Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Lek na samotność
Autor Wiadomość
KiciKiciKici 
Aktywny



Dołączyła: 22 Paź 2011
Posty: 320
Skąd: New York
Ostrzeżeń:
 2/4/4
Wysłany: 2012-04-09, 15:20   

Ja mysle ze nie ma leku na samotnosc tylko jest odskocznia od samotnosci:) lek to jest kiedy czlowiek sie wyleczy chwilowo lub na stale...Ale jak mozna sie wyleczyc chwilowo skoro samotnosc to nie choroba. samotnosc moze byc albo samo ograniczenie lub w innych przypadkach porzucenie ze strony innych. Samotnosc moze byc tez chwilowa albo przejsciowa w zaleznosci w jakiej sytuacji sie znajdujemy. Wiec w moim przekonaniu Lek to tylko slowo ktore ma zapewnic osobie pozytywne myslenie i wiare. Leki tez maja skutki uboczne:) a jedynym skutkiem ubocznym to jest samotnosc sama w sobie.
Wydaje mi sie ze czlowiek szuka leku na wszystko a to jest liczenie na cos z zewnatrz zamiast patrzenie i szukanie czegos z wewnatrz siebie czyli nastawienie. Ja mysle ze te wszystkie hobby czy czynnosci dzienne to sa odskocznia bo organizmu sie nie oszuka. A jesli ktos szuka leku to znaczy ze odpycha prawde i to jest oszukiwanie samego siebie. Nie lubie okreslenia " leku " bo wszystko co robimy nie leczy tylko pokrywa rany:)
Kiedy ja bylam " samotna" czyli nie mialam drugiej jeszcze polowki zajmowalam sie mojimi pasjami i koncentrowalam uwage na sobie bardziej. Tak mi do dzis zostalo ze pokochalam siebie:) i wam tez tego zycze:)
_________________
Haters don't really hate you. They hate themselves because you're a reflection of what they wish to be. Poor, confused people.
 
     
myszka1604 
Częsty bywalec



Wiek: 28
Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 525
Wysłany: 2012-04-09, 15:26   

Lek na samotność jest w nas. Samotność to kwestia każdego człowieka, dla jednego przyczyną będzie brak partnera/partnerki, dla innego brak przyjaciół, rodziny. Ale dopóki nie przezwyciężymy bariery w sobie to się nie "wyleczymy".
 
     
Kasienka 
Aktywny



Wiek: 34
Dołączyła: 23 Lis 2011
Posty: 208
Skąd: Cz-wa
Wysłany: 2012-04-09, 19:13   

myszka1604 napisał/a:
Ale dopóki nie przezwyciężymy bariery w sobie to się nie "wyleczymy".

hmm, np.?
 
 
     
myszka1604 
Częsty bywalec



Wiek: 28
Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 525
Wysłany: 2012-04-09, 22:31   

Kasienka napisał/a:
myszka1604 napisał/a:
Ale dopóki nie przezwyciężymy bariery w sobie to się nie "wyleczymy".

hmm, np.?


Np. ktoś został bardzo zraniony przez swoją miłość, boi się wchodzić w nowe związki, bardzo się boi, ale jednocześnie czuje się samotny z powodu braku partnera. Dopóki nie przezwycięży strachu nie wejdzie w żaden nowy związek.
Albo ktoś przejechał się na pseudo przyjaciołach, zamknął się w sobie, pomimo, że ma sporo okazji to nie nawiązuje nowych kontaktów. Jednocześnie czuje się samotny, jednak ciężko jest mu wyjść ze skorupy i otworzyć się na ludzi.
Przecież nie wszyscy ludzie są źli, ktoś może nawet poznać odpowiednie osoby, jednak dopóki nie przełamie barier będzie rozdarty i dalej samotny.
 
     
KiciKiciKici 
Aktywny



Dołączyła: 22 Paź 2011
Posty: 320
Skąd: New York
Ostrzeżeń:
 2/4/4
Wysłany: 2012-04-09, 22:59   

Strach wcale nie musi byc przezwyciezony tak jak bylo w moim wypadku:) balam sie wejsc ale weszlam bo lubie ryzyko nie znaczy ze calkowicie pokonalam strach. Bo strach moze towarzyszyc dlugo i trudno go pokonac.
_________________
Haters don't really hate you. They hate themselves because you're a reflection of what they wish to be. Poor, confused people.
 
     
myszka1604 
Częsty bywalec



Wiek: 28
Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 525
Wysłany: 2012-04-09, 23:33   

Alez oczywiście podałam przykłady, każdy człowiek jest inny i pewnie bywają różne przypadki.
 
     
cytrynka83 
Częsty bywalec



Wiek: 36
Dołączyła: 05 Lip 2012
Posty: 858
Skąd: lubelskie
Wysłany: 2012-08-01, 18:08   

Gdyby istniał lek na samotność to tego forum by nie było. Z drugiej strony może dla mnie to forum w jakimś minimalnym stopniu jest lekiem? :idea:
 
     
Radclifka 
Początkujący



Wiek: 30
Dołączyła: 14 Kwi 2012
Posty: 151
Skąd: Ostatni dom po lewej na Krańcu Świata:-)
Wysłany: 2012-08-01, 18:29   

pokonanie samotności, ale tej wewnętrznej. Trzeba nauczyć się porozumiewać samemu ze sobą, Bo nawet tysiące przyjaciół nie pomoże jeśli w srodku będziemy czuć pustkę.
_________________
Diabeł wie wszystko, nie wie
tylko gdzie kobiety ostrza
swoje noże.
 
     
Sunrise 
Zasłużony


Wiek: 38
Dołączyła: 15 Mar 2011
Posty: 1194
Skąd: zachodniopomorskie
Wysłany: 2012-08-01, 18:40   

Radclifka napisał/a:
pokonanie samotności, ale tej wewnętrznej. Trzeba nauczyć się porozumiewać samemu ze sobą, Bo nawet tysiące przyjaciół nie pomoże jeśli w srodku będziemy czuć pustkę.

Święta prawda :-)
 
     
maro_25 
Początkujący


Wiek: 33
Dołączył: 29 Lip 2012
Posty: 171
Wysłany: 2012-08-01, 22:56   

lek na samotność...??? cos mi sie zdaje ze to powinna byc ogromna ilośc przyjaciół , kumpli, dziewczyn, przyjemności.... no powinna, bo ja sie juz troche przekonałem ze nawet jak jestem z jakimis tam kumplami / gdzies na wypadzie i wszyscy wokół sie swietnie bawią to ja wciąż jestem jakis zdołowany i nie potrafie sie z nimi cieszyc (oczywiscie udaje przy nich ze jest odwrotnie). Mam nieraz uczucie jakby to byla jakas choroba która mnie zżera od srodka, i wlasciwie nie wiem skad sie wzieła ani czy to sie da w ogóle leczyc.

Obawiam sie ze gdybym nagle znalazł dziewczyne, jeszcze jakiegos przyjaciela/przyjaciółkę to i tak nie umiałbym sie tym cieszyc i sytuacja szybko by wróciła do poprzedniego stanu...

czyzbym mial cos nie tak z mózgownicą...???
 
     
Wendy 
Nowy


Wiek: 25
Dołączyła: 31 Lip 2012
Posty: 11
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-08-01, 23:24   

Myślę, że nie jesteś sam. Mam całkiem podobnie, gdy jestem ze znajomymi nie mogę się odnaleźć i jestem wyobcowana.
Są jeszcze jakieś osoby, ktore mają taki problem?
_________________
"Nigdzie nie jesteśmy bardziej samotni, niż leżąc w łóżku, z naszymi tajemnicami i wewnętrznym głosem, którym żegnamy lub przeklinamy mijający dzień."
 
 
     
Hombre 
Milczący



Wiek: 25
Dołączył: 13 Lip 2012
Posty: 77
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2012-08-02, 10:57   

Tak, ja. Niedawno miałem tego przykład - grill ze znajomymi. Przez pewien czas było super. Ale potem tematy zeszły na średnio mnie bawiące pokroju humorystycznych pogaduszek na temat alkoholu i seksu. Może to z lekka dosyć usprawiedliwiony przykład, ale skłania do refleksji w stylu "czy naprawdę chcę być w takim środowisku?", "czy mnie to uszczęśliwi?". W połowie grilla wstałem i wyszedłem, nie podając przyczyny i jestem z tego dumny.

Jeżeli chodzi o ogólne obcowanie się w gronie dobrych znajomych to sytuacja jest taka, że odcinam się i przy tym mam do siebie wielki wyrzut o to, że się odcinam. I to takie błędne kółko. Nieraz są łzy. Ale dosyć niedawno nauczyłem się, że to wcale nie jest złe. Każdy człowiek potrzebuje czasem pobyć z ludźmi i każdy człowiek ma swój czas, kiedy jest towarzystwem zmęczony i musi się odizolować i zregenerować. U każdego te dwa okresy czasowe różnie trwają. Ja mam dosyć długi czas regeneracji, ale zmuszałem się przy tym do bycia wśród ludzi i załamywałem się porażkami. Błąd. To mnie w tym całym układzie dołowało. Jesteśmy potężnymi introwertykami, ale istnieją takie jednostki, które całe imprezy przesiadują jako obserwatorzy i potem szczerze potrafią powiedzieć, że świetnie się bawiły i nie czuły się wyobcowane, czy "mniej zaangażowane" niż "przeciętna istota społeczna". Więc powiedzmy, że lek na ten rodzaj samotności dla siebie znalazłem xd
_________________
kolorowyzolw napisał/a:
Ale ładny jesteś smoku.
 
     
Mr.Nobody 
Nowy

Wiek: 30
Dołączył: 03 Sie 2012
Posty: 7
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-08-03, 02:08   

Moim lekarstwem był alkohol który działał jak loteria. Raz dobrze raz źle. Z tego co zrozumiałem swoim pijackim umysłem to kolega wyżej ma podobne doświadczenia do moich. Ja z jednej strony nienawidzę swojego wyobcowania do którego doprowadziła mnie samotność ale czasami jak już wyjdę do ludzi to odnajduje odpowiedz dlaczego jestem samotnikiem :D


"To mnie niszczy lecz to kocham, wiesz? To da mi siłę lecz muszę zmienić to trochę"
 
     
Zibit 
Nowy


Wiek: 28
Dołączył: 05 Wrz 2012
Posty: 32
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2012-09-07, 17:50   

Najlepszym lekarstwem jest miłość,przyjaźń,szczęście,zrozumienie potem są takie rzeczy jak hobby,zainteresowania,przyjemności ale one tylko lekko zagłuszają i bez tego co napisałem wcześniej jest to praktycznie niczym.

Ja jestem samotny od kilku lat i żeby nie wpaść konkretnie w sieć zła to oglądałem anime(lubię się wzruszać),słuchałem muzyki..wyobrażałem siebie w różnych rolach...nie poddawałem się bo wierzyłem i nadal wierze że znajdę kogoś ciekawego w tym sztucznym świecie.Ale to jest bardzo ubogie życie i mimo że daje z siebie wiele to tego ogromu negatywu nie da się znieść.

A kiedyś było całkiem inaczej..była miłość to było i szczęście dlatego wiem co mówię.

I miłość jak i przyjaźń i po prostu wszystko powinno być prawdziwe żeby poczuć prawdziwe szczęście...Wiem jak to jest siedzieć z ludźmi którzy sami nie są sobą i gadają o mało ważnych rzeczach,piją,palą...To też jest samotność i nie jest to przyjaźń.

Trzeba otworzyć serce na to co prawdziwe.Nie ma szczęścia w alkoholu,narkotykach,seksie,grach komputerowych,ezoteryce itd..Wszystko co potrzebne jest w nas i musimy jedynie się łączyć i mnożyć pozytywną energie :) a nie jak teraz mnoży się głupota,gniew,sztuczność no i oczywiście ludzie którzy coraz bardziej niszczą tą planetę.

Co prawda dalej siedzę po uszy w szambie ale staram się pisać z serca.
Ostatnio zmieniony przez Zibit 2012-09-07, 17:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Mr. Z 
Częsty bywalec



Wiek: 32
Dołączył: 22 Lip 2012
Posty: 730
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-09-07, 20:42   

Wspominałem to już kedys. Samotność sama w sobie nie jest czyms co istnieje obiektywnie, lecz jest odczuwana przez człowieka indywidualnie i zależy od całej masy czynników. Ja czuję się samotny, lecz ktoś inny w mojej sytuacji wcale by na to nie narzekał. Podobnie są tacy ludzie, którzy zawsze będą czuli się opuszczeni, nawet w dużym gronie znajomych. Są pewne cechy typowo osobowościowe, które mogą predysponować do uczucia samotności, ale to temat na odrębny wątek. Lekarstwa na samotność oczywiście nie ma, ponieważ nie jest ona chorobą, trzeba zmienić siebie, ażeby zmniejszyć jej dokuczliwość i/lub więcej korzystać z jej dobrodziejstw :mrgreen:
_________________
Kulka bierze udział w imprezie typu rave.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS