Sesje hipnoterapii do zycia miedzy zyciami oraz poprzednich inkarnacji polecane sa osób, które czuja sie samotne, a które jednoczesnie sa zainteresowane tego typu forma pomocy - terapii
Kazda osoba, która czuje sie samotna, osamotniona w swoim zyciu - z przeróznych wzgledów - moze rozwazyc sesje hipnoterapii. Sposród rodzajów hipnozy, czy tez hipnoterapii jedna z metod, która jest polecana w przypadku ciezszych problemów emocjonalnych, czy duchowych jest sesja hipnozy regresyjnej do zycia miedzy zyciami i poprzednich wcielen (odpowiednia oczywiscie dla osób, które wierza, czy sa otwarte na tego typu idee). Tego typu forma pracy laczy ze soba klasyczna hipnoze regresyjna - hipnoze reinkarnacyjna , podczas której pacjent przenoszony jest zarówno do przeszlosci w swoim obecnym zyciu, jak równiez ma mozliwosc zagladniecia do swoich poprzednich inkarnacji (poprzednich wcielen). Wraz z praca, która wykonywana jest podczas sesji regresji LBL (z jezyka angielskiego: life between lives), czyli z mozliwoscia przeniesienia sie równiez do zycia miedzy inkarnacjami.
Hipnoza regresyjna do zycia miedzy wcieleniami i poprzednich inkarnacji, to wielopoziomowe narzedzie oraz praca holistyczna, podczas której pacjent ma mozliwosc odkrycia przyczyn swoich obecnych zyciowych problemów, rozterek i zmagan. W tym m.in. przyczyn doswiadczanej w obecnym zyciu samotnosci, osamotnienia.
To, jak nasze zycie wyglada obecnie jest skutkiem naszych decyzji, dzialan oraz dróg nie tylko w obecnym zyciu, ale swój prapoczatek nosi w poprzednich inkarnacjach. Dlatego tez sesja hipnozy regresyjnej do zycia miedzy zyciami i poprzednich wcielen, to potezne narzedzie, gdyz daje ono mozliwosc zarówno przeniesienia sie do swoich poprzednich inkarnacji, jak równiez mozliwosc odwiedzenia swiata duchowego, spotkania z duchowym Przewodnikiem, czy bliskimi duszami bedacymi po drugiej stronie
Sesje hipnozy regresyjnej warto przebyc u specjalisty, który ma wieloletnie doswiadczenie oraz nie tylko jest specjalista z zakresu hipnoterapii, ale równiez badaczem poprzenich inkarnacji oraz zycia miedzy wcieleniami. Dlatego polecanym specjalista, ekspertem w tej dziedzinie jest hipnoterapeuta, badacz kwestii reinkarnacji poslugujacy sie pseudonimem Arkenas - twórca Instytut Eksploracji Duszy I Umyslu, dzialajacego juz od przeszlo 12 lat, przez którego drzwi (czy to te fizyczne, czy wirtualne) przeszlo setki zadowolonych pacjentów, w przypadku których zycie zostalo odmienione na lepsze po sesji hipnozy regresyjnej do swiata duchowego oraz poprzednich wcielen.
Chcialybm serdecznie oraz z czystym sercem polecic jego prace oraz duchowy wklad, który wniósl przez kilkanascie lat swojej pracy i zaprosic kazdego, kto jest zainteresowany, czy otwarty na tego typu prace, aby skorzystal z jego uslug. ZAPRASZAM do odwiedzenia strony pod adresem: instytutduszy.pl
Warto tutaj dodac, ze taka metoda pracy, jaka jest hipnoza regresyjna LBL metoda Michaela Newtona oraz innych badaczy do zycia miedzy wcieleniami i poprzednich inkarnacji wykonywana przez Instytut Eksploracji Duszy I Umyslu ma ogromne sukcesy, w przypadku osób borykajacych sie z problemem samotnosci, osamotnienia, poczucia niedopasowania do swiata wokolo etc.
Stad tez raz jeszcze - polecam i zachecam z calego serca
Wiek: 36 Dołączył: 03 Sie 2012 Posty: 7 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-09-01, 07:51
Co do tematu to napisze że przez 4 lata "zajebiście" przyzyczaiłęm się do samotności.Początkowo na sucho a teraz pomagam sobie piwem lub winem (wódy nie znoszę) uwielbiam wychodzić latem o 4-5 rano jak słońce się pojawia i patrzeć jak normalni szcześliwi ludzie maszerują do autobusu... ja oprócz samotności jeszcze mam problemy jakieś ideologiczne i "szukam sensu i za sensem gonie". Ocenianie ludzi pochopnie jest gujowe , ale mimo świadomości tego mój "mózg" wciaż daje mi sygnały że mimo swoich słabości jestem mnie spierdo****ony niż ta wiekszość ludzi. bełkot nie bełkot kiedyś komuś wyjasnie w realu bo nie lubie pisać :P
Ostatnio zmieniony przez Mr.Nobody 2013-09-01, 07:52, w całości zmieniany 1 raz
Jak tak już mówicie o gryzoniach, to miałam kiedyś świnkę morską, która przeżyła 12 lat. A szczurki kocham po prostu i nie rozumiem kobiet (mojej mamy) które boją się myszy i szczurków.
A co do tematu... Jakoś kiedyś mi nie przeszkadzała samotność, czyli aż do momentu pójścia do gimnazjum. Miałam co prawda jedną przyjaciółkę, jedną, jedyną, z którą się nie rozstawałam i ona mi wystarczała za całe towarzystwo. Ale w gimnazjum poznałam drugą dziewczynę... Taki trójkąt przyjaźni nie wypadł dobrze, stara przyjaciółka stała się zwykłą jędzą, a ja bez żalu pożegnałam się z nią na koniec gimnazjum. Z tą nowo poznaną do dziś utrzymuję kontakt i myślę, że mogę ją nazwać prawdziwą przyjaciółką.
Ale i tak czuję się wyobcowana i samotna, w dodatku brak ojca dokucza mi bardzo, on jest wspaniałym człowiekiem i jak wyjeżdża to odczuwam takie kompletne osamotnienie, jakby już nikt nigdy nie mógł zapewnić mi potrzeby towarzystwa.
Nie przyzwyczajam się do tego. Nawet jeśli się to zaakceptuje i udaje, że to nie przeszkadza, to kłamstwo. Każdy potrzebuje drugiego człowieka.
NovemberRain [Usunięty]
Wysłany: 2013-09-06, 12:27
Widelec napisał/a:
nie rozumiem kobiet (mojej mamy) które boją się myszy i szczurków.
Myślę, że to prawdopodobnie forma obrzydzenia, odrazy, a nie strachu, no ale chyba potocznie ludzie nazywają to właśnie strachem ;)
Widelec napisał/a:
Każdy potrzebuje drugiego człowieka.
Nie Widelczyku, chyba nie każdy potrzebuje drugiego człowieka. Jakiś tam pustelnik zapewne nie ;)
Wiek: 35 Dołączył: 20 Sie 2013 Posty: 176 Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-09-06, 14:21
NovemberRain, a co to za książka? ;)
NovemberRain [Usunięty]
Wysłany: 2013-09-06, 15:57
jedru, to "Chłopiec z latawcem" :)
Przeczytałam dopiero 70 stron, tyle ile w autobusie zdążyłam ;) Ale rozpłakałam się już dwa razy, tak porządnie! Że miałam mokrą koszulkę od łez. Choć nie jestem raczej wiarygodnym miernikiem, bo jestem nadwrażliwa.
To ja napiszę w ten sposób - obecnie nie jestem samotna, bo mam kochanego chłopaka ;) Ale zanim go poznałam, zanim zostaliśmy parą to baaaaaaaaardzo długo czułam się samotna. Oczywiście rodzice dawali mi wsparcie, dalszą rodzinę też mam w porządku i zawsze było mi miło podczas rodzinnych spotkań, ale brakowało mi ukochanej osoby u boku. Właściwie to wcześniej (przed obecnym chłopakiem) ktoś był, ale to nie było to, zupełnie nie to uczucie i na tamten moment w sumie czułam się samotnie. Potem przez pewien okres czasu byłam sama, ale nie traciłam nadziei, że los się odwróci. No i tak się stało, dużo się u mnie zmieniło prywatnie, w tym okresie zmian poznałam obecnego ukochanego :) wtedy, kiedy byłam sama było mi ciężej, ale to jeszcze nie było (chyba) przyzwyczajenie do samotności.
Chcę w ten sposób przekazać Wam, że warto walczyć o swoje szczęście, o bliską osobę, nie przyzwyczajać się do samotności, tylko mieć widoki na to, że się pozna kogoś fajnego :)))
przyzwyczajenia może i trochę, ale to raczej boli , bo nie można tego zaakceptować. Być samemu, coś się wydarzy , coś się usłyszy, a nie ma się z kim tym podzielić, nie można określić swojego punktu widzenia , bo komu??? praktycznie nie mam z kim rozmawiać, tyle co w pracy , ale tam hałas to tylko krzyczeć trzeba więc za wiele się nie pogada
, a gdy wrócę do domu to już cisza totalna, już znieść tego nie mogę
ja mam taką przypadłość że nie potrafię tego przełamać , nie potrafię się zmusić aby kogoś poznać nowego, mimo że chcę tego bardzo i tak nie mogę, to chyba strach przed odrzuceniem, raczej nie nieśmiałość, nawet gdy się już zdecyduję to w ostatniej chwili taki jakby paraliż, taki strzał "nie rób tego"...., to jest straszne bo wiem że sam się krzywdzę w ten sposób a mimo to i tak nie mogę tej bariery przełamać :/
może Wy coś podpowiecie.... bo ja nie mam pojęcia jak z tym sobie poradzić. To jest straszne....
Dołączył: 15 Maj 2013 Posty: 84 Skąd: Kraków/Myślenice
Wysłany: 2013-09-22, 14:13
Przywyczaiłem sie i POLECAM gorąco sie przyzwyczaić:):)
Nie śmierdzi się wtedy desperacją i jakoś ludzie pojawiają się sami.Polecam zaakceptować samotność,założyć sobie że w tym tygodniu następnym i natępnym pewnie też nikogo kto by mnie polubił,pokochał czy cokolwiek,nie spotkam i myśleć o tym tak długo aż przestanie boleć mózg to zaakceptuje i zacznie szukać innych form poprawienia sobie nastroju
Metalhead [Usunięty]
Wysłany: 2013-11-21, 19:36
Taak, teraz to już tak naprawdę wolę spędzać czas sama...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach