Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Amigo Vulnerable
2016-08-04, 00:10
"dlaczego jestem sam/a"
Autor Wiadomość
Mattian23374 
Nowy


Wiek: 25
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 18
Wysłany: 2016-04-24, 11:59   

Dlaczego jestem sam ? Po prostu mam taki dar, zawsze ludzie ode mnie uciekali. Jedni są towarzyscy, wszyscy ich lubią, a ja znowu jestem ich przeciwieństwem. Spokojny, mało rozgadany, nie wie co powiedzieć, brak tematów itp, nie lubię wygłupów. Więc ludzie ode mnie uciekają.
_________________
https://www.youtube.com/watch?v=LY-jqi442Tg

Moją miłością jest samotność. <3
 
 
     
Peter740 
Milczący


Wiek: 28
Dołączył: 28 Mar 2016
Posty: 91
Skąd: Wielkopolskie
Wysłany: 2016-04-24, 16:54   

No a ja mam właśnie odwrotnie , bo jakoś nie mogę sobie znaleźć kogoś kto do mnie pasuje ... Ogólnie rzecz mówiąc nie mam jakiś problemów z rozmową , nieśmiałość też już nie jestem problemem bo z biegiem czasu zyskałem pewność siebie , ale myślę że jednak sam dokonuje pewnych decyzji , które powodują to że nie mogę być z kimś ... Trochę dziwnie to brzmi , ale nie potrafię się aż tak bardzo angażować żeby z kimś być , bo wbiłem sobie do głowy że przecież powinno się coś wcześniej osiągnąć i w ogóle chyba traktuje bycie z kimś jako karę , bo ogranicza to w pewnym stopniu moją wolność hmm
_________________
Nie można się bać tego czego się nie zna ...
 
 
     
karpik607 
Nowy

Wiek: 29
Dołączył: 09 Kwi 2016
Posty: 10
Wysłany: 2016-04-24, 17:37   

Peter740 napisał/a:
No a ja mam właśnie odwrotnie , bo jakoś nie mogę sobie znaleźć kogoś kto do mnie pasuje ... Ogólnie rzecz mówiąc nie mam jakiś problemów z rozmową , nieśmiałość też już nie jestem problemem bo z biegiem czasu zyskałem pewność siebie , ale myślę że jednak sam dokonuje pewnych decyzji , które powodują to że nie mogę być z kimś ... Trochę dziwnie to brzmi , ale nie potrafię się aż tak bardzo angażować żeby z kimś być , bo wbiłem sobie do głowy że przecież powinno się coś wcześniej osiągnąć i w ogóle chyba traktuje bycie z kimś jako karę , bo ogranicza to w pewnym stopniu moją wolność hmm

Po części jakbym słyszał siebie.
 
 
     
jaros 
Nowy

Wiek: 39
Dołączył: 22 Maj 2016
Posty: 15
Wysłany: 2016-05-24, 21:41   

Jedna z przyczyn u mnie to chyba taka jakaś nieumiejętność odczytywaniu innych ludzi. Mam wrażenie że kilka razy coś straciłem, bo nie potrafiłem zobaczyć że dla kogoś coś znaczę, że ktoś mnie lubi itp. Taki brak umiejętności czytania sygnałów czy może to zwyczajny brak wiary w siebie.
 
     
deaky 
Aktywny



Wiek: 28
Dołączył: 23 Maj 2016
Posty: 268
Skąd: Mazowieckie/Kuj-Pom
Wysłany: 2016-05-25, 01:08   

jaros napisał/a:
Jedna z przyczyn u mnie to chyba taka jakaś nieumiejętność odczytywaniu innych ludzi. Mam wrażenie że kilka razy coś straciłem, bo nie potrafiłem zobaczyć że dla kogoś coś znaczę, że ktoś mnie lubi itp. Taki brak umiejętności czytania sygnałów czy może to zwyczajny brak wiary w siebie.


Znam ten ból. Człowiek przyzwyczaja się, że raczej nie ma co liczyć na takie sygnały i po prostu przegapia momenty, w których ludzie jednak dają takie sygnały. Czasem mam takie wrażenie, że przegapiłem moment, w którym mógłbym być szczęśliwy.

U mnie to dość dziwna sprawa. Ogólnie nie mam większych problemów z nawiązywaniem nowych znajomości. Na studiach mam pełno znajomych, co by sugerowało, że nie powinienem narzekać na samotność.
W rzeczywistości jest jednak inaczej. W większości sytuacji rozmawiam z nimi tylko wtedy gdy czegoś potrzebują. Później kontakt się urywa. Jak już z kimś udaje się nawiązać jakąś głębszą znajomość, na jaw wychodzi moje niskie poczucie wartości.
Sytuacja przypomina tą, którą opisywała gdzieś. Boję się, że narzucam się moją znajomością i zaczynam się dystansować od tej osoby.
W dodatku jestem strasznie nieśmiały w stosunku do kobiet. Nie potrafię zacząć normalnej rozmowy z kobietą, bo z powodu moich kompleksów uważam, że nie mam nic ciekawego do zaoferowania. I choć wiele w tej materii zrobiłem (biegam, gram na instrumentach), to jakieś irracjonalne lęki powodują, że mam permanentne wrażenie, że to za mało.
Boję się też odrzucenia. I to bardzo. Przykre wydarzenia z dzieciństwa powodują u mnie lęk przed tym, że ktoś może mnie nie zaakceptować, a w gorszym przypadku jeszcze wyśmiać.
 
     
Akcja 
Aktywny



Wiek: 36
Dołączył: 11 Maj 2016
Posty: 275
Skąd: Ze snów...
Ostrzeżeń:
 3/4/4
Wysłany: 2016-05-25, 10:14   

To jest smutne i rozumiem to.
U mnie jest tak, że ja problemów nie mam z znajomościami, bo poznawałem dużo ludzi, różnych i znajomości jakieś tam są. Natomiast, co do kobiet to z tym bywało różnie. Ja jestem sam z konieczności, ale i też, po części to jest wybór, bo nie widzę innej sytuacji. Ja akurat nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów i znajomości z kobietami, tylko nie zawsze mi się udawały te znajomości.

Teraz nawet, jakieś kilka dni temu odezwałem się do koleżanki z Warszawy, bo ona nie raczyła się do mnie odezwać. Ja mam jej numer tel. nie wykasowałem go. Po tym jak ja do niej napisałem SMS-a, ona się odezwała i jeszcze próbowałem "odświeżyć" nasz kontakt, znajomość, nie bardzo była zainteresowana.
Miałem w niedzielę pojechać do Warszawy, by się z nią zobaczyć, ale w ostatnim momencie nic z tego nie wyszło i zrezygnowałem.
A naprawdę zależało mi, bo chciałem pojechać, pobyć tam cały dzień, pójść do BARU na PIZZE, na frytki z tą koleżanką.
Jej coś, jak zwykle nie pasowało, to mnie olała, i to bez żadnych uczuć.
To jest właśnie taka osoba, ale nie chcę oceniać za bardzo, bo tak dobrze jej nie znam.
Człowiek chce się postarać, żeby było dobrze, wykazuje własną wolę, to ktoś ma to gdzieś i okazuje obojętność.
Ja nie będę jej na siłę do siebie przekonywał, jak jej się coś nie podoba.
Różne relacje z tą dziewczyną miałem. Czasami było dobrze, czasami nie. Ale ja też nie mam siły i chęci, żeby ciągle znosić jej kaprysy, bo ona tak sobie życzy.

Teraz już, po tym jak nie pojechałem do tej Warszawy to ona znowu przestała się odzywać i nie sądzę, żeby sama od siebie się chciała do mnie odzywać.
Nie wiem, co ona ma za charakter, czym ona się kieruje? Ale nie jest to dla mnie miłe, jak mnie traktuje, jak przedmiot, nic nie znaczący.
Bo tak byłem przez nią traktowany, a to się widzi i czuje.
_________________
No cóż, samotność nie jest dla nikogo dobra, ale chwilami się przydaje do przemyśleń nad egzystencją.
 
 
     
deaky 
Aktywny



Wiek: 28
Dołączył: 23 Maj 2016
Posty: 268
Skąd: Mazowieckie/Kuj-Pom
Wysłany: 2016-05-25, 11:40   

Osobiście uważam, że na takie znajomości nie warto tracić czasu. Jeśli stale Cię "olewa" to lepiej będzie, jak zakończysz tę znajomość. Oszczędzisz sobie cierpienia.

Nie chcę oceniać Twojej koleżanki, bo jej nie znam. Z Twojego opisu wynika, że Ona zachowuje się egoistycznie. Najważniejsze jest to, żebyś spełnił jej potrzeby, bez dawania od siebie czegoś w zamian. Znałem kiedyś takich ludzi. Zawsze się czuje przez nich bolesne rozczarowanie.
 
     
makkaron 
Nowy

Wiek: 24
Dołączyła: 23 Maj 2016
Posty: 7
Skąd: kuj-pom
Wysłany: 2016-05-25, 13:14   

W moim przypadku wygląda to tak, że jestem po prostu dziwna xD Pomimo wyjścia z tzw. etapu nieśmiałości, nadal miewam dni, w których nie czuję się najlepiej wśród ludzi. Moja współlokatorka stwierdziła, że mój humor można porównać do sinusoidy :/ Coś w tym jest i może to jest wina tego, że jestem sama. Że jednak ten proces zaakceptowania siebie nie dobiegł jeszcze końca.
No i w dodatku zachowuję się jak małe dziecko. Sama uważam, że nigdy nie przestałam nim być, a to, że dorosłam, to przez przypadek :lol: Wiele osób mi powtarza, że to jest urocze, ale bycie uroczym raczej nie pomaga w dorosłym życiu, prawda?
Słyszałam jeszcze, że 20 lat to nic, że jeszcze będę miała na rozwój. No, ale kurczę, coś jednak musi być nie tak :/
Nooo i jeszcze dodam do tego epizodyczną nieumiejętność odczytywania cudzych intencji. To, co w moich oczach jest obrazą, może być w rzeczywistości niewinnym żartem i potem wściekam się o byle co. Bywa ^^
 
     
Akcja 
Aktywny



Wiek: 36
Dołączył: 11 Maj 2016
Posty: 275
Skąd: Ze snów...
Ostrzeżeń:
 3/4/4
Wysłany: 2016-05-25, 14:11   

deaky napisał/a:
Osobiście uważam, że na takie znajomości nie warto tracić czasu. Jeśli stale Cię "olewa" to lepiej będzie, jak zakończysz tę znajomość. Oszczędzisz sobie cierpienia.

Nie chcę oceniać Twojej koleżanki, bo jej nie znam. Z Twojego opisu wynika, że Ona zachowuje się egoistycznie. Najważniejsze jest to, żebyś spełnił jej potrzeby, bez dawania od siebie czegoś w zamian. Znałem kiedyś takich ludzi. Zawsze się czuje przez nich bolesne rozczarowanie.

Całkowicie się z Tobą zgadzam.
Ta koleżanka, to taka "wielka warszawianka", która jest wygodna i myśli, że ona jest najważniejsza od innych, bo tylko ona się liczy.
To było po niej widać i czuć. Zresztą ona sama się kiedyś przyznała do tego, że "lubi, jak koło niej latają faceci i jej usługują". No to pomyślałem sobie: "Z kim ja mam do czynienia"?
Rozumiem, że o kobiety trzeba dbać, je szanować, ale to już jest trochę przesada i taki kaprys.
Bo każdy facet, jakiego ona zna musi jej w czymś usługiwać i spełniać jej zachcianki, bo tak ona sobie życzy.
I właśnie takich kobiet nie lubię, nie przepadam za takimi kobietami, bo nie ma żadnego pożytku z takich kobiet, a jest ich teraz dużo.

I niestety, kiedyś też miałem do czynienia z takimi kobietami i mogę powiedzieć, że to nic przyjemnego. To są tylko chwilę takich znajomości, a potem to się kończy w niemiły sposób, niestety.
Natomiast, co do mojej koleżanki, również jestem zdania, że lepiej dać sobie spokój z taką znajomością, bo do niczego nie prowadzi, a człowiek robi z siebie tylko głupka.
I kilkakrotnie chciałem zrezygnować z tej dziewczyny, bo zdałem sobie sprawę, że to nie ma sensu, ale próbowałem jeszcze z tą znajomością.
Niestety, nic w jedną stronę nie działa, a to, że ja się zaangażuję, że nie będzie mi obojętna jakaś znajomość, innych nie obchodzi, a już na pewno nie tą koleżankę.

I takie kobiety, zawsze będą same, bo nie potrafią się zaangażować, postarać uczuciowo z kimś być. Nawet, chociażby w relacjach: kolega - koleżanka.
Z takimi kobietami zawsze są i będą problemy, bo są to sprawy psychologiczne.
A nikt nie wie, co takim kobietom siedzi w głowach.
Ja sam nie lubię egoizmu, bo ja nie mam takiego charakteru i nie kieruje się egoizmem, ale dużo ludzi i kobiet takich jest.
I być może dobrze im z tym jest, skoro lubią być egoistyczni.


Czasami tak się zastanawiam, skąd się biorą tacy ludzie, którzy nie odczuwają sumienia, uczuć do kogoś, empatii? To tak, jakby nie byli ludźmi?
_________________
No cóż, samotność nie jest dla nikogo dobra, ale chwilami się przydaje do przemyśleń nad egzystencją.
 
 
     
deaky 
Aktywny



Wiek: 28
Dołączył: 23 Maj 2016
Posty: 268
Skąd: Mazowieckie/Kuj-Pom
Wysłany: 2016-05-25, 15:55   

makkaron, studia zmieniają ludzi :-D Też miewam takie zmiany humoru. Są dni, w których mógłbym góry przenosić. Przeplatają się one jednak z dniami, w których najchętniej bym nie wstawał z łóżka. I akurat bycie uroczym/uroczą w życiu pomaga :-D Mówiąc o intencjach, to jeśli czyjeś intencje są dla Ciebie niejasne, najlepiej jest sobie od razu wyjaśnić taką sytuację. Oszczędza to sporo nerwów :-)

Akcja, wydaje mi się, że takie rzeczy się niestety wynosi z domu. Osoba przyzwyczajona do tego, że wszystko miała jak na tacy, zdecydowanie trudniej będzie umiała się wczuć w sytuację osoby, która nie miała tak fajnie w życiu. W dorosłym życiu będzie zaś oczekiwać, że każdy będzie spełniał jej żądania, bo przecież przez całe dotychczasowe życie ktoś to robił.
 
     
Akcja 
Aktywny



Wiek: 36
Dołączył: 11 Maj 2016
Posty: 275
Skąd: Ze snów...
Ostrzeżeń:
 3/4/4
Wysłany: 2016-05-25, 16:15   

deaky napisał/a:
makkaron, studia zmieniają ludzi :-D Też miewam takie zmiany humoru. Są dni, w których mógłbym góry przenosić. Przeplatają się one jednak z dniami, w których najchętniej bym nie wstawał z łóżka. I akurat bycie uroczym/uroczą w życiu pomaga :-D Mówiąc o intencjach, to jeśli czyjeś intencje są dla Ciebie niejasne, najlepiej jest sobie od razu wyjaśnić taką sytuację. Oszczędza to sporo nerwów :-)

Akcja, wydaje mi się, że takie rzeczy się niestety wynosi z domu. Osoba przyzwyczajona do tego, że wszystko miała jak na tacy, zdecydowanie trudniej będzie umiała się wczuć w sytuację osoby, która nie miała tak fajnie w życiu. W dorosłym życiu będzie zaś oczekiwać, że każdy będzie spełniał jej żądania, bo przecież przez całe dotychczasowe życie ktoś to robił.

Być może tak jest.
Ta koleżanka mi mówiła ( o ile jest to prawda ), że mieszka w Warszawie w drogiej dzielnicy, gdzie za sam czynsz mieszkaniowy płaci się po 2000 zł.
Że mieszka w dużym mieszkaniu, które jest warte prawie milion złotych. Bo takie też są ceny mieszkań w Warszawie. Ma jakiegoś ojca, który był zawodowym wojskowym i jest nie Polakiem, a Szwedem, który przeniósł się do Polki i tu mieszka.
Może ten ojciec ją tak rozpieszczał w dzieciństwie, tak ją nauczył tego teraz ona tak ma? Nie znam jej ojca, na oczy go nie widziałem, to nie wiem.
Ale, przeważnie tak jest w rodzinach, że, jak są córki, jedynaczki ( a ona chyba jest jedynaczką ), to dla tatusiów są one obsesyjnie ważne.
Być może on jej coś wpoił do głowy, a ona teraz tak się zachowuje.

Nie wiem i nie znam jej relacji rodzinnych, jaką miała sytuację, ale coś musi tam być na rzeczy.
Dla mnie, jak kobieta olewa facetów, lekceważy ich, bo np. faceci są biedni, mają gorszą sytuację i przez to nie mogą spełniać zachcianek takich kobiet, to są nie w porządku i jest to nienormalne zachowanie.
Takich rzeczy się nikomu nie wpaja do głowy, bo to jest złe.
Nie liczy się czyjaś pozycja materialna, wygoda i to, na jakim kto jest stanowisku, tylko liczy się człowiek, to, jak postępuje wobec innych.
Ale różne są sytuacje w domach i są niestety zachowania patologiczne. Mi się bardzo nie podobało, jak ta koleżanka mnie traktowała, bo było to takie chłodne, zimne, bez empatii.

I, co ciekawe jej tak pasuje być taką Nie rozumiem tego.
_________________
No cóż, samotność nie jest dla nikogo dobra, ale chwilami się przydaje do przemyśleń nad egzystencją.
 
 
     
deaky 
Aktywny



Wiek: 28
Dołączył: 23 Maj 2016
Posty: 268
Skąd: Mazowieckie/Kuj-Pom
Wysłany: 2016-05-25, 16:37   

Akcja, z tego co piszesz, wynika, że jest to taka księżniczka. Nigdy nie musiała nic robić, wszystko było na jej skinienie. Innych traktuje z dystansem, wręcz pogardą. Ja bym odpuścił taką znajomość.
 
     
Akcja 
Aktywny



Wiek: 36
Dołączył: 11 Maj 2016
Posty: 275
Skąd: Ze snów...
Ostrzeżeń:
 3/4/4
Wysłany: 2016-05-25, 17:24   

deaky napisał/a:
Akcja, z tego co piszesz, wynika, że jest to taka księżniczka. Nigdy nie musiała nic robić, wszystko było na jej skinienie. Innych traktuje z dystansem, wręcz pogardą. Ja bym odpuścił taką znajomość.

No i ja dam chyba sobie z tym spokój, bo sam widzę, że to nie ma sensu.
Takie kobiety się raczej nie zmieniają "na czyjeś życzenie", a fajnie by było. Początkowo sądziłem, że to jest osoba, która ma w sobie jakieś uczucia, wrażliwość, ale niestety.

Tylko tyle, że jest ładna, zgrabna, ale to nie wszystko.
Sam wygląd u kobiet, to zewnętrzne wrażenie. Potem się okazuje, jaki jest charakter i postępowanie. Dlatego ja się przekonałem, że zwracanie uwagi na wygląd, atrakcyjność u kobiet, nie jest najważniejsze.
To może być tylko dobre wrażenie, ale do czasu. Ważne u faceta jest to, żeby umiał wyczuwać takie kobiety i miał do tego dystans.
Ja się tego nauczyłem i potrafię wyczuć takie kobiety, dlatego jestem ostrożny w nawiązywaniu bliskich znajomości. Trzeba sobie postawić pewne granice w takich sprawach.

Oczywiście, ja takich kobiet i tak nie zmienię, ale, chociaż jestem czujny wobec nich.
_________________
No cóż, samotność nie jest dla nikogo dobra, ale chwilami się przydaje do przemyśleń nad egzystencją.
 
 
     
deaky 
Aktywny



Wiek: 28
Dołączył: 23 Maj 2016
Posty: 268
Skąd: Mazowieckie/Kuj-Pom
Wysłany: 2016-05-25, 17:38   

Akcja, ze zmienianiem kogoś należy uważać. Nie można tego robić wbrew tej osobie. Osoba może się zmienić tylko wtedy gdy sama tego chce. Inaczej możesz zrobić jej krzywdę. I sobie też.

W przypadku gdy chcesz się z kimś wiązać w poważnym związku, wygląd jest sprawą drugorzędną. Zdecydowanie ważniejsze jest to, czy potrafisz się dogadać z nią. Związki oparte na fizycznej atrakcyjności najczęściej dość szybko kończą się rozstaniem.
_________________
O tym, dokąd dotrzesz w życiu decyduje nie tyle to, gdzie zaczniesz, ile czy zaczniesz - J.C.Maxwell
 
     
Akcja 
Aktywny



Wiek: 36
Dołączył: 11 Maj 2016
Posty: 275
Skąd: Ze snów...
Ostrzeżeń:
 3/4/4
Wysłany: 2016-05-25, 18:25   

Ależ oczywiście.
Nie zamierzam nikogo zmieniać na siłę. To jest wola innych ludzi. Tylko bardziej chodziło mi trochę o coś innego. W przypadku kobiet, nie ma innej możliwości związać się, być w bliskich relacjach, czy nawet koleżeńskich, jeżeli dwie strony nie będą chciały tego samego od siebie.
W bliskich relacjach, tak samo facet, jak i kobieta musi się w coś zaangażować, postarać się o coś i musi to być wspólne.
Nie ma czegoś takiego, że tylko mi na czymś zależy i ja do tego dążę, a druga strona ma to gdzieś, nie wykazując nic od siebie.
Takie coś jeszcze się nigdy nie udało. No chyba że mówimy o "chorych związkach", pustych, w których, oprócz fizyczności nie ma nic wartościowego.
No to tu się zgodzę, że prędzej czy później będzie rozstanie.

I to zawsze jest do pewnego czasu, jeżeli ludzie nie okazują sobie wartości i szczerości.
Ja, poznając jakąś kobietę, z którą chce być, mam prawo oczekiwać od niej pewnych rzeczy, które będą ważne dla mnie. Tak samo ta kobieta ma prawo oczekiwać tego ode mnie. To jest normalne. Mi nie odpowiadałoby być z kobietą, która nie jest mnie warta, która do mnie w jakiś sposób nie pasuje.
I nie jest to jakieś duże wymaganie, tylko normalne oczekiwanie tego, co będzie dla mnie najlepsze w bliskich relacjach.
Tylko, że często nie otrzymujemy od kogoś takich oczekiwań, dlatego jest dużo singli i takich ludzi, którzy nie mają nikogo bliskiego przy sobie.

Co do tej koleżanki, nie wiem jak bym chciał, to ona i tak nie będzie mi bliska, bo tego nie chce.
Chce natomiast, żeby faceci jej w czymś usługiwali, materialnie, żeby miała z facetów korzyści finansowe, a reszta ją nie obchodzi.
Nie wiem, co jej tam jeszcze siedzi w głowie? Ale z taką kobietą nie da się mieć normalnych relacji, bo ona jest na to obojętna.
I to jest wina takich kobiet, a nie kogoś, kto się w coś angażuje i chce mieć dobre relacje, bo jest uczuciowy.
_________________
No cóż, samotność nie jest dla nikogo dobra, ale chwilami się przydaje do przemyśleń nad egzystencją.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS