Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Potrafisz mi coś doradzić?
Autor Wiadomość
paranoix23 
Nowy

Dołączył: 09 Lis 2013
Posty: 8
Skąd: Lublin
Wysłany: 2013-11-22, 15:24   

Nie, nie siedziałem w pierdlu :P

Tak naprawdę, to właśnie jedyną rzeczą, z powodu której jeszcze jestem wstanie funkcjonować, jest myśl o studiach. Jednak po gimnazjum liczyłem na to samo, na poznanie zajebistych ludzi w liceum. Przeliczyłem się i teraz już nie jestem tak do końca przekonany czy pójście na studia może cokolwiek tutaj zmienić. Obawiam się również, że ta długoletnia samotność (5-6 lat) zrujnuje mi psychikę i nawet jeśli poznam świetnych ludzi, to nie będę umiał z nim rozmawiać itd. Pamiętam jeszcze jak w podstawówce byłem gadatliwy, teraz już się prawie nie odzywam. Rzeczy, które mogą mnie rozbawić, jest coraz mniej. A co dopiero będzie po tych 5 miesiącach przerwy między LO, a studiami? Przyjdę do tego, załóżmy, akademika i nie będę miał żadnych ciekawych historii do opowiedzenia. Na pytanie "jak tam wakacje?" będę musiał kłamać jak najęty, a nie lubię tego robić.
Ostatnio zmieniony przez paranoix23 2013-11-22, 15:39, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
cytrynka83 
Częsty bywalec



Wiek: 36
Dołączyła: 05 Lip 2012
Posty: 858
Skąd: lubelskie
Wysłany: 2013-11-22, 15:29   

Cytat:
Co do dziewczyny i zaproszenia, to sprawa jest już nieaktualna. Tak, poddałem się, bo nie widzę sensu zapraszać kogoś, a potem skazać go na moje nudne i nieciekawe towarzystwo przez cały wieczór.


Cholera, a ja mam pytanie. Skąd wiesz, że byś ją zanudził, skoro z nią nie rozmawiasz i nawet nie próbujesz?! sorry za takie gadanie, to mam ochotę ci przyfasolić :P. Skąd wiesz, jak zareaguje na ciebie? NIE PRÓBUJESZ. A może warto by było. Nawet jak się nie uda, to nie bedziesz miał poczucia winy, i powiesz"zrobiłem, co mogłem".
Cytat:
Studniówka jest raz w życiu i nie chcę jej nikomu zepsuć.


A sobie chcesz zepsuć??
Cytat:
Widzę jak ona rozmawia z innymi osobami z klasy, ciągle się śmieje. Nie przypominam sobie, żebym ja ją kiedykolwiek czymś rozbawił, po prostu mam inne poczucie humoru (nie mam poczucia humoru?).


wiesz, to, ze czasami ktoś się śmieje, nie znaczy, że jest tak super. To, że się śmieje z czyichś żartów, nie oznacza, że są one aż tak zabawne. może robi to z grzeczności? A swoją drogą, każdy ma poczucie humoru.
Cytat:
Przyznam się, że podczas tego tygodnia pękło coś we mnie totalnie. Przez te kilka dni praktycznie ciągle chodzę przybity, denerwuję się z byle powodu.


wiesz, co miałeś zrobić i się poddałeś. I zapewne dlatego jesteś taki zdołowany.
Cytat:
Nie mam na nic siły, a każdy jej śmiech z czyjegoś żartu przybija mnie jeszcze bardziej, bo wiem że ja tak nie potrafię jej rozbawić.


A dlaczego tak myślisz? A może ona oczekuje też poważnych rozmów? Przecież nie siedzisz w jej głowie. A to co TY postrzegasz, nie koniecznie musi być prawdą.

Cytat:
Jestem już wstanie z całą pewnością powiedzieć, że mimo tego, że mam zaledwie 18 lat, to zmarnowałem swoje życie towarzyskie. Nadal mogę napisać maturę, skończyć studia, znaleźć dobrą pracę, ale co z tego? To mnie nie kręci, chciałbym być akceptowany przez społeczeństwo, kiedyś założyć rodzinę i mieć dla kogo i po co żyć.


Sorry, ale pleciesz takie farmazony, że głowa mała. Człowieku, co ty wygadujesz?! Masz 18 lat! Tak, to będziesz mógł mówić, jak dobijesz do 80tki i już ci zostanie mniej życia, a nie więcej. Jeszcze studia przed tobą. Tam też kwitnie życie towarzyskie. Jeśli jednak nie zmienisz podejścia, to będzie tak, jak piszesz. NASTAWIENIE to jest ważne.
Cytat:
Oszukiwanie siebie, że coś się zmieni nie ma sensu, bo samo się nie zmieni, a ja tego zmienić nie potrafię.


Tak masz rację SAMO SIĘ NIE ZMIENI. Zakasuj więc rękawy i do roboty! To nie jest tak, że nie potrafisz. Tylko chciałbyś żeby samo się zrobiło. A tu się nic samo nie zrobi. albo ty coś z tym zrobisz, albo to coś zrobi to z tobą. Czyli będziesz marudził, użalał się nad sobą, jaki to jesteś biedy i nie akceptowany przez społeczeństwo i nic się nie zmieni.


Cytat:
Jeszcze rozważam umówienie sobie wizyty u psychiatry, a nuż może to coś pomoże, jak się komuś wygadam w rzeczywistości. Któreś z Was próbowało już kiedyś? Dało to jakieś pozytywne skutki?


To jest dobry pomysł. Możesz potem jeszcze wybrać wizytę u psychologa. Wywalenie komuś obcemu pomaga. I przynosi ulgę. Poza tym psychiatra nie gryzie :P.

Cytat:
Chociaż będąc szczerym, tak naprawdę nie wierzę, że coś jest mi wstanie pomóc.


Nie licz tylko, że jak pójdziesz do psychiatry, to wszystkie twoje problemy znikną. To nie czarodziej, że pomacha różdżką i już świat jest piękny. Może nakierować cię na pewne działania, zachęcić. Ale resztę roboty musisz wykonać sam. Bardziej powinieneś wybrać psychologa. Tak mnie się wydaje.
 
     
Piotrek86 
Początkujący



Wiek: 34
Dołączył: 14 Lis 2013
Posty: 137
Skąd: Żrdw
Wysłany: 2013-11-22, 15:32   

paranoix23 napisał/a:
Nie, nie siedziałem w pierdlu :P

Tak naprawdę, to właśnie jedyną rzeczą, z powodu której jeszcze jestem wstanie funkcjonować, jest myśl o studiach. Jednak po gimnazjum liczyłem na to samo, na poznanie zajebistych ludzi w liceum. Przeliczyłem się i teraz już nie jestem tak do końca przekonany czy pójście na studia może cokolwiek tutaj zmienić. Obawiam się również, że ta długoletnia samotność (5-6 lat) zrujnuje mi psychikę i nawet jeśli poznam świetnych ludzi, to nie będę umiał z nim rozmawiać itd. Pamiętam jeszcze jak w podstawówce byłem gadatliwy, teraz już się prawie nie odzywam. Rzeczy, które mogą mnie rozbawić, jest coraz mniej. A co dopiero będzie po tych 5 miesiącach przerwy między LO, a studiami? Przyjdę do tego, załóżmy, akademika i nie będę miał żadnych ciekawych historii do opowiedzenia. Na pytanie "jak tam wakacje?" będę musiał kłamać jak najęty, a nie lubię tego robić.


Ja idąc na studia, byłem (zreszą nadal jestem ale może nie tak bardzo) okropnie nieśmiały i też obawiałem się, że ciężko będzie mi rozmawiać z ludźmi, aczkolwiek zmuszały mnie do tego sytuacje. I tak nauczyłem się jak, z kim i o czym rozmawiać. Zobaczysz to wyjdzie samo. Później sam się zastanawiałem kiedy ja się tak nauczyłem rozmawiać. I jeszcze jedno, nie idź na studia z myślą, że poznasz dziewczynę swoich marzeń. Ja tak zrobiłem. Poszedłem na studia i poznałem wiele osób. Wśród nich była taka dziewczyna, z którą najpierw rozmawiałem przez face (oczywiście nie będąc na uczelni). Chciałem aby to była dobra koleżanka - tylko i wyłącznie. Później przerodziło się to w fajną przyjaźń i spotkania przy kawie. NO a teraz już sam wiesz :).
Także zamiast "marudzić" i się zastanawiać dlaczego jest jak jest zacznij myśleć pozytywnie, a reszta.... reszta przyjdzie sama :)
Ostatnio zmieniony przez Piotrek86 2013-11-22, 15:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
paranoix23 
Nowy

Dołączył: 09 Lis 2013
Posty: 8
Skąd: Lublin
Wysłany: 2013-11-22, 16:11   

@Vyar - podoba mi się, że w końcu ktoś na mnie naskoczył i próbuje mnie ośmieszyć i dzięki temu zmobilizować do działania. For real, dzięki.
Tak, poza koszykówką, to nic mnie nie kręci, tak już mam. A to, że nie mogę rozwijać swojej pasji, poprzez granie w klubie (nie przyjęli mnie ze względu na zbyt dorosły wiek) - nie pomaga.
Blokuje mnie wrodzona nieśmiałość, jak mam to niby zniszczyć? Walnąć z całej siły głową o ścianę, licząc że po tym będę otwarty do wszystkich ludzi? Z tym niewiele da się zrobić.


@Cytrynka - mi na studniówce nie zależy wgl. Od początku nie miałem zamiaru na nią iść, ze względu na monstrualne koszty (prawie 600zł) i mogę pójść właściwie tylko z osobą sobie bliską. Dla mnie studniówka to tylko przereklamowana tradycja.
Poczucie humoru mam, ale typowo "czarne". Najbardziej śmieszą mnie chamskie i wulgarne rzeczy, nie ma się czym chwalić :P
Co do zmarnowanego życia towarzyskiego, to może i przesadziłem, ale wiem też, że jeśli na studiach nie poznam okej-ludzi, to potem nie będzie już właściwie okazji.

-

Naczytałem się tych pomocnych (jeszcze raz, wielkie thx ;)) komentarzy i doszedłem do wniosku, że chyba muszę "polecieć na świra", wyłączyć całkowicie myślenie i po prostu się spytać dziewczyny co do studniówki/kina, żeby w przyszłości tego nie żałować. Jednak jestem człowiekiem praktycznym i głupio chcę sobie skrócić drogę. Chcę ją od razu zaprosić, bez tych dodatkowych rozmów w szkole, gdzie ciężko mi będzie z nią porozmawiać, kiedy ciągle jest otoczona koleżankami. Jedyny sposób na taką rozmowę, to zaproszenie do kina. Wolałbym najpierw właśnie zaprosić ją do kina niż na studniówkę, głównie żeby ją lepiej poznać. Pewnie zbyt odważne, już tak mam, że jak już coś robię, to robię to bez żadnych społecznych schematów, tylko na "swój" sposób, który pewnie nie wszystkim kobietom się może spodobać.
Ale może za bardzo chcę uniknąć tych 5 miesięcy głuchej ciszy? Będąc szczerym, tak naprawdę nie jestem przekonany co do swoich uczuć w jej stosunku, ale strach przed samotnością ciągnie mnie ku zwariowanym rozwiązaniom. Jednak strach przed ewentualną porażką, odpycha mnie od tej decyzji, ehh...
 
     
cytrynka83 
Częsty bywalec



Wiek: 36
Dołączyła: 05 Lip 2012
Posty: 858
Skąd: lubelskie
Wysłany: 2013-11-22, 16:24   

Cytat:
@Cytrynka - mi na studniówce nie zależy wgl. Od początku nie miałem zamiaru na nią iść, ze względu na monstrualne koszty (prawie 600zł) i mogę pójść właściwie tylko z osobą sobie bliską. Dla mnie studniówka to tylko przereklamowana tradycja.


:shock: Nie rozumiem. To po co idziesz?! Pisałeś tak, jakby ta studniówka była ważna dla ciebie. Ja to przynajmniej tak odebrałam. Teraz nagle okazuje, że mógłbyś się bez niej obyć. Tu chodzi o zabawę, czy bardziej o dziewczynę?
Ehh tak dzisiejsza młodzież. Pogubiłam się :P.
Ostatnio zmieniony przez cytrynka83 2013-11-22, 16:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Vyar 
Częsty bywalec



Wiek: 31
Dołączyła: 22 Cze 2013
Posty: 919
Skąd: Mar Vanwa Tyalieva
Wysłany: 2013-11-22, 16:36   

No proszę, sarkazm, a jednak da się coś z Ciebie wykrzesać poza użalaniem się nad sobą. Brawo! Tak trzymaj.
Za stary na granie w kosza? Oh god, to jakiś cudem starsi grają? Ach, może nie wiedzą o tym ograniczeniu.
Chcesz być otwarty dla wszystkich? Ambitne zadanie. I skazane na ciężki koniec, te hieny Cię zjedzą. Nie wszystkim kobietom podoba się Twoje podejście? Good. Ta, której się spodoba, nie będzie myślała cyckami i paznokciami tylko głową. A zresztą, przecież chodzi o jedną konkretną. Go and try. Co masz do stracenia? Obrazi się czy jak?
_________________
Hai-ho, hai-ho, and off to hell you go...
 
 
     
paranoix23 
Nowy

Dołączył: 09 Lis 2013
Posty: 8
Skąd: Lublin
Wysłany: 2013-11-22, 16:40   

cytrynka83 napisał/a:
:shock: Nie rozumiem. To po co idziesz?! Pisałeś tak, jakby ta studniówka była ważna dla ciebie. Ja to przynajmniej tak odebrałam. Teraz nagle okazuje, że mógłbyś się bez niej obyć. Tu chodzi o zabawę, czy bardziej o dziewczynę?
Ehh tak dzisiejsza młodzież. Pogubiłam się :P.


W moim przypadku - bardziej o dziewczynę. Niby chodzi i o zabawę, ale tak jak wspomniałem, w klasie nie mam zbyt wielu osób, z którymi można pogadać, więc ogólnie gdybym nie poszedł, to i tak wiele nie stracę. A za 600zł to ja sobie mogę kupić jedzenie na 2 miesiące.

Vyar napisał/a:
No proszę, sarkazm, a jednak da się coś z Ciebie wykrzesać poza użalaniem się nad sobą. Brawo! Tak trzymaj.
Za stary na granie w kosza? Oh god, to jakiś cudem starsi grają? Ach, może nie wiedzą o tym ograniczeniu.
Chcesz być otwarty dla wszystkich? Ambitne zadanie. I skazane na ciężki koniec, te hieny Cię zjedzą. Nie wszystkim kobietom podoba się Twoje podejście? Good. Ta, której się spodoba, nie będzie myślała cyckami i paznokciami tylko głową. A zresztą, przecież chodzi o jedną konkretną. Go and try. Co masz do stracenia? Obrazi się czy jak?


Gratuluję talentu w rozwalaniu ludzi :D Przynajmniej do końca dnia powinienem mieć dobry humor.

A co do klubu i kosza, to nie przyjęli mnie, bo powiedzieli, że jestem zbyt stary, żeby rozpocząć treningi. Mimo tego, że mieszkam w mieście, nie ma innych klubów koszykarskich, więc jestem, że tak to ujmę, w dupie.
Ostatnio zmieniony przez paranoix23 2013-11-22, 16:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Santine 
Początkujący


Wiek: 25
Dołączyła: 06 Kwi 2013
Posty: 129
Skąd: kujawsko-pomorskie
Wysłany: 2013-11-26, 13:45   

paranoix23 napisał/a:

masz zaledwie 18 lat i nie możesz mówić, że zmarnowałeś sobie życie toważyskie... nie jesteś przestępcą, nie siedziałeś w pierdlu

Oj, przypuszczam, że w pierdlu życie towarzyskie na swój sposób też kwitnie - można poznać wiele mniej i bardziej ciekawych osobowości...;p
(nie żebym miała jakieś doświadczenia w tym zakresie...^^)
Ja uważam, że wiek tu absolutnie nie gra roli. Czy masz lat 18 czy 40, nigdy nie jest za późno na lepsze życie, nigdy nie można pozwalać sobie myśleć, że to już koniec, po wszystkich szansach.
I jeszcze co do życiowej "fajtłapy" - to, co myślimy o sobie przekłada się na to, co myślą o nas inni. Podreperuj własne poczucie wartości. Wiem, że to bardzo trudne, ale ważne. Oczywiście nie stawaj się narcyzem, bo to też nie o to chodzi.
Inwestuj w siebie. Przede wszystkim. Jeśli sam będziesz czuł się ze sobą dobrze masz większą szansę, że i innym będzie lepiej z Tobą.;)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS