Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Chorzy rodzice.
Autor Wiadomość
Grzeesiu96 
Początkujący


Wiek: 22
Dołączył: 27 Kwi 2013
Posty: 102
Skąd: Południe Polski.
Wysłany: 2013-06-27, 00:46   Chorzy rodzice.

Witam wszystkich. Chciałbym z Wami się podzielić moją okropną historią. Na początku chciałbym zaznaczyć, że nie potraficie sobie zdać sprawy jakich mam rodziców. Jestem siedemnastoletnim chłopakiem, nie piję, nie palę, nie chodzę na imprezy, nie mam znajomych, mieszkam na wsi. Nie sprawiam problemów w szkole, nigdzie. Wiecie jak to nieraz jest z nastolatkami, ale nie że się chwalę. Bo wiadomo, fajnie jest mieć wspomienia, nawet z tego szaleństwa, a ja niestety takowych nie mam i raczej nie będę miał... Rodzice. Jacy są moi? Wyobraźcie sobie, że ktoś Wam mówi że Was zabije. Moi są tacy strasznie nerwowi, ale nie nerwowi, to nie jest nerwa, to jest obłęd. Jak wpadną w to coś, a wpadają codziennie, to potrafią mnie tak zwyzywać. Tak, tak to ładnie brzmi zwyzywać. Uwierzcie, mnie to już tak nie rusza, to zależy kiedy, ale często mam ogromne łzy przez to piekło co mam w domu. Takich sytuacji codziennie jest mnóstwo. Nie potrafię sobie przypomnieć o co chodzi, sam nawet często nie wiem. To są niezdrowi ludzie na rozumie. Potrafią mówić, że mnie zabiją, że mnie uduszą. Serio nie mogę sobie teraz przypomnieć, ale miałem taką sytuację, że nie chciałem jechać do rodziny na jakąś tam uroczystość małą. Mówię, że nie chce mi się. To zaczęło się prawdziwe piekło. Potem mówię okej pojadę, ale tyle byłem zwyzywany, od k*** h*** ty h*** po co tu jesteś z nami, po 18 w*** I tak jest codziennie, już nie mogę tego znieść, o byle co. Zrobiłem już jedno nagranie, zrobię kilka bo póki co, nie uwierzycie mi, i ja Was rozumiem, nie zdajecie sobie sprawy. Ale serio, często nie wiem sam za co oni tak postępują, nie potrafię zrozumieć, wiadomo może czasem się tam obijam, coś tam nie zrobię, ale czy to powód do takiego czegoś? Ja powiem tak jak wpadną oni w ten stan obłędu, to jest masakra, uwierzcie, a ten stan jest często, bardzo często, marzę tylko żeby ich było jak najmniej w domu. Bo ja naprawdę nie jestem jakiś złośliwy, nie jestem jakiś niemiły czy coś. Często idę do nich i staram pogadać z nimi, ale często się nie da. Czasami tylko da, ale ilez momentów jest takich co nie chce sie zyc, codziennie tak mam z nimi. Na pewno odbija sie to na mojej psychice, ktora i tak jest wyniszczona juz przez nerwice natrectw, i takie inne mysli o ktorych nie chce pisac... Do tego piekło w gimnazjum, mi dokuczano...Dodam, ze rodzice maja po 51 lat, adoptowali mnie jak miałem 7 miesięcy... To taki szczegół jakby był potrzebny. Ostatnio kiedys ojciec mi powiedział że żałuje 96 roku. Bolało bardzo, ale z czasem zapomniałem, bo takie słowa i rzeczy to codziennosc... A potem sie zapomina i zyje dalej bo co mam robic? Zh*** mnie tyle razy, pobrażają ale co mam zaczasnąć drzwi i pojsc? Tylko gdzie..

Usunięto wyrazy wulgarne. Mariette
 
     
Qwer
Nowy

Dołączył: 09 Maj 2013
Posty: 11
Wysłany: 2013-06-27, 11:26   

Przede wszystkim - trzymaj się! :przytul: Masz bardzo ciężką sytuację. Ale zawsze jest jakieś wyjście, zawsze. Możesz jeszcze zacząć nowe życie. Trauma z dzieciństwa czy młodości nie oznacza, że reszta życia będzie zmarnowana. Słyszałam o przypadkach ludzi, którzy zostali uzdrowieni po tym, jak spadli na samo dno. Piszesz, że masz 17 lat. Już niedługo będziesz pełnoletni, a wtedy będzie Ci łatwiej się usamodzielnić. Jak rozumiem, nie wiesz nic o prawdziwych rodzicach? Nie masz żadnych krewnych, chrzestnych? Myślałeś o jakichś studiach albo pracy? Może wolontariat? Pomoc innym uwalnia od własnego ciężaru i bólu. Co jeszcze... na pewno pomoc psychologa, do tego telefony zaufania - tak, padasz ofiarą przemocy w rodzinie i powinieneś zwrócić się tam o pomoc! Na świecie są ludzie o dobrym sercu, znajdź w sobie siłę, żeby wyrwać się z tego bagna i ich odnaleźć. Pozdrawiam serdecznie!
P.S. Skąd jesteś?
Ostatnio zmieniony przez Qwer 2013-06-27, 11:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Grzeesiu96 
Początkujący


Wiek: 22
Dołączył: 27 Kwi 2013
Posty: 102
Skąd: Południe Polski.
Wysłany: 2013-06-27, 16:52   

Mieszkam na Podkarpaciu. Nie, nie wiem nic o prawdziwych rodzicach. A szukać też nie zamierzam raczej, bynajmniej narazie. Natomiast co do studiów to jeszcze nie wiem, strasznie spodobał mi się Gdańsk, można powiedzieć że zakochałem się w nim i chciałbym tam żyć. Co do finansów nie są tacy źli, są dobrzy pod tym względem, ale jak wiecie finanse to nie wszystko... Już nie mogę doczekać się kiedy wyrwę się z tego bagna, od nich i będę miał spokój. Wiadomo, czasami jest lepiej np. dziś, jest spokojnie w miarę jak narazie, a ja taki jestem że zapominam, i od razu nawet dzisiaj zagaduję do ojca i w ogóle. Czy nie jestem dziwny? Czy po takich słowach i po takich sprawach nie powinienem sie nie odezwac ani razu? Nie wiem jakoś tak nie potrafię po prostu... Ale że dziś lepiej to nie znaczy, że kiedyś, później i w ogóle tak będzie...
 
     
Mariette
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-29, 10:03   

Grzeesiu96 napisał/a:
Na pewno odbija sie to na mojej psychice, ktora i tak jest wyniszczona juz przez nerwice natrectw, i takie inne mysli o ktorych nie chce pisac... Do tego piekło w gimnazjum, mi dokuczano..

Sytuacja w Twoim domu rodzinnym jest trudna. Na pewno, ale czy to tylko wina Twoich rodziców? Zastanowiłeś się nad sobą? Masz kłopoty, rozumię to, w szkole w którymś temacie napisałeś, że Cię też źle traktują. Na to wychodzi że wszyscy dookoła są źli.
Nie jesteś pełnoletni, jak Ciebie tak rodzice źle traktują, to dlaczego nie zgłosisz tej sprawy do sądu rodzinnego?Nie pójdziesz na terapię do psychologa? Na pewno wiele spraw można by było spokojnie wyjaśnić.
Piszesz, że rodzice adaptowali Cię jak miałeś 7 miesięcy, jednak dali Ci dach nad głową, wyżywienie i utrzymanie, nie wierzę aby do końca byli tacy niedobrzy.
Może czas najwyższy,abym pomyślał o sobie, czy ja nie sprawiam im swoim postępowaniem jakiś przykrości.
Sprawę można rozwiązać, nie użalaniem się nad sobą, tylko dobrym postępowaniem. Zastanów się nad tym, a jak jest Ci bardzo źle i w obecnym domu rodzinnym, to możesz sprawę zgłosić do sądu rodzinnego. Pozdrawiam.
 
     
Grzeesiu96 
Początkujący


Wiek: 22
Dołączył: 27 Kwi 2013
Posty: 102
Skąd: Południe Polski.
Wysłany: 2013-06-29, 13:31   

Ja rozumiem każdy popełnia błędy, każdy. Ale ja uważam że nie popełniam ogromnych błędów. Nie chodzę na imprezy, jestem zawsze w domu, staram się z nimi pogadać, jak trzeba coś pomóc to staram się pomóc, ale też nie jestem idealny jak każdy człowiek. Ale do cholery, mówienie że mnie zabije, albo uduszę, albo ty h***... Jak wpadaja w taki trans, takie nerwy ogromne, z byle powodu... ze to tamto i wtedy sie zaczyna piekło i trwa nieraz cały dzien...Szkoda cytowac czy to jest normalne? O byle pierdołe tak jest! Łatwo napisac zgłoś do sądu rodzinnego, wiesz jakie jest sądownictwo, wiesz jak jest, zresztą to nawet nie wchodzi w grę. Ja nie mówię że tak w domu u mnie jest ciągle 24 h na dobę, ale bardzo często jest i nieraz nie mam do tego sił :( na szczęscie jest lepiej chwilowo teraz...

Grzesiu,mam ogromną prośbę,proszę nie używaj wulgaryzmu na forum.
Na razie Cię upominam. Dziękuję. Mariette.
 
     
Qwer
Nowy

Dołączył: 09 Maj 2013
Posty: 11
Wysłany: 2013-06-29, 13:53   

Grzeesiu96 napisał/a:
Natomiast co do studiów to jeszcze nie wiem, strasznie spodobał mi się Gdańsk, można powiedzieć że zakochałem się w nim i chciałbym tam żyć.


Więc postaraj się zrobić wszystko, by się tam znaleźć! Znajdź wymarzony kierunek, może spróbuj sam trochę zarobić i weź życie w swoje ręce!

Mariette ma rację z sądem rodzinnym, a przynajmniej z psychologiem. Twierdzisz, że z finansami nie ma problemów, ale rozumiem, że możesz nie chcieć przyznać się rodzicom do tego, że zamierzasz iść do psychologa. Czasem są jednak możliwości w internecie (bezpłatne poradniki, listy do psychologa) albo telefony zaufania, gdzie ktoś może pokierować cię gdzieś dalej.

Mariette napisał/a:

Piszesz, że rodzice adaptowali Cię jak miałeś 7 miesięcy, jednak dali Ci dach nad głową, wyżywienie i utrzymanie, nie wierzę aby do końca byli tacy niedobrzy.
Może czas najwyższy,abym pomyślał o sobie, czy ja nie sprawiam im swoim postępowaniem jakiś przykrości.


Nie, to nie jest rozwiązanie. To przemoc psychiczna, a jednym z najczęstszych jej przejawów jest zrzucanie winy na poszkodowanego. Tak, by on czuł się winny, choć nic złego nie zrobił i po pewnym czasie takiego wbijania do głowy ktoś może czuć się jak śmieć. Nie można do tego dopuścić!
 
     
NovemberRain
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-29, 19:40   

Mariette napisał/a:

Piszesz, że rodzice adaptowali Cię jak miałeś 7 miesięcy, jednak dali Ci dach nad głową, wyżywienie i utrzymanie, nie wierzę aby do końca byli tacy niedobrzy.


Adoptowali go, więc ich obowiązkiem było dać mu dach nad głową i wyżywić, wielkiej łaski nie zrobili. Rodzic ma być najlepszy, starać się chociaż być najlepszym, a nie "do końca takim niedobrym".

I oczywiście słusznie zauważono, że jesteś ofiarą przemocy domowej, a takim osobom należy pomagać. My tutaj nie możemy Ci pomóc, bo niby jak? Musisz zgłosić się do psychologa, albo chociaż w szkole do pedagoga (który powinien Cię skierować dalej, być może zgłosić to właśnie na policję).

Tak sobie myślę, że takie zachowanie Twoich rodziców może mieć swoje źródło właśnie w tym, że Cię adoptowali (i raczej mam na myśli tutaj po prostu sam fakt tego, że zdecydowali się mieć dziecko). Dokładniej zaś w ich oczekiwaniach wobec Ciebie. Być może ich nie spełniłeś, okazałeś się innym, niż chcieli (i broń Boże nie traktuj tego jak atak na Ciebie lub na to, jakim jesteś człowiekiem! Odnoszę się tutaj tylko i wyłącznie do ewentualnych możliwości. Nie mogę Cię przecież oceniać, bo Cię nie znam nawet, to tylko przypuszczenia).

"Łatwo napisac zgłoś do sądu rodzinnego, wiesz jakie jest sądownictwo, wiesz jak jest, zresztą to nawet nie wchodzi w grę." - Grzesiu, na ilu rozprawach byłeś w sądzie, w ilu brałeś udział jako świadek? Ilu Twoich znajomych zgłosiło się do sądu WŁAŚNIE Z TAKIM problemem jak Ty? Jeśli czegoś w życiu nie spróbujesz, to się nie dowiesz, jak to jest.

Qwer słusznie też zwróciła uwagę na telefony zaufania - tam też możesz uzyskać pomoc.

I Qwer - myślę, że Mariette wcale nie miała na myśli czego, żeby od razu zrzucić winę na Grzesia :) Zwróciła uwagę tylko na fakt, że zarówno w domu, jak i w szkole ma trudną sytuację (i bardzo prawdopodobne jest, że te fakty są ze sobą powiązane, po to właśnie potrzebna jest ta wizyta u psychologa między innymi, by mógł to rozwiązać. Bo kto wie, Grzesiu, że czy jeśli rozwiążesz jedną sprawę, to czy druga sytuacja nie ulegnie poprawie? :)) i chciała go nakłonić do chwili zastanowienia się nad sobą, bo ludzie bardzo często zapominają o tym, że najpierw wypadałoby szukać winy w sobie (ale oczywiście masz rację co do wzbudzania w osobie poszkodowanej poczucia winy, niewątpliwie). Myślę, że Mariette nic złego na myśli nie miała.

Zatem Grzesiu, pomyśl o tym psychologu, wstępnie o pedagogu oczywiście, jeśli w szkole psychologa nie ma, albo nie chcesz iść do jakiejś poradni. Bo przecież my tutaj nic nie zdziałamy, możemy Cię jedynie wspierać i starać się nie dopuścić do tego, byś zaczął identyfikować się z wyzwiskami, które lecą pod Twoim adresem :przytul:
 
     
cytrynka83 
Częsty bywalec



Wiek: 35
Dołączyła: 05 Lip 2012
Posty: 858
Skąd: lubelskie
Wysłany: 2013-06-29, 21:18   

Poszukaj w necie nr telefonu zaufania. Będziesz mógł się wygadać i pogadać z osobą, która ma pewne doświadczenie w takich sprawach. Tam na pewno Ci podpowiedzą, co możesz zrobić i gdzie się udać.
 
     
Grzeesiu96 
Początkujący


Wiek: 22
Dołączył: 27 Kwi 2013
Posty: 102
Skąd: Południe Polski.
Wysłany: 2013-06-29, 23:49   

O dziwo te dwa dni co były jest lepiej! Jakoś idzie przeżyć! Np. dziś wieczorem pogadałem z ojcem aż mi sie ciepło na sercu zrobiło! Gadalismy jak mu sie zyło na Śląsku jak był młody! Jejku naprawde, dało sie, az mi humor sie polepszył:) Nawet mama jakos inna była, wczoraj było zakonczenie szkoły dostała czekolady bo uczy zerówkę moze przez to? Naprawde jest lepiej te dwa dni... Ale to narazie, nie wiem jak dalej będzie... Bo to co było jeszcze co pisałem ten temat, to była katastrofa. Zreszta czesto jest taka katastrofa... ale teraz o dziwo lepiej.
 
     
Mariette
[Usunięty]

Wysłany: 2013-07-01, 09:41   

Grzeesiu96 napisał/a:
O dziwo te dwa dni co były jest lepiej! Jakoś idzie przeżyć!


Widzisz,czasami trudne chwile warto przemyśleć, przeczekać. Dialog i spokój jest najlepszym doradcą.

cytrynka83 napisał/a:
Poszukaj w necie nr telefonu zaufania.

Tak jak napisała cytrynka83 poszukaj w necie telefonu zaufania.
 
     
Grzeesiu96 
Początkujący


Wiek: 22
Dołączył: 27 Kwi 2013
Posty: 102
Skąd: Południe Polski.
Wysłany: 2013-07-01, 15:56   

No tak macie racje, ale juz tak było często, że jeden dzień tak, a potem znów jest koszmar... Zobaczymy jak teraz bedzie...
 
     
NovemberRain
[Usunięty]

Wysłany: 2013-07-01, 15:59   

Grzeesiu96 napisał/a:
No tak macie racje, ale juz tak było często, że jeden dzień tak, a potem znów jest koszmar... Zobaczymy jak teraz bedzie...


Chyba wszyscy liczymy na to, że będzie lepiej. I więcej będzie tych dobrych dni.
 
     
cytrynka83 
Częsty bywalec



Wiek: 35
Dołączyła: 05 Lip 2012
Posty: 858
Skąd: lubelskie
Wysłany: 2013-07-01, 21:48   

Grzeesiu96 napisał/a:
No tak macie racje, ale juz tak było często, że jeden dzień tak, a potem znów jest koszmar... Zobaczymy jak teraz bedzie...


Zadzwonić i pogadać nie zaszkodzi, zwłaszcza, że z rodzicami nie zawsze możesz.
 
     
Grzeesiu96 
Początkujący


Wiek: 22
Dołączył: 27 Kwi 2013
Posty: 102
Skąd: Południe Polski.
Wysłany: 2013-07-02, 12:46   

A co wy byście mi radzili? Jakie rady? Jak to pokonywać? Oni są dla mnie strasznie niemili często, ja nie rozumiem tych ludzi. Mówiłem, że planuję pracę to mnie wyśmiali itd. I w ogóle tacy nie mili często są, a nieraz to już jest tak koszmarnie, wyzwiska, k***** itd. :(
Grzeesiu rozumię Twoje emocje i rozżalenie, ale proszę nie używaj języka wulgarnego.
Na razie grzecznie upominam!!
 
     
cytrynka83 
Częsty bywalec



Wiek: 35
Dołączyła: 05 Lip 2012
Posty: 858
Skąd: lubelskie
Wysłany: 2013-07-02, 13:17   

Grzeesiu96 napisał/a:
A co wy byście mi radzili? Jakie rady?


Kilka rad już było. Może spróbuj z nich skorzystać :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS