Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak uczuciowe niepowodzenia wpływają na nas samych?
Autor Wiadomość
bargman 
Częsty bywalec



Wiek: 27
Dołączył: 04 Paź 2012
Posty: 590
Skąd: Deep Web
Wysłany: 2017-12-21, 19:48   Jak uczuciowe niepowodzenia wpływają na nas samych?

Ostatnio zadałem sobie takie pytanie: "Jak kolejne uczuciowe porażki mogą wpływać na nas samych?"
Pytanie raczej proste a sama odpowiedź wydaje się dość oczywista, lecz ciekaw jestem waszego zdania w tej materii. Moja opinia jest taka, że każda kolejna porażka sprawia iż jesteśmy coraz bardziej zgorzkniali i zamknięci w sobie. Zamykamy się na innych ludzi, na uczucia i starami się nie dopuszczać do siebie emocji względem innych ludzi.
Zdarza się, że rozstaniemy się z drugą połówką i zastanawiamy się, co poszło nie tak, czemu nam nie wyszło, niektórzy zwątpią w siebie, niektórych to nie ruszy, jeszcze inni poczują motywację, by zmienić coś w sobie i znaleźć inną połówkę. Zdarza się, że poczujemy coś do niewłaściwej osoby i potrzeba nam czasu, żeby to zrozumieć i sobie odpuścić, wtedy znów: zadajemy sobie pytanie, co jest z nami nie tak, że kierujemy swoje uczucia względem złych ludzi. Co jest nie tak, czemu tak się dzieje?
Bywa również, że sami zdecydujemy się zakończyć związek. Tutaj znów pojawiają sie pytania, czemu ulokowaliśmy nasze uczucia w tej konkretnej osobie, czemu to wszystko nagle się wypaliło? Albo po prostu, czemu wcześniej nie zauważyliśmy wad tej drugiej osoby? Czemu weszliśmy w ten związek.

Te i oczywiście setki innych niepowodzeń sprawiają, w mojej opinii, że z czasem zaczynamy wątpić coraz bardziej. Tutaj pojawia się inna kwestia, jak te emocje wpływają na nas. Na kogoś z czasem przestaną tak działać jak na początku i każde kolejne niepowodzenie będzie zbywał szybkim "meh", a ktoś inny będzie każdy kolejny zawód przeżywać coraz ciężej. Różni są ludzie i różnie reagują na emocje.

Jakie jest wasze zdanie? Jak na was wpływają te niepowodzenia? Ile wam zajmuje ogarnięcie się po zerwaniu, nieudanym związku etc.?
_________________
"Sa­mot­ność nie bie­rze jeńców: al­bo puszcza ich wol­no, al­bo zabija"
Ostatnio zmieniony przez bargman 2017-12-21, 19:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
długopis 
Aktywny


Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 405
Wysłany: 2017-12-25, 11:52   

Coraz mniej emocji i uczuć wobec innych osób.
 
     
Akcja 
Aktywny



Wiek: 34
Dołączył: 11 Maj 2016
Posty: 258
Skąd: Ze snów...
Ostrzeżeń:
 3/4/4
Wysłany: 2017-12-30, 15:53   

Co cóż, u mnie było kilka takich sytuacji, tyle że nie tworzyłem związków partnerskich z kobietami, bo takie się nie udawały.
Były to różne relacje, raczej tylko "koleżeńskie", gdzie zupełnie nic nie łączyło mnie bliżej z tymi kobietami, poza znajomością koleżeńską.

W mojej sytuacji nigdy nie czułem do kobiet miłości, ani też nie była ona mi okazywana.
Nigdy się nie zetknąłem z uczuciem miłości, i nigdy nie było kobiety, która mnie tym uczuciem obdarzyła.
Ja nawet nie szukałem miłości, uczucia na siłę, tylko sobie żyłem.
Teraz już nie przejmuję się zbytnio niepowodzeniami, bo wiem, że ja nie miałem i nie mam na takie rzeczy wpływu.
Zwyczajnie, staram się to akceptować i żyć.

Na pewno nie będę na siłę szukał przyjaźni i relacji z kobietami, bo może nie mieć to sensu.
_________________
No cóż, samotność nie jest dla nikogo dobra, ale chwilami się przydaje do przemyśleń nad egzystencją.
 
 
     
Marsali 
Milczący


Dołączyła: 26 Mar 2017
Posty: 65
Skąd: Południe
Wysłany: 2017-12-30, 16:54   

Akcja mam podobnie, też nigdy nie łączyło mnie z nikim jakieś poważne uczucie. Też nie szukam miłości na siłę, wiadomo że nie chcę być sama ale też już się tego nie boję.
Czy to akceptuję, raczej nie ale po tylu latach bycia samej nie wyobrażam sobie bycia z kimś. Taki paradoks
_________________
I'm throwing my arms around Paris because
Nobody wants my love
Nobody needs my love
 
     
Akcja 
Aktywny



Wiek: 34
Dołączył: 11 Maj 2016
Posty: 258
Skąd: Ze snów...
Ostrzeżeń:
 3/4/4
Wysłany: 2017-12-30, 17:58   

Marsali napisał/a:
Akcja mam podobnie, też nigdy nie łączyło mnie z nikim jakieś poważne uczucie. Też nie szukam miłości na siłę, wiadomo że nie chcę być sama ale też już się tego nie boję.
Czy to akceptuję, raczej nie ale po tylu latach bycia samej nie wyobrażam sobie bycia z kimś. Taki paradoks

No to tu się rozumiemy.
Ja uważam, że jak nie mam na coś wpływu, los nie jest dla mnie dobry, to nie robię nic na siłę.
Tutaj czasami własne starania, chęci nie pomogą bez sprzyjającego losu.

Czasami trzeba odpuszczać i nie wpychać się tam, gdzie Nas nie chcą.
Wielu ludzi żyje bez miłości, bez drugiej osoby i jakoś żyją.
Tym bardziej jeżeli są sytuacje, w których jest się z osobą, która nie jest nas warta.
Trzeba też zacząć szanować siebie i dbać o swoje dobro.

Ja tak do tego podchodzę.
_________________
No cóż, samotność nie jest dla nikogo dobra, ale chwilami się przydaje do przemyśleń nad egzystencją.
 
 
     
Marsali 
Milczący


Dołączyła: 26 Mar 2017
Posty: 65
Skąd: Południe
Wysłany: 2017-12-30, 18:29   

Ja też się nie pcham tam gdzie mnie nie chcą, i też nie lubię jak ktoś mi się narzuca, jak mówię nie to znaczy nie.
Też staram się nie robić tragedii z tego że nikogo nie mam, chociaż fajnie by było mieć z kimś pogadać chociażby o pierdołach albo wyjść do kina czy na koncert, więc może bardziej brakuje mi przyjaźni niż miłości.
_________________
I'm throwing my arms around Paris because
Nobody wants my love
Nobody needs my love
 
     
roman 
Nowy

Wiek: 31
Dołączył: 29 Gru 2017
Posty: 20
Wysłany: 2018-01-10, 15:44   

Jakie emocje mi towarzyszą?

Poczucie winy, i wstydu, poczucie zmarnowanej szansy, wyrzuty sumienia, strach przed zaangażowaniem się w nową relację. Chęć cofnięcia czasu.
 
     
andi 
Częsty bywalec


Dołączył: 26 Maj 2015
Posty: 844
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2018-02-09, 00:50   

Kiedyś miały duży wpływ na moje życie.Teraz nie mają dużego wpływu ale to może dlatego że na wiele wydarzeń w swoim życiu nauczyłem się patrzeć z dystansem.
 
     
Akcja 
Aktywny



Wiek: 34
Dołączył: 11 Maj 2016
Posty: 258
Skąd: Ze snów...
Ostrzeżeń:
 3/4/4
Wysłany: 2018-02-09, 15:08   

Na pewno takie wydarzenia, niepowodzenia uczuciowe są doświadczeniami dla Nas.
Można potem się zastanawiać, co się bardziej opłaca, czy jest sens się w coś angażować?
Ja się nauczyłem tego, że nie każda kobieta jest warta zachodu...nie z każdą warto tworzyć relacje bliskie. No ale najpierw trzeba sprawdzić, dowiedzieć się, jak będą wyglądały relacje z drugą osobą, bo z góry też nie da się czegoś łatwo ocenić, dopóki się nie dowiemy.

Kieruje się zasadą, że jeżeli ktoś mnie traktuje obojętnie, nie wykazuje chęci, zaangażowania, to ja mam takie samo nastawienie względem drugiej osoby.

Czyli: coś za coś.

Przestałem się przejmować pewnymi rzeczami, bo i tak nie mam na niektóre rzeczy wpływu.
_________________
No cóż, samotność nie jest dla nikogo dobra, ale chwilami się przydaje do przemyśleń nad egzystencją.
 
 
     
Shrt 
Milczący


Wiek: 24
Dołączył: 22 Lip 2015
Posty: 94
Skąd: Dolny Śląsk
Wysłany: 2018-02-11, 17:52   

To jak uczuciowe niepowodzenia wpływają na jednostkę zależy od wielu czynników tj utożsamianie swojego "ja" na podstawie wydarzeń, inteligencji emocjonalnej, tego jak został wychowany itp. Wg mnie najgorzej przeżywają takie rzeczy nic nie robiący z sobą neurotycy u których np 2 tygodniowe pozbieranie się jakie ma miejsce u normalnych ludzi przeradza się w lawinę dziwnych emocji tj tak spadek samooceny, gniew na byłego partnera, obwinianie się lub partnera o porażkę. W skrajnych już sytuacjach ludzie mają dziwne fazy którym towarzyszy polaryzowanie i wpajanie sobie błędnych przekonań typu "już nikogo nie znajdę", "kobietom nie można zaufać", "zawsze muszę coś zepsuć", "dlaczego zawsze trafiam na takie osoby?".

Moim zdaniem trzeba przeanalizować związek. Co poszło nie tak? Dlaczego doprowadziłem do takiej sytuacji w związku? Co w mojej opinii partnerka zrobiła, że doszło do takiej sytuacji? Wyciągnąć z tego wnioski i żyć dalej, bo wcale świat się nie zawalił. Szczerze boli mnie to jak ludzie nie wyciągają wniosków i przenoszą śmieci z byłego związku na następny, gdzie obrywają za to bogu ducha winni nowi partnerzy / partnerki. Przykład: Pani Grażyna trafia na pana Janusza, który każe jej sie zmieniać i ciągle się jej czepia, ta jako że ma niską smoocenę, nie jest asertywna i uważa, że robi to w imię miłości ciągle się zmienia, na koniec dostaje kopa w dupę i potem przestawiają się jej synapsy w móżdżku i zamienia się w panią "ZMIANY SĄ ZŁE, POWINNO SIĘ KOCHAĆ KOGOŚ TAKIEGO JAKIM JEST" i szuka księcia z bajki, a tak na prawdę to go nie szuka, bo tacy ludzie nie istnieją. Po prostu wybiera sobie partnerów tak by potwierdzić swój zryty nawyk, który załapała po byłym związku, bo przecież zmiany nie oznaczają jakiejś uległości czy słabości. Obie strony się zmieniają jak im zależy by poprowadzić zdrowy związek. Inny przykład to jak facet trafi na kobietę, która go zdradza. Związek się rozpada i taki Janusz emocjonalny w każdym kolejnym związku musi się co chwile upewniać czy ta go kocha, wypytuje ciągle gdzie ta kobieta idzie, jest zazdrosny o jej wypady z przyjaciółmi, a w skrajnych sytuacjach sprawdza jej telefon czy facebooka i robi boruty o to że nie jest jej oczkiem w głowie.
_________________
Nigdy nie wiesz jak silny jesteś, dopóki bycie silnym nie stanie się jedynym wyjściem jakie masz.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS