Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Ja i moja samotność
Autor Wiadomość
vanilla
Nowy

Dołączył: 07 Lis 2015
Posty: 2
Wysłany: 2019-01-25, 14:21   Ja i moja samotność

Witam nazywam się Ania i mam 28 lat
Mój przypadek samotności to wynik dwóch spraw które ciągną się za mną przez całe życie.
Po pierwsze problemy ze sobą. Wielka nieśmiałość, niepewność siebie która rosła wraz z wiekiem. Inność której nie rozumiałam, a która sprawiała że ludzie nie rozmieli mnie i to przerodziło się w to że sama całkiem straciłam poczucie własnej wartości. Do tego stopnia że w pewnym momencie przestało mi nawet zależeć na dbaniu o siebie. A kiedy zaczął się ten okres gdy zaczęłam być w jakiś sposób atrakcyjna dla płci przeciwnej, okazywało się że moja nieśmiałość nie pozwala mi na zupełnie nic i mało tego, w rezultacie jedynie odstrasza. Tzn. ktoś się mną zainteresował, ale ja nie umiałam z nim rozmawiać, flirtować, odpowiednio reagować na zaczepki. I w rezultacie ten ktoś uznawał mnie po prostu za dziwną i nie wartą jego uwagi. Tak było w liceum. Potem jednak zaczęłam się zmieniać i dojrzewać. Rozumieć pewne rzeczy. Starałam się być bardziej otwarta, walczyć ze swoją nieśmiałością. Akceptować siebie taką jaką jestem. Ale to nie zmieniło pewnych rzeczy. Wciąż byłam sama. Moje ostatnie 8 lat spędziłam częściowo w w Polsce studiując, a częściowo w Anglii pracując po fabrykach. I nadal to robię choć nie czuje się z tym dobrze. Przez ten cały czas jednak nie wiedziałam czego chce. To mój kolejny problem, że nie mam żadnych prawdziwych pasji którym mogę się w pełni oddać, w których mogę się rozwijać i zapomnieć o bożym świecie. W których mogę znaleźć ludzi takich jak ja. Niestety. Do niczego nigdy nie miałam cierpliwości, ani odwagi - żeby zacząć samemu. Przez całe moje młodzieńcze życie bałam się cokolwiek zrobić samemu i nawet nie miałam pomysłu co i jak - mimo że wychowywałam się w dużym mieście z dużymi możliwościami.
Mój drugi powód samotności to pech do ludzi. Na swojej drodze spotykałam dwa typy ludzi. Jak każdy. Takich z którymi się super dogadywałam i takich zupełnie odmiennych ode mnie. Ale ci pierwsi niestety zawsze z jakiegoś powodu z niego znikali. Zwykle z niezależnych od nas rodzinnych powodów (wyprowadzki, religia itp) i traciłam z nimi zupełnie kontakt. Albo w ogóle zawsze byli dla mnie w jakiś sposób nieosiągalni. A te osoby które gdzieś tam w pobliżu zawsze przebywały, były zupełnie inne niż ja. I staram się to akceptować ciesząc się czymkolwiek co mam. Ale co z tego? Jak nie mogę z nimi swobodnie porozmawiać o czym chce, bo zwyczajnie nadajemy na innych falach. A w rezultacie i tak nie ma między nami na tyle silnej więzi by jakkolwiek próbować przezwyciężać te różnice.
To samo z facetami. Albo jeszcze gorzej. Bo żeby tego wszystkiego było jeszcze mało, to jak w jakiejś cholernej telenoweli zakochałam się w kimś z kim nie mogę być. Bo on jest w związku, ma z nią małe dziecko i mieszka na drugim końcu świata... Nie chce podawać szczegółów, zresztą nigdy między nami niczego nie było i nie jestem typem osoby która mogłaby się stać przyczynkiem czyjejś zdrady. Nie chciałabym też nigdy żeby rozbijał dla mnie swojej rodziny i w ogóle wiem że zasłużył na to co ma i moja miłość nie jest mu do niczego potrzebna. Zresztą ona nie na tym polega by czegoś od kogoś żądać prawda?
Po prostu...
No trochę już tego za dużo jak na mnie. Przez całe życie byłam sama, nie miałam znajomych, prawdziwej przyjaciółki, chłopaka... I tak na prawdę nie umiem ich mieć. Człowiek podobno jest się w stanie przyzwyczaić do nawet najdziwniejszych rzeczy i dla mnie rzeczywiście ta samotność stała się bardzo bolesną - normalnością. Z jednej strony brakuje mi ludzi, bliskości. Mam dość samotnie spędzanych wieczorów w domu. Z drugiej między nimi wcale nie czuje się komfortowo. Nie umiem być z nimi po prostu. A ta damsko-męska bliskość - po prostu się jej boję i nie wiem czy w ogóle umiałabym z kimkolwiek być. W dodatku z facetami mam jak z przyjaźnią. Mam wrażenie że ci którzy wykazują mną jakiekolwiek zainteresowanie są zupełnie inni niż ja, nie w moim typie i zwyczajnie nie widzę w nich tego czegoś. A jeśli już się taki znajdzie, to właśnie zajęty lub niezainteresowany. No i co ja mam zrobić? Mam umówić się z pierwszym który to zaproponuje? Tylko dlatego że oboje jesteśmy samotni? Byłam z jednym kolegą z pracy kilka razy na piwie. Było miło, on jest całkiem przystojny, ma swoją pasję... Ale co z tego? Nie poczułam nic więcej i nie potrafiłam mu nic więcej okazać. I w rezultacie on przestał być już tak chętny na spotkania. Czyli ani miłości, ani przyjaźni.
Mówi się że jak się ma problemy sercowe to trzeba wyjść do ludzi i zabić te wszystkie smutne myśli. Mówi się że jak się nie ma szczęścia w miłości, to ma się szczęście np. w pieniądzach. A ja nie mam szczęścia do niczego i nie mam jak zabić tych myśli. Ludzie w moim wieku to zwykle ludzie mający już rodziny z małymi dziećmi i czas mogą znaleźć jedynie dla najbliższych przyjaciół. No albo samotni faceci dla których jestem tylko kandydatką na dziewczynę. Do tego jeszcze dochodzi cały wór fałszywców, których spotykasz gdzieś w pracy, wydają ci się być mili, super wam się gada, umawiacie się wstępnie na spotkanie poza pracą... i tyle. Do spotkanie nigdy nie dochodzi, a one albo w ogóle nie odpisują albo cię zbywają brakiem czasu. Jak zawsze...
A ja choć nie mam pasji które realizuje, mam marzenia, ale żeby jej jakkolwiek realizować musiałabym mieć stałą prace, ale i tu oczywiście jest problem... Po porostu wszystko w moim życiu jest nie tak. Nic mi się jeszcze tak na prawdę nie udało i choć staram się zawsze patrzeć w przyszłość pozytywny sposób, że jeszcze to wszystko się kiedyś zmieni... Czuję się tak strasznie nie potrzebna, wręcz jedynie problemogenna dla najbliższych. A najgorsze że cały czas muszę patrzeć na szczęście innych. Na przyjaźnie, zakochania, miłości, rodziny.. A ja mogę tylko patrzeć z boku i wmawiać sobie że będzie dobrze. To ja zawsze muszę odpuszczać, wybaczać i akceptować. No i to robię. Tylko czasem już nie mogę. Czasem mam tego wszystkiego dość.. Czasem na prawdę czuję się wobec siebie i tego wszystkiego całkiem bezsilna...
Ostatnio zmieniony przez vanilla 2019-01-26, 03:20, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
andi 
Częsty bywalec


Dołączył: 26 Maj 2015
Posty: 881
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2019-01-26, 23:25   

Cześć witaj w naszym gronie :) Nie trać nadziei na lepszą przyszłość.Wiem że to jest trudne gdy prawie nic nie wychodzi ale to nie zawsze Ty jesteś wszystkiemu winna.Głowa do góry :)
 
     
długopis 
Aktywny


Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 430
Wysłany: 2019-01-26, 23:26   

Witaj Aniu.
Myślę, że nie każdy musi mieć pasję. Poza tym do mnie przemawia ten filmik "JAK ŻYĆ BEZ PASJI? 5 ZASAD." z kanału "Przeciętny Człowiek" na Youtube.
 
     
vanilla
Nowy

Dołączył: 07 Lis 2015
Posty: 2
Wysłany: 2019-01-27, 03:04   

Dziękuję za przywitanie. Obejże ten filmik ale nie chciałabym żeby moje życie było puste jak do tej pory. I tak staram się myśleć pozytywnie, nie przejmować się problemami, nie poddawać. Ale cały czas mam wrażenie że świat daje mi do zrozumienia że nie mam tu czego szukać. Nie chcę popadać w depresję i wiem że jeszcze coś dobrego może mnie spotkać. Ale to tak jak w fabryce, kiedy jakiś produkt wyprodukował się nie tak jak trzeba. I choć to nie jego wina do niczego się nie nada i trzeba go zwyczajnie wyrzucić. Tak właśnie się czasem czuję.
Ostatnio zmieniony przez vanilla 2019-01-27, 03:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Fortesso 
Nowy

Wiek: 29
Dołączył: 12 Lut 2019
Posty: 32
Wysłany: 2019-03-01, 13:04   

Witaj

dziś w trakcie czytania poszczególnych wpisów odnalazłem Twój post który bardzo mnie poruszył i chodź od publikacji Twojej wiadomości mięło już bez mała 3 miesiące postanowiłem się z Tobą skontaktować gdyż sam byłem (jestem) osobą nieśmiałą wiem jak trudno nawiązać ten pierwszy kontakt zwłaszcza gdy przez skrępowanie (w moim przypadku kompleksy) rozmowa nie zawsze się klei. Przyznam iż sam byłem chorobliwie nieśmiały, od pewnego czasu jestem osobą bardziej otwartą wszystko dzięki kobiecie w której się zakochałem niestety podobnie jak Ty jest to miłość nieszczęśliwa gdyż za sprawą błędów jakie popełniłem (wynikających z braku doświadczenia, moich kompleksów) a także bardzo delikatnej kwestii dotyczącej mojej ukochanej której nie chciałbym poruszać publicznie zostałem odtrącony w dalszym ciągu jednak kocham i zrobił bym wszystko by moja ukochana do mnie wróciła naprawiając wszystkie błędy. Od dłuższego czasu błąkam się po różnych forach i portalach szukając pomocy. Wiem jak bardzo bolesna staje się samotność czterech ścian zwłaszcza wieczorami gdy nie mamy z kim szczerze porozmawiać. Jeśli tylko byłabyś zainteresowana proszę napisz do mnie z przyjemnością z Tobą porozmawiam. Jeżeli poszukujesz osoby do długotrwałej przyjaźni jestem również jak najbardziej otwarty, z przyjemnością pomogę jak tylko będę potrafił.
Pozdrawiam
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS