A jak z alkoholem, pijesz? Na takich imprezach pewnie to norma u niektórych a fakt faktem ze alkohol poluzowuje nieco atmosferę i pomaga w zawieraniu znajomości. Co prawda bardzo płytkim i trywialnych ale kto wie. Ja nie piję prawie w ogóle to nic na ten temat nie powiem. I tak mocno dziwię się bo pamiętam jak byłem jeszcze w technikum i odważyłem się pojechać na mój pierwszy koncert do Warszawy na Rise Against to byłem mile zaskoczony atmosferą i ludźmi. Fakt, przed wyjazdem spiknęliśmy się na last.fm (ktoś pamięta?) z taką grupą dziewczyn i tam się odnaleźliśmy w Warszawie... kurde spoko czasy... młodość. Jedna jedyna taka przygoda a siedzi w głowie...
Na imprezach raczej nie piję. Najczęściej to występy plenerowe w róznych miastach, gdzie po prostu przyjeżdżam na występ i od razu po występie się ulatniam. Zdarzają się też występy sylwestrowe, na które jeżdżę samotnie, ale tam wypiję najwyżej kieliszek szampana. Picie na umór samotnie w obcym mieście raczej nie byłoby zbyt rozsądne.
Nie mówię o piciu na umór ale tak stereotypowo wydawało mi się że łatwiej zasięgnąć języka w takich okolicznościach. To że się mylę tylko pokazuję jak bardzo oderwany jestem. Mimo wszystko takie zmienne jak: podobne zainteresowania, spora grupa ludzi, jakiś sklep/"wodopój", oczekiwanie, emocje samego koncertu i improwizacja z tym związana - powodowały że myślałem iż lepiej być nie może żeby nawiązać nowe znajomości.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach