Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy macie prawdziwych przyjaciół?
Autor Wiadomość
Marcy 
Aktywny


Wiek: 32
Dołączyła: 04 Lip 2015
Posty: 322
Skąd: Mazury
Wysłany: 2016-10-24, 17:10   

JohnSmith napisał/a:
nigdy nie miejcie przyjaciół w pracy, przynajmniej nie starajcie się zrobić ze współpracownika dobrego przyjaciela poza pracą. Tacy zawodnicy potrafią perfidnie wbić ci nóż w plecy i odejść.


Też zawsze miałam taki pogląd i zresztą mam nadal, że przyjaźnie wywodzące się pracy to niedobry pomysł. Sytuacja konkurencji, awansów, finansów, konfliktów w pracy, generalnie temat kariery to nie są moim zdaniem płaszczyzny do tego, by coś naprawdę wartościowego stworzyć. Prędzej czy później pojawia się mniej czy bardziej świadoma zazdrość, podskórne żale, generalnie ferment. Pomijam sytuacje osób, które z premedytacją udają przyjaciół, by wycisnąć z tej relacji korzyści dla siebie... A to szczerość, a to informacje, a to pomysły- sporo jest tych płaszczyzn, które fałszywy przyjaciel może wykorzystać...
Osobiście lubię pracować z osobami nieco starszymi ode mnie, moja ostatnia praca była w większości z osobami mniej więcej o 10 lat starszymi ode mnie. Nie jest to próg nie do przeskoczenia w stworzeniu sympatycznych koleżeńskich relacji w pracy, ale jednocześnie nie jest to też próg wieku, który kusi do szukania przyjaźni, przynajmniej dla mnie te 10 lat to już sporo, by osiągnąć naprawdę przyjacielskie porozumienie.
A co najciekawsze- kompletnie nieciekawie pracuje mi się z osobami w moim wieku i młodszymi...
 
     
Panna M.
Nowy

Dołączył: 12 Paź 2016
Posty: 7
Wysłany: 2017-01-11, 22:47   

Hm, zadziwia mnie że taki (moim zdaniem) topowy temat był ostatnio tak dawno odświeżany! Jak to jest z wami, inni forumowicze, dzisiaj?

Uważam, że to jest dobre pytanie. Czy jeśli miałabym p r a w d z i w y c h przyjaciół, znalazłabym się na tym forum? Od paru miesięcu coś wewnętrznie mnie dręczy i właściwie nie mam z kim o tym pogadać, mimo że parę osób w życiu nazywam przyjaciółmi i na pewno darzę je dużą sympatią.
 
     
2memo 
Milczący


Wiek: 30
Dołączył: 05 Sty 2017
Posty: 70
Wysłany: 2017-01-12, 08:38   

Być może znasz kilkoro z moich przyjaciół. Jeden jest postawny - wysoki niczym wieżowiec. No, być może trochę przesadziłem z tą postawnością - tak naprawdę jest chudy jak patyk. Ale za to nigdy się nie garbi. Pogodny na pierwszy rzut oka, wnętrze jednak ma pełne szarości. Czasem nawet odnoszę wrażenie, że serce mu z węgla wystrugali. Uwielbia tańczyć. Szczególnie w towarzystwie mojego kolejnego przyjaciela. Właściwie to przyjaciółki. A ta - wiotka i szczuplutka - zawszę mnie potrafi wysłuchać. Łatwopalna - jej największa wada. Napisałbym więcej o swoich przyjaciołach, ale każdy, nawet ja, potrzebuje czasem chwili samotności.
 
     
Serious 
Aktywny


Dołączyła: 15 Cze 2015
Posty: 221
Wysłany: 2017-01-15, 12:58   

Marcy napisał/a:


Też zawsze miałam taki pogląd i zresztą mam nadal, że przyjaźnie wywodzące się pracy to niedobry pomysł. Sytuacja konkurencji, awansów, finansów, konfliktów w pracy, generalnie temat kariery to nie są moim zdaniem płaszczyzny do tego, by coś naprawdę wartościowego stworzyć. Prędzej czy później pojawia się mniej czy bardziej świadoma zazdrość, podskórne żale, generalnie ferment. Pomijam sytuacje osób, które z premedytacją udają przyjaciół, by wycisnąć z tej relacji korzyści dla siebie... A to szczerość, a to informacje, a to pomysły- sporo jest tych płaszczyzn, które fałszywy przyjaciel może wykorzystać...


Martucha, ja sie strasznie cieszę, że udało mi się obalić to, co piszesz o przyjazniach zawieranych z ludźmi w pracy. Mam przyjaciółkę poznaną właśnie tam, a przyjaźń zaczęła się od dyskusji o książkach. Niesamowicie cieszyłyśmy się ze swoich sukcesów, a gdy udało jej się znaleźć lepszą pracę (spokojniejsza i dużo lepiej płatną), to byłam wniebowzięta. Jakaś tam delikatna zazdrość się pojawia zawsze, myślę, że to nieuniknione, ale raczej jest to ta zdrowa zazdrość, także nie mam o co się martwić. : )
_________________
Z uniesień pozostało mi uniesienie brwi, ze wzruszeń - wzruszenie ramion.

Znajdziesz mnie również na moim forum: http://esamotni.pl ;)
 
     
Satan'sLittleHelper 
Aktywny


Wiek: 25
Dołączyła: 16 Mar 2014
Posty: 475
Wysłany: 2017-01-23, 12:36   

A no właśnie nie mam takich przyjaciół. Można powiedzieć, że mam dobrą koleżankę ze studiów, ale kiedy musiałam wyjechać z miasta gdzie studiowałam to dystans z tą osobą osłabił znajomość. Nie ma czasu się spotkać, a telefon czy komunikator od czasu do czasu to nie to samo.
Potem jeszcze pojawiły się problemy rodzinne i nagle pozostali, inni znajomi zapomnieli o moim istnieniu ;-) Tak to jest, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Zresztą nawet powodem rozstania z chłopakiem było to, że miałam problemy rodzinne, a on nie miał ochoty tracić czasu i czekać aż się wszystko wyprostuje. Spoko, rozumiem. Wygodnictwo.
Trudno znaleźć taką osobę, która byłaby na dobre i na złe i chociaż wsparła miłym słowem.
 
     
Panoramix
[Usunięty]

Wysłany: 2017-01-23, 18:05   

Różnie to bywa. Ja w najgorszym momencie życia nie poznałem nikogo, bo i mając depresję ochoty brak, żeby wyjść do kogokolwiek. Zatapiałem się w agoni, spaprane życie. Stałem tylko i czekam aż to wszystko się skończy z ulgą i w nicości zniknę. Kiedy już mówiłem, że wezmę się za siebie to znowu to samo. Jedna przyjaciółka nagle mi uświadomił, że to spirala. I mogę z tego nigdy nie wyjść. Wyszedłem, ale piekielnie ciężko było. Nie będę bajerował jakie to życie jest fajne i w ogóle. Jak ktoś tak mówi to chyba mało przeszedł. Gdyby nie pasja moja, zamiłowanie do muzyki, książek i sportu to bym nie już chyba nie było. :)
 
     
2memo 
Milczący


Wiek: 30
Dołączył: 05 Sty 2017
Posty: 70
Wysłany: 2017-01-25, 08:33   

Trudno dziś o przyjaciół. Tak myślę i czuję. Ludzie tacy jacyś... zabiegani, mają czas co najwyżej na przelotne znajomości. Albo myślę na czarno, bo jestem rozgoryczony. Nigdy nie miałem wielu przyjaciół, nigdy wielu nie potrzebowałem, ale dziś nawet ci nieliczni, wierni, pozakładali rodziny, porodzili dzieci... albo wyjechali za smaczniejszym chlebem. Można by poszukać nowych, nawet próbuję, ale nie jest to proste. Z przyjaźnią jak z miłością, albo piorunem, musi cię najpierw trafić.
 
     
Aleksandra18 
Nowy


Dołączyła: 25 Lut 2013
Posty: 11
Wysłany: 2017-01-25, 20:39   

Panoramix napisał/a:
Nie będę bajerował jakie to życie jest fajne i w ogóle. Jak ktoś tak mówi to chyba mało przeszedł.


Hm, to ciekawe stwierdzenie. Nie uważam, abym w życiu dużo przeszła, ale wiem, że nacierpiałam się niemało. Ale gdybyś mnie spytał teraz, czy uważam, że życie jest piękne, powiedziałabym bez wahania, że owszem. I to nawet bardzo. Nie myślałam tak przez ostatnie lata, które były ciężkie, myślę za to tak teraz, kiedy już wszystko się uspokoiło. I to nie dlatego, że moja sytuacja się zmieniła, raczej moje postrzeganie świata. Czuję się szczęśliwa, ale zdarzają się chwile, kiedy mam ochotę położyć się do łóżka i zacząć płakać. Ale nawet wtedy nie przyjdzie mi na myśl, że życie nie jest tego warte. Wystarczy to dostrzec.
Wszystko ma swoje wady. Życie pełne jest chwil radości, pełne jest też cierpienia i smutku. Mimo tego, jest piękne a świat wart jest tego by żyć.
Dlatego, kończąc, nie zgadzam się wcale z tym, co powiedziałeś.
 
     
Panoramix
[Usunięty]

Wysłany: 2017-01-25, 20:56   

Ja pisałem o swoich problemach. Nie wiem jaki Ty miałaś powód, że było Ci ciężko.

Nigdzie nie napisałem, że się podałem Pomimo, że jestem po ciężkiej operacji. A czy Ty się zgadzasz czy nie to Twoja sprawa :)
 
     
Aleksandra18 
Nowy


Dołączyła: 25 Lut 2013
Posty: 11
Wysłany: 2017-01-25, 21:10   

A ja pisałam o tym, że życie może być piękne nawet dla osoby, która wiele w życiu przeszła i wiele cierpiała. Po prostu raziło mnie stwierdzenie "ten kto twierdzi, że życie jest fajne, chyba mało przeżył".
Ostatnio zmieniony przez Aleksandra18 2017-01-25, 21:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
2memo 
Milczący


Wiek: 30
Dołączył: 05 Sty 2017
Posty: 70
Wysłany: 2017-01-26, 15:04   

Życie jest trudne, dlatego takie piękne, gdy jest wobec nas łaskawe.
 
     
saomi7 
Nowy

Dołączyła: 02 Maj 2016
Posty: 7
Wysłany: 2017-02-03, 15:07   

pieknie powiedziane memo :)
 
     
Marv 
Nowy

Dołączył: 15 Sty 2017
Posty: 10
Wysłany: 2017-02-05, 23:53   

Nie mam i nigdy nie miałem, ale chciałbym mieć choć jednaw taką osobę :).
 
 
     
Salma88 
Milczący



Wiek: 29
Dołączyła: 31 Lip 2016
Posty: 86
Wysłany: 2017-03-30, 14:29   

Niestety nie mam. Kiedyś miałam większą grupę znajomych, teraz dziewczyny wyszły za mąż, część już ma dzieci... Wiadomo, że nie mają czasu. Ale co zauważyłam i mnie denerwuje, że np. mówi się, że osoby samotne powinny wychodzić ze znajomymi, odzywać się do nich z propozycją wyjścia, spotkania się. Bo jak nie wychodzisz ze znajomymi, no to pogarsza się sytuacja i poczucie samotności. Ok, więc sama często się odzywam do koleżanek, żeby się spotkać. Problem w tym, że jak one mają chłopaków, to świata poza nimi nie widzą. Podam przykład: zadzwoniłam ostatnio do "przyjaciółki" (nie wiem, czy jeszcze mogę ją tak nazywać), żeby się spotkać. Ona do mnie, że "nie ma planów na ten dzień, ale musi zadzwonić do chłopaka, czy on nie chce do niej przyjechać". No i za chwilę oddzwania do mnie, że "sorry, ale jej chłopak chce się spotkać, chociaż wcześniej tego nie planowali". No to skoro ja pierwsza wychodzę z propozycją, a ona nie ma planów, to po co do tego faceta dzwoni? No i tak nie pierwszy raz mnie wystawiono do wiatru. Ile razy któraś się umawiała, a potem, ze nie "bo chłopak to i tamto". Dlatego często wychodzę sama do kina, na różne filmy, festiwale podróżnicze, wykłady, albo chociaż na spacer po mieście... Szanse na poznanie kogoś do przyjaźni, a tym bardziej do związku jak zwykle zerowe...
 
     
No_drama
Początkujący


Dołączył: 14 Lut 2017
Posty: 157
Wysłany: 2017-03-30, 19:43   

Salma to samo życie o czym piszesz,ale trzeba przecież zakładać,że jak ktoś jest w związku to ta druga połowa jest najważniejsza i zawsze będzie na pierwszym miejscu.
A wracając do pytania głównego, zawsze marzyłam o przyjacielu, może nawet takich miałam w pewnych okresach życia ale nic nie przetrwało próby czasu, mogę się tylko zastanawiać czy to w takim razie była przyjaźń czy nie...
Chyba nawet zazdroszczę trochę ludziom, którzy mają przyjaciół...to nie jest taka wyniszczająca zawiść raczej tęskne spojrzenie ;-) Szcześciarze ;-) Pogratulować.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS