Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Przyczyny Waszej samotności
Autor Wiadomość
chimera 
Nowy

Wiek: 29
Dołączyła: 30 Lip 2011
Posty: 20
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-12-18, 20:20   

To takie przecudaczne, to uczucie zawstydzenia, kiedy nie klei się rozmowa. Mam wrażenie, że w większości nie chodzi tu o brak pomysłu na temat, raczej człowiekowi z jakichś powodów b. zależy, aby rozmówca czuł się w naszym towarzystwie komfortowo. Ciężko jest gawędzić z kimkolwiek nie wierząc, że to, co się mówi, będzie miało jakąś wartość dla tej drugiej osoby i chociaż trochę wyda się interesujące. Bo... ten ktoś jest 'wyższy rangą'. Atrakcyjny. Oczytany. Bystry. Lepszy...?
Wydaje mi się, że lekarstwem na tę przypadłość jest uwierzenie w siebie samego. I / albo znalezienie bratniej duszy, z którą aż miło jest pomilczeć. Znacie kogoś takiego?
 
     
mihi17maj 
Dyskutant


Wiek: 28
Dołączył: 05 Lis 2011
Posty: 1166
Wysłany: 2011-12-20, 18:44   

U mnie przyczyną samotności jest to że boję się zagadać np do jakiejś dziewczyny.Mam sporo znajomych z nie którymi bardziej mi się klei rozmowa a z nie którymi w ogóle.Nie z każdym mam tematy na które mogę sobie porozmawiać itp
_________________
MOŻESZ SPOTYKAĆ LUDZI... LEPSZYCH ODE MNIE, ZABAWNIEJSZYCH ODE MNIE, DUŻO ŁADNIEJSZYCH NIŻ JA, ALE JEST JEDNA RZECZ KTÓRĄ CHCĘ CI POWIEDZIEĆ. ZAWSZE BĘDĘ DLA CIEBIE, KIEDY ONI CIĘ ZOSTAWIĄ.
 
 
     
Kondziu 
Milczący


Wiek: 36
Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 53
Skąd: Pionki (mazowieckie)
Wysłany: 2011-12-26, 22:39   

Ja własciwie od zawsze czułem w sobie samotnosc, tylko bywały kiedys takie momenty, ze czasami było wesoło, pozytywnie, z kims rozmawiałem i było w miare dobrze, ale szybko te chwile mijały. Nigdy nie było tak, ze miałem stałych i dobrych znajomych, poniewaz kazdy był tylko na chwile i potem tej osoby nie było. Teraz w ogóle te obecne czasy sa pokrecone i niepewne, na nikim nie mozna polegac, kazdy się po pewnym czasie odsuwa od ludzi i tak naprawde nie ma się stałych znajomych. Myslę, ze powodem mojej samotnosci jest to, ze zawsze trafiałem na nieodpowiednich ludzi, którym nie zalezało na stałej znajomosci, oraz to, ze moje zycie potoczyło się inaczej, niz powinno. Ja sobie samotnosci nie wybierałem i nigdy nie chciałem byc sam, ani samotny, tylko zycie tak się inaczej potoczyło, a na to juz nie miałem wpływu zadnego. Często to los decyduje za ludzi, a nie sami ludzie, bo cokolwiek człowiek by zrobił, gdziekolwiek by mieszkał, to i tak moze się róznie potoczyc, a nie na wszystko człowiek ma wpływ. Większosc ludzi na tym portalu na pewno nie wybrało samotnosci, tylko zycie im tą samotnosc wybrało, bo chyba nikt nie chce byc samotny, tym bardziej jesli jest to całkowita samotnosc w zyciu, która boli.
_________________
Myślę, że będąc samotnym człowiekiem, mamy inne podejście do życia.
 
 
     
Kondziu 
Milczący


Wiek: 36
Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 53
Skąd: Pionki (mazowieckie)
Wysłany: 2011-12-26, 22:57   

Co ludzie mają zrobic, jesli inni nie chca przyjazni? Bliskosci? Nie mozna przeciez zmusic na siłę tych ludzi do znajomosci, jesli im na tym nie zalezy, bo kazdy ma inny charakter i inne oczekiwania od zycia. Jednym ludziom zalezy na stałym i uczuciowym związku, innym ludziom zalezy tylko na luznej znajomosci, a jeszcze innym zalezy tylko na dobrej zabawie i kazda czesc z tych ludzi oczekuje czegos innego. Nigdy nie stworzy się stałego związku, ani uczucia, jesli tej drugiej osobie zalezy na czyms innym. Normalny i stały związek to taki, który opiera się na wzajemnych uczuciach, relacjach, oczekiwaniach. W zadnym innym przypadku nie będzie związku, a jesli nawet, to tylko na krótko. Zreszta nie chodzi w tym wszystkim o sam zwiazek, ale w ogóle o wiele innych spraw, które są wazne w zyciu i które tez mogą uszczęsliwic. Mozna nie byc w zadnym związku, a byc szczęsliwym.
_________________
Myślę, że będąc samotnym człowiekiem, mamy inne podejście do życia.
 
 
     
niebieski śnieg
Nowy

Dołączył: 16 Lut 2012
Posty: 17
Wysłany: 2012-03-01, 21:38   

Kondziu napisał/a:
Co ludzie mają zrobic, jesli inni nie chca przyjazni? Bliskosci? Nie mozna przeciez zmusic na siłę tych ludzi do znajomosci, jesli im na tym nie zalezy, bo kazdy ma inny charakter i inne oczekiwania od zycia. Jednym ludziom zalezy na stałym i uczuciowym związku, innym ludziom zalezy tylko na luznej znajomosci, a jeszcze innym zalezy tylko na dobrej zabawie i kazda czesc z tych ludzi oczekuje czegos innego. Nigdy nie stworzy się stałego związku, ani uczucia, jesli tej drugiej osobie zalezy na czyms innym. Normalny i stały związek to taki, który opiera się na wzajemnych uczuciach, relacjach, oczekiwaniach. W zadnym innym przypadku nie będzie związku, a jesli nawet, to tylko na krótko. Zreszta nie chodzi w tym wszystkim o sam zwiazek, ale w ogóle o wiele innych spraw, które są wazne w zyciu i które tez mogą uszczęsliwic. Mozna nie byc w zadnym związku, a byc szczęsliwym.
Masz rację,ale cholernie trudno jest znaleźć swoją drugą połówkę "owocu",która Cię czuje...
 
     
joasia_09 
Początkujący


Wiek: 29
Dołączyła: 03 Mar 2012
Posty: 110
Wysłany: 2012-03-03, 14:54   

Lola napisał/a:
Hmmm...ja totalnie nie rozumiem mojej samotności...Chyba jest ze mną coś nie tak skoro nie mam znajomych... Choć totalnie nie umiem nawiązywać kontaktów międzyludzkich to staram się walczyć ze swoją nieśmiałością, która jest chyba związania z moją nadwagą(którą mam od zawsze), albo raczej z tym,co nadwaga zrobiła z moją psychiką...


Lola jest udowodnione naukowo że okrąglutkie osóbki są o wiele bardziej miłe i wesołe niz szkieletory więc nie powinnaś sie waga w ogóle przejmować. Wiem jak ludzie potrafią byc podli wobec osób z nadwagą bo sama ją mam. Najbardziej bolą te drwiące spojrzenia, ale nie zwracaj na nich uwagi i ciesz sie życiem bo Ty wg naukowców jesteś genetycznie stworzona do bycia duszą towarzystwa a oni nie i pewnie znaja te badania i Ci zazdroszczą ;D
 
     
panna Z. 
Aktywny


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sie 2011
Posty: 207
Wysłany: 2012-03-03, 17:40   

joasia_09 napisał/a:
Lola napisał/a:
Hmmm...ja totalnie nie rozumiem mojej samotności...Chyba jest ze mną coś nie tak skoro nie mam znajomych... Choć totalnie nie umiem nawiązywać kontaktów międzyludzkich to staram się walczyć ze swoją nieśmiałością, która jest chyba związania z moją nadwagą(którą mam od zawsze), albo raczej z tym,co nadwaga zrobiła z moją psychiką...


Lola jest udowodnione naukowo że okrąglutkie osóbki są o wiele bardziej miłe i wesołe niz szkieletory więc nie powinnaś sie waga w ogóle przejmować. Wiem jak ludzie potrafią byc podli wobec osób z nadwagą bo sama ją mam. Najbardziej bolą te drwiące spojrzenia, ale nie zwracaj na nich uwagi i ciesz sie życiem bo Ty wg naukowców jesteś genetycznie stworzona do bycia duszą towarzystwa a oni nie i pewnie znaja te badania i Ci zazdroszczą ;D




Czy przypadkiem nie jest tak, że ludzie są niemili, bo sama z powodu swoich kompleksów się od nich izolujesz? Znam parę osób z nadwagą i muszę przyznać, że sympatią otoczenia nie cieszą się tylko te spośród nich, które o siebie nie dbają i ciągle chodzą strute.
Poza tym myślę, że puszyste kobiety są dużo bardziej kobiece i seksowne niż chude (o ile o siebie dbają) i duża część znajomych chłopaków to potwierdza. Więc może zamiast zamartwiać się nadwagą warto wyjść do ludzi?
 
 
     
KiciKiciKici 
Aktywny



Dołączyła: 22 Paź 2011
Posty: 320
Skąd: New York
Ostrzeżeń:
 2/4/4
Wysłany: 2012-04-01, 22:17   

Nie wiem kto robil te badania i na ilu osobach bo z mojego doswiadczenia to wlasnie osoby z nadwaga przewaznie byly dla mnie niemile i jak widac bylo zazdrosne. Nie mowie tu o bog wie jakiej nadwadze ale nawet walkach na brzuchu.

Ja nigdy sie nie smieje z powodu ze ktos ma nadwage natomiast mysle ze zamiast z tego powodu cierpiec to mozna cos z tym zrobic. Albo chociaz nastawienie zmienic bo przeciesz
pewnosc siebie widac i czuc:)

Kazdy lubi co innego, jedli lubia kosciotrupy, inni przy kosci. Kobiece sexowne kobiety nie musza byc ani chude ani puszyste, to zalezy co z soba zrobia:) i tez jak sie prezentuja. Mnie naprzyklad ogulnie podobaja sie szczuple. Co z tego ze jedna czensc chlopakow potwierdzi jedno skoro inna czensc chlopakow potwierdzi drugie? nie ma co sie opierac na tym co mowia inni tylko robic tak by sie czuc dobze we wlasnej skurze.
_________________
Haters don't really hate you. They hate themselves because you're a reflection of what they wish to be. Poor, confused people.
 
     
myszka1604 
Częsty bywalec



Wiek: 28
Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 525
Wysłany: 2012-04-02, 13:12   

Jako, że walczę z nadwagą od długiego czasu musze powiedzieć, zę w tej teorii coś jest. Tylko nie do końca. Powiedziałabym raczej, że osoby ciągle odchudzające się bywają częściej poirytowane niż nie odchudzające się, bez względu na wagę. Bo przecież są kobiety szczupłe, czy nawet bardzo chude, które nie muszą patrzeć czego ile jedzą. Sama znam kilku chudzielców, którzy pochłaniają 2x większy obiad niż ja i prawie Warszawe przez nich widać :mrgreen: I też są sympatyczni. :-)

Znowuż odniosę się do słów Loli, to rozumiem Cię, nadwaga przyczynia się do samotności, tzn. raczej dogłębne wzięcie sobie kompleksów do siebie, ogólnie kompleksy sprzyjają samotnościu, bo tracimy wiarę w siebie.
 
     
KiciKiciKici 
Aktywny



Dołączyła: 22 Paź 2011
Posty: 320
Skąd: New York
Ostrzeżeń:
 2/4/4
Wysłany: 2012-04-02, 14:09   

Myszko jestes mloda i wierze ze ci sie uda zawalczyc :)

Ja mysle ze osoby odchudzajace sie dostaja powera , adrenalinke i czuja sie wtedy bardziej pozytywnie. Ale jesli mowili o chorobie gdzie osoba sie wykancza odchudzaniem to prawdopodobnie bedzie podirytowana:) jak czasami glodne osoby:)
Ja mysle ze czy chuda czy nie chuda powinno sie patrzec na to co sie je bo w czas mija a pozniej to wszystko sie odklada. Mysle ze te osoby oktorych mowisz maja szybki metabolism:) Ja mysle ze osoby moga same sobie rysowac ograniczenia..bo znam osoby z nadwaga pewne siebie ktore zyja Full zyciem doslownie i sa zadbane, nie brzydkie, maja mezow:) trzeba spojzec na siebie w innym lustrze, zabic jakies tam przekonania , stereotypy ludzi, nabrac odwagi, optymismu i zajac sie zmianami tymi ktore przeszkadzaja Nie INNYM TYLKO Wlasnej osobie:)
_________________
Haters don't really hate you. They hate themselves because you're a reflection of what they wish to be. Poor, confused people.
 
     
myszka1604 
Częsty bywalec



Wiek: 28
Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 525
Wysłany: 2012-04-02, 16:04   

Każdy ma inne podejscie, jednych kompleksy nie łamią, a innych tak. Bo przyczyną samotności nie musi być nadwaga, może być inny "niby defekt" który często wyolbrzymiamy. Zamykamy się i wycofujemy się. KiciKiciKici, naprawdę nie łatwo jest z tym walczyć. Cieszę się, że pozytywnie myślisz w tej kwestii, jesteś prawdopodobnie odporna na takie bodźce. A ja wiem, że niektórzy są tak psychicznie wykończeni swoimi kompleksami, że muszą skorzystać z pomocy psychoterapeuty aby siebie zaakceptować. Zresztą mieszkasz w Stanach Zjednoczonych, więc pewnie wiesz, tam jest inna metnalność ludzi, mniej przywiązują się do wyglądu, są bardziej tolerancyjni, ale tez jest większy odsetek depresji. Każdy z nas ma inny charakter. Kiedyś bardzo przeżywałam jakieś docinki z powodu wyglądu. Nie powiem, że się przyzwyczaiłam ale nauczyłam się nie reagować albo tak zareagować aby temu komuś się zrobiło glupio. Nie jesteśmy idealni. Jako osoba z tendencją do tycia pocieszam się tym, że na starość moja skóra nie będzie taka pomarszczona, jak u osób zawsze bardzo szczupłych ;-) Także szukajmy plusów. No i biustem mogę się pochwalić. :mrgreen:
Co nie znaczy, ze nie chcialabym ze szczupleć, szukam motywacji.
 
     
KiciKiciKici 
Aktywny



Dołączyła: 22 Paź 2011
Posty: 320
Skąd: New York
Ostrzeżeń:
 2/4/4
Wysłany: 2012-04-02, 18:07   

Myszko szczerze mowiac nie wiem dokladnie jak to jest walczyc z nadwaga bo jej nigdy nie odczulam, jedynie moge powiedziec ze domyslam sie ze jest ciezko. Wiem ze sa osoby ktore traca naprzyklad nadzieje i czuja sie natyle winne w tym jak wygladaja ze sa zle na siebie i zaczynaja wiecej jesc. Mysle ze napeweno jest jakies uczucie bezradnosci , i poczucie ze dusza uwieziona jest w tym wlasnie ciele. Myszko, odporna moze i jestem ale nie znaczy ze na slowa bliskich jestem:) plus nie zawsze bylam jak bylam mlodziutka. Z tym ze z czasem czlowiek rysuje sobie linie gdzie juz nie pozwoli przekroczyc.
Tak racja tu ludzie nie przywiazuja takiej uwagi ale sa tez wredne dzieci w szkole bo pamietam ze wazne bylo jakie tenisowki sie nosilo hehe. Mysle ze ta depresja ktora panuje tu w usa jest duzo powiazana z kryzysem, z rewalizacja bo kazdy chce byc najlepszy i pozniej nie przyjmuje do swiadomosci ze zostal w tyle.
gdzies rozumiem to co czujesz bo ja mam jakby to powiedziec obsesje na swoim wygladzie i tez mialam ciezkie dni.
no wlasnie trzeba znalesc pozytywy tego co mamy i je pokochac i a czasem siebie cala
_________________
Haters don't really hate you. They hate themselves because you're a reflection of what they wish to be. Poor, confused people.
 
     
rybka 
Nowy


Wiek: 33
Dołączyła: 31 Mar 2012
Posty: 18
Wysłany: 2012-04-03, 18:06   

Za przyczynę mojej samotności chyba można uznać chorobę, przez którą przechodziłam w dzieciństwie. Mówię "chyba", bo to nie do końca tak. Po leczeniu zostało mi kilka pamiątek, przez co teraz czuję się gorsza od innych. Zaczęłam zamykać się w sobie. Był czas, że odizolowałam się od wszystkich znajomych. Teraz staram się to zmienić. Walczę z tym, ale nie jest łatwo. Nadal większość moich znajomych nie wie, przez co przechodziłam, bo tak jest mi wygodniej. Nie potrafię otworzyć się przed drugą osobą, zaufać. Zresztą zacznijmy od tego, że nadal nie potrafię zaakceptować sama siebie. Nawet, jak pojawia się ktoś kto wie o wszystkim, zna mnie bardzo dobrze ... ja nie potrafię zaufać :(((
 
     
KiciKiciKici 
Aktywny



Dołączyła: 22 Paź 2011
Posty: 320
Skąd: New York
Ostrzeżeń:
 2/4/4
Wysłany: 2012-04-03, 18:42   

trudno jest zaufac bo rekacje ludzi sa rozne i czasem naprawde nie warto nic mowic jesli mamy pozniej cierpiec. Ja tez zaluje ze powiedzialam kilku osobom wiele rzeczy bo to tylko sie odwrocilo przeciwko mnie. Mysle ze jesli sie ma kochana jedna osobe to mozna sie tym czyms podzielic, jesli sie wie ze ta osoba nie odejdzie. Natomiast jesli sa to tylko znajomi to poco wogule mowic.
_________________
Haters don't really hate you. They hate themselves because you're a reflection of what they wish to be. Poor, confused people.
 
     
rybka 
Nowy


Wiek: 33
Dołączyła: 31 Mar 2012
Posty: 18
Wysłany: 2012-04-04, 10:44   

Zgadza się, czasami lepiej nic nie mówić. Ale są dni, że jest cholernie ciężko udawać ,że wszystko jest ok, gdzie tak naprawdę nic nie jest ok. Ale nie wszyscy muszą o tym wiedzieć, prawda? :)
_________________
Lepiej jest mieć jednego prawdziwego wroga, niż wielu fałszywych przyjaciół.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS
X