Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Wasze relacje z rodziną
Autor Wiadomość
cokolwiek 
Nowy


Dołączyła: 11 Paź 2011
Posty: 36
Wysłany: 2011-10-11, 22:16   

Zacznę od tego, ze mam cudownych rodziców, jednak są dość zapracowani i nie mają dla mnie czasu, przez co praktycznie się nie znamy. Od jakiegos roku zaczęli to zauważać , że coś jest nie tak z ich córką i bardzo się starają, jednak ja już nie umiem... chciałabym umieć tak rozmawiać z rodzicami, zwierzać się mamie itp ale zazwyczaj każda ich próba zbliżenia się do mnie kończy się z mojej strony krzykiem. Myślę, że mam do nich jakiś żal za te wszystkie lata kiedy nie mogłam na nich liczyć bo ich nie było...bo praca była ważniejsza.
_________________
to nie jest tak że jestem zła, po prostu jednego dnia mam przyjaciół, a drugiego już nie, postaraj się zrozumieć jak się czuję
 
     
Kenny86 
Początkujący



Wiek: 33
Dołączył: 26 Paź 2011
Posty: 123
Skąd: Świętokrzyskie
Wysłany: 2011-10-31, 14:18   

Ja mam taką matkę jakby nie ona to ja bym już dawno był jak w piosence red hot chili pepers '' Under the Bridge'' Bez kitu... W sumie mam tylko ją...z resztą rodziny nie utrzymuje kontaktów poniekąd to moja wina bo na studiach za bardzo '' szalałem'' i trochę ich skłóciłem. Prawie wszyscy mówią, że dobrze jest być jedynakiem ale powiem wam, że lipa, nie ma się z kim normalnie pokłócić czy wyżalić itp. wiadomo ocb.
_________________
Lepiej spłonąć od razu niż tlić się powoli...(K.C)
 
 
     
myszka1604 
Częsty bywalec



Wiek: 28
Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 525
Wysłany: 2011-10-31, 18:57   

Ja nie jestem jedynaczką i też nie mam się komu wyżalić. Mam brata, z którym nigdy nie miałam dobrych kontaktów, zupełnie dwa różne światy. Aż żal opisywac. A rodzice? No rodzice są, ale jak to rodzice. Z dalszą rodzina kontakty jako takie od święta. Z kuzynostwem, z którym się lubimy kontakt pomału się urywa, bo wyjechali za granice. Dla reszty rodziny zawsze byłam czarną owcą, bo nie jestem fałszywa, nie podlizuje się i nie jestem materialistką. Tak, bardzo to ich zabolało, że nie wchodzę im w d*** o prezenciki. Ale cóż...jakoś leci...
 
     
Kenny86 
Początkujący



Wiek: 33
Dołączył: 26 Paź 2011
Posty: 123
Skąd: Świętokrzyskie
Wysłany: 2011-10-31, 19:37   

Nom ja też tylko z kuzynostwem miałem jako taki kontakt ale jak bracista zachorował na dziwną chorobę, no niestety nauce za bardzo nie zbadanej to też się kontakt urwał. Dziwne bo w takich sytuacjach rodzina powinna się trzymać ale...no kuźwa nawet nie wiem co u niego, czasem zastanawiam się czy żyje...bez kitu. Każdy się zamknął w sobie i happy no paranoja
_________________
Lepiej spłonąć od razu niż tlić się powoli...(K.C)
 
 
     
laziala
[Usunięty]

Wysłany: 2011-10-31, 20:22   

Ja mam normalne relacje jedynie z bratem, który wprawdzie mieszka na drugim końcu Polski, ale za to zawsze mogę na niego liczyć. Interesuje się tym co u mnie słychać, doradza mi, wspiera. Bo na wsparcie rodziców to ja liczyć nie mogę. Moje osobiste problemy nigdy ich nie interesowały, przynajmniej nigdy zainteresowania nimi nie przejawiali. Zawsze dbali tylko o to, żeby było co jeść, żeby rachunki były opłacone i żebyśmy mieli się w co ubrać. No i żeby przynosić dobre oceny ze szkoły. Z mamą nigdy nie rozmawiałam o chłopakach, kosmetykach czy ciuchach. Kiedy zaczynałam poruszać któryś z tych tematów zawsze zbywała mnie niezadowolona, że zawracam jej głowę. Kiedy jestem chora, ani ona ani ojciec nie zapytają jak się czuję, nie zrobią herbaty. Jestem zdana na siebie. Pewnie kochają mnie na swój sposób, ale zupełnie nie potrafią tego okazać. A przez to i ja mam problemy z wyrażaniem uczuć i emocji.
Dalsza rodzina, czyli ciotki, wujkowie, kuzyni, mieszkają ok. 15 km ode mnie. Widujemy się mniej więcej raz w roku. Kiedyś było zupełnie inaczej, do dziś pamiętam nasze co weekendowe spotkania. Teraz jedna z moich kuzynek przechodząc obok mnie na meczu, nawet nie mówi "cześć"...
 
     
myszka1604 
Częsty bywalec



Wiek: 28
Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 525
Wysłany: 2011-11-01, 09:17   

Laziala, mi jeszcze z dzieciństwa pozostał w głowie tekst- "źle wam jest? Macie co jeść, dach nad głową i w co się ubrać?" Aż miałam chęć im odpowiedzieć...
Mam podobnie jak ty, z tatą, chociaż we wczesnym dzieciństwie byłam córeczką tatusia, to później jakoś kontakt się pogarszał, chyba wychowanie go przerosło. Chociaż w chorobie mogę zawsze na niego liczyć, to problemy z wyrażaniem emocji on ma, co tez przeniosło się na mnie i na moje relacje z bratem. Nigdy za bardzo go nie obchodziło co robię, nigdy nie był na wywiadówce w szkole, na żadnym przedstawieniu, nigdy nie wziął mnie do kina, na lody sam. Chyba że to była inicjatywa mamy. Nie umiał tez zapanować nad moim bratem.
A mama? Z mamą lepiej. Bo tu fakt mogę z nia pogadać o wszystkim...na mój temat. Bo ona o sobie mało mówi, jest strasznie skryta.
Ale przeraża mnie fakt, że mogłabym być kiedyś taka jak oni. Wiem, że rodzicow powinno się brać za autorytety...i pomimo, że moi są dobrze, bo fakt dach i jedzenie mam. To bardzo bym nie chciała taka być... :cry:
Ostatnio zmieniony przez myszka1604 2011-11-01, 09:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
laziala
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-01, 11:16   

Myszka, u mnie to moja mama nie poradziła sobie z rodzicielstwem, za wcześnie zaczęła i nigdy tak naprawdę nie była na to gotowa. Wręcz miała do nas często pretensje , że zmarnowaliśmy jej życie. Tata starał się jak mógł, ale mama mu nie ułatwiała życia, więc po pracy ewakuował się z domu, żeby spotkać się z kolegami. Tak było codziennie. Ale zawsze mogłam na niego liczyć. Woził mnie do biblioteki, kiedy nie chciało mi się jechać autobusem, kasę na ciuchy dawał bez większego marudzenia, załatwiał materiały do szkoły do napisania jakiejś pracy. Ale mama to zawiodła mnie bardzo...
 
     
myszka1604 
Częsty bywalec



Wiek: 28
Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 525
Wysłany: 2011-11-01, 12:25   

Czyli u nas sytuacja wręcz odwrotna.Akurat moi rodzice powinni być gotowi na rodzicielstwo, sporo czasu po ślubie starali się o dziecko i narodziłam się jak dobijali już do 30, mój brat rok później. U mojego taty jest ten problem, że on nie wychodzi z domu, chociaż za dzieciaka też go sporo nie było, bo często jak miał urlop wyjeżdzał do rodziców pomóc w gospodarstwie na wsi... czasem wydawało się, że kocha tamten dom bardziej niż nas. Pewnie i to wpłynęło na braz takiego zżycia.
Ostatnio zmieniony przez myszka1604 2011-11-01, 12:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
broken_glass 
Aktywny



Dołączyła: 31 Paź 2011
Posty: 416
Skąd: Wschodnia Polska
Wysłany: 2011-11-01, 14:23   

To przykre, że często nawet najbliższa rodzina jest najbliższa właściwie tylko z nazwy :-| moi rodzice zdecydowali się na dzieci późno. Prawdopodobnie dlatego, nigdy tak na prawdę, nie potrafiliśmy znaleźć wspólnego języka. Pozwolicie, że nie będę rozpisywać się na ten temat, tym bardziej,że w tym roku pochowałam ojca. Nie mniej jednak to bardzo dołujące żyć tylko obok siebie, a nie ze sobą i praktycznie się nie znać..
_________________
..Vampiry gaszą wieczność gwiazd i gaszą serce krwawe..
 
     
Kondziu 
Milczący


Wiek: 35
Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 53
Skąd: Pionki (mazowieckie)
Wysłany: 2011-11-07, 15:47   

Ja niestety nie mam dobrych relacji z rodziną. Najgorsze jest to, ze mam rodziców, którzy jakos szczególnie nie byli dla mnie dobrzy, a teraz juz w ogóle się mną nie przejmują. Dla nich przez całe zycie było wazne dobre towarzystwo i alkohol, a coraz mniej obowiązków i zajmowania się mną, gdy byłem dzieckiem. Nigdy nie miałem oparcia w rodzicach, ani miłosci. Nie interesowało ich to, ze ja mam marzenia, pragnienia, oni byli i są zapatrzeni tylko w siebie. Nie zapewnili mi zadnej przyszłosci, ani bezpieczenstwa. Teraz juz jestem dorosły i sam mieszkam i jakos nie interesuje mnie to, jak oni zyją i co o mnie myslą. Ja mam do nich duzo zalu, ale tez nie będe ich przez całe zycie krytykował. Jesli chodzi o dalszą rodzine, to tez oni się mną nie przejmują, chociaz ja od siebie duzo daje, by zwrócili na mnie większą uwage. Prawie cała moja rodzina, to jacys dziwni ludzie i oni tez są zapatrzeni w siebie. Ja zawsze byłem samotny, jestem samotny, a obecnie jestem tez osamotniony i to naprawde całkowicie, gdyz nie mam kompletnie nikogo. Jest mi z tym bardzo zle, tym bardziej, ze ja sobie samotnosci nie wybierałem, tylko ona wybrała mnie.
_________________
Myślę, że będąc samotnym człowiekiem, mamy inne podejście do życia.
 
 
     
broken_glass 
Aktywny



Dołączyła: 31 Paź 2011
Posty: 416
Skąd: Wschodnia Polska
Wysłany: 2011-11-07, 16:42   

Pogmatwane relacje z rodziną zostawiają ślady. Większość z nas ma jakiś żal do swoich rodziców, a wkraczanie w dorosłość- to dla wielu, najtrudniejszy okres w życiu..
_________________
..Vampiry gaszą wieczność gwiazd i gaszą serce krwawe..
 
     
Kenny86 
Początkujący



Wiek: 33
Dołączył: 26 Paź 2011
Posty: 123
Skąd: Świętokrzyskie
Wysłany: 2011-11-10, 03:38   

Dziś dowiedziałem się, że jestem wujkiem ( siostra cioteczna ma 2,5 letnie dziecko) nie wiedziałem o tym w ogóle, jest a raczej była mi bliska jak rodzona której nigdy nie miałem, każde wakacie spędzaliśmy razem no cóż, ;/ wyjaśnienie : pisałem już chyba gdzie jestem ;/
_________________
Lepiej spłonąć od razu niż tlić się powoli...(K.C)
 
 
     
mihi17maj 
Dyskutant


Wiek: 28
Dołączył: 05 Lis 2011
Posty: 1166
Wysłany: 2011-11-10, 09:30   

Kondziu, Najważniejsze że pokazałeś rodzinie że sam sobie poradzisz i dajesz radę ja mam w rodzinie tak jak Ty że cała rodzina prawie się nie przejmuje jedynie mój chrzestny z którym mam ciągły kontakt no i siostra rodzona a tak to wszyscy odzywają się tylko do mnie jak mają jakąś sprawę a tak to to zero kontaktu z nimi :/Kenny86, Co do zostania wujkiem to gratulacje,dobrze że w ogóle się dowiedziałeś o tym i teraz będziesz mógł go poznać pzdr z pod Stolicy trzymaj się
_________________
MOŻESZ SPOTYKAĆ LUDZI... LEPSZYCH ODE MNIE, ZABAWNIEJSZYCH ODE MNIE, DUŻO ŁADNIEJSZYCH NIŻ JA, ALE JEST JEDNA RZECZ KTÓRĄ CHCĘ CI POWIEDZIEĆ. ZAWSZE BĘDĘ DLA CIEBIE, KIEDY ONI CIĘ ZOSTAWIĄ.
 
 
     
broken_glass 
Aktywny



Dołączyła: 31 Paź 2011
Posty: 416
Skąd: Wschodnia Polska
Wysłany: 2011-11-10, 20:07   

No tak, dobrze,że w ogóle się dowiedziałeś.. ;-)
Z rodziną najlepiej na zdjęciu,o ile uda się ich zebrać i namówić do tego zdjęcia :oczko:
_________________
..Vampiry gaszą wieczność gwiazd i gaszą serce krwawe..
 
     
myszka1604 
Częsty bywalec



Wiek: 28
Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 525
Wysłany: 2011-11-11, 08:52   

Najlepiej mocno z boku żeby w razie co mogli z niego odciąć ;)
Kenny, ja i tak Ci zazdroszczę, chciałabym mieć w sobie tyle samozaparcia żeby pokazać rodzinie, że umiem żyć na włąsny rachunek i wogóle...ale jeszcze troszkę, jeszcze chwila ;-)
Wujostwa gratuluje :-)
Ostatnio zmieniony przez myszka1604 2011-11-11, 21:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS