Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Przyczyny Waszej samotności
Autor Wiadomość
Euni 
Milczący



Wiek: 25
Dołączyła: 11 Sty 2014
Posty: 61
Skąd: Lublin
Wysłany: 2014-01-11, 20:45   

Myśle że przyczyna mojej samotności to nieśmiałość:) A jak już nawiąże z kimś znajomość to zwykle mam odmienne zdanie:D Chyba to jest większą przyczyną...
 
     
karpato 
Nowy

Wiek: 22
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 4
Wysłany: 2014-01-12, 00:10   

Przyczyna mojej samotności...

Hmm. Nie potrafię utrzymywać długoletnich znajomości. Nie znajduje z Moimi rówieśnikami tematów do rozmowy ponieważ większość rozmów ludzi których znam to "A wiesz, że paluch wydał płytę" "Panie taką dupe ostatnio widziałem" itp... Jako, że jestem osobą otwartą to jednak nie mogę sie dogadać z ludźmi. Niestety ale moi "przyjaciele" też mają tylko 1-2 tematy do rozmowy, więc nie mam komu sie zmierzyć, popisać na jakieś sensowniejsze tematy...

Do tego dochodzi strach, że kiedy zbliże się do kogoś znów zostane zabawką i poraz kolejny stane się tematem pośmiewisk.

Kolejnym aspektem jest niska samoocena. Naprawdę często wmawiano Mi, że jestem nikim oraz nigdy w życiu nic nie osiągnę. Przez co jakoś te słowa wbiły Mi się w podświadomość.
 
     
faelwen
Nowy

Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 4
Wysłany: 2014-01-12, 13:29   

Powiedzcie faceci, dlaczego nie doceniacie kochającej Was kobiety? Tylko "testujecie" swoje możliwości i "jak nie jedna, to druga"?

Dlaczego w dzisiejszym świecie nie ma prawdziwej miłości... Dlaczego w dzisiejszym świecie słowa tak mało znaczą... Dlaczego w dzisiejszym świecie egoizm jest źródłem szczęścia osobistego?

Po swych doświadczeniach muszę diametralnie zmienić się w "szarego człowieka", który myśli wyłącznie o sobie, nie liczy się z bliskimi. Muszę w końcu stać się kobietą, która WYKORZYSTUJE facetów, a nie daje całą siebie i staje na głowie.
 
     
Jasper 
Aktywny


Wiek: 26
Dołączył: 14 Wrz 2012
Posty: 461
Skąd: Woj. Podlaskie
Wysłany: 2014-01-12, 14:30   

faelwen, Trafiłaś na takich, uwierz mi że są faceci którzy doceniają kobiety. Dla których największym skarbem jest druga połowa.
_________________
Czemu mamy nierówne szanse?
Kiedy mamy wspólny cel.
Boże, powiedz, jak żyć naprawdę?
Nie wiem wcale jak mogę...
 
 
     
karpato 
Nowy

Wiek: 22
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 4
Wysłany: 2014-01-12, 14:41   

faelwen Nie wszyscy są tacy. Niektórzy mają duży dystans. Sam byłem w "związku" gdzie Ja się bardzo starało a okazało się, że byłem tylko zabawką przez co teraz boję się związać na poważnie.
 
     
Euni 
Milczący



Wiek: 25
Dołączyła: 11 Sty 2014
Posty: 61
Skąd: Lublin
Wysłany: 2014-01-12, 15:16   

faelwen, Myśle że zmiana siebie z powodu faceta nie jest wcale dobra. Poprostu nie zasługują na ciebie i tyle. Uważam że nie powinnaś się tym przejmować. Ich strata:D
 
     
Piotrek86 
Początkujący



Wiek: 33
Dołączył: 14 Lis 2013
Posty: 137
Skąd: Żrdw
Wysłany: 2014-01-12, 16:09   

faelwen napisał/a:
Powiedzcie faceci, dlaczego nie doceniacie kochającej Was kobiety? Tylko "testujecie" swoje możliwości i "jak nie jedna, to druga"?

Dlaczego w dzisiejszym świecie nie ma prawdziwej miłości... Dlaczego w dzisiejszym świecie słowa tak mało znaczą... Dlaczego w dzisiejszym świecie egoizm jest źródłem szczęścia osobistego?

Po swych doświadczeniach muszę diametralnie zmienić się w "szarego człowieka", który myśli wyłącznie o sobie, nie liczy się z bliskimi. Muszę w końcu stać się kobietą, która WYKORZYSTUJE facetów, a nie daje całą siebie i staje na głowie.



Wybacz, ale nie wszyscy tacy są. I przykro mi, że tylko takich w życiu spotykasz
 
 
     
Crowley 
Milczący



Dołączył: 15 Maj 2013
Posty: 84
Skąd: Kraków/Myślenice
Wysłany: 2014-01-12, 17:49   

Euni napisał/a:
Myśle że przyczyna mojej samotności to nieśmiałość:) A jak już nawiąże z kimś znajomość to zwykle mam odmienne zdanie:D Chyba to jest większą przyczyną...


Zdaje mi się że tak naprawde do przyczyna samotności większośći z nas,szczególnie tych młodych....Ja nieźle maskuję nieśmiałość,jestem całkiem towarzyski w grupie ludzi,ale gdy przychodzi zacząć rozmawiać jeden na jeden to nie mogę znaleźć tematów,nawet jak gadam z facetami,a co dopiero z laskami.. :-o

Nie mam pojęcia z czego to wynika...
_________________
Kogoś z kim można potańczyć i pogadać chetnie poznam;)
 
     
romuś 
Nowy


Wiek: 33
Dołączył: 12 Sty 2014
Posty: 2
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-01-12, 21:33   

U mnie samotnosc bierze sie chyba z stad, ze w obecnosci drugiej osoby czuje sie po prostu gorszy. Nie ma znaczenia, czy istnieja logiczne przeslanki, zeby wierzyc w to, ze jestem gorszy. Bedac w jakims towarzystwie, jestem przez sytuacje konfrontowany z faktem, ze nie potrafie sie w niej odnalezc i zupelnie nie wiem co robic. Wydaje sie, ze jestem w pewnym sensie niepelnosprawny. Jedyne kontakty, jakie mam to rodzina. To, ze z nimi umiem sie jako tako dogadac tlumacze sobie tym, ze relacje z nimi sa na tyle bliskie, ze nie musze niczego "udawac", ani udawadniac nikomu swojej wartosci.
Jestem skadinad swiadomy swojej wartosci na tyle, na ile moge mowic o takiej. Wydaje mi sie, ze jestem w miare inteligentny, mam prace, funkcjonuje na pozor calkiem normalnie.
Od jakichs 2-och lat biore leki przeciwdepresyjne, dzieki ktorym jestem w stanie traktowac swoja "innosc" z lekkim dystansem, ale zdrowy rozsadek podpowiada, ze to tylko zamiatanie problemu pod dywan. Tak czy inaczej, z lekami czy bez, jestem samotny i nic nie wskazuje na to, zeby sie to zmienilo :-| Ktos tez tak ma?
Ostatnio zmieniony przez romuś 2014-01-13, 23:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Pawel88 
Początkujący



Wiek: 30
Dołączył: 24 Mar 2013
Posty: 160
Skąd: okolice Puław
Wysłany: 2014-01-12, 23:40   

romuś napisał/a:
U mnie samotnosc bierze sie chyba z stad, ze w obecnosci drugiej osoby czuje sie po prostu gorszy. Nie ma znaczenia, czy istnieja logiczne przeslanki, zeby wierzyc w to, ze jestem gorszy. Bedac w jakims towarzystwie, jestem przez sytuacje konfrontowany z faktem, ze nie potrafie sie w niej odnalezc i zupelnie nie wiem co robic.


Niestety ja mam tak samo i nijak nie potrafię się z tego wyleczyć.
 
 
     
felix2622 
Nowy

Wiek: 25
Dołączył: 24 Sty 2014
Posty: 25
Skąd: Białystok
Wysłany: 2014-01-25, 18:18   

Cytat:
U mnie samotnosc bierze sie chyba z stad, ze w obecnosci drugiej osoby czuje sie po prostu gorszy. Nie ma znaczenia, czy istnieja logiczne przeslanki, zeby wierzyc w to, ze jestem gorszy. Bedac w jakims towarzystwie, jestem przez sytuacje konfrontowany z faktem, ze nie potrafie sie w niej odnalezc i zupelnie nie wiem co robic. Wydaje sie, ze jestem w pewnym sensie niepelnosprawny.


Mam tak samo, nie mam pojęcia dlaczego. Wiem, że jestem inteligentny, zabawny, ale to niczego nie zmienia, bo wciąż wydaje mi się, że jestem gorszy od towarzystwa, z którym obecine przebywam :-(
_________________
Everybody lies
 
 
     
Jasper 
Aktywny


Wiek: 26
Dołączył: 14 Wrz 2012
Posty: 461
Skąd: Woj. Podlaskie
Wysłany: 2014-01-25, 20:02   

felix2622 napisał/a:
Cytat:
U mnie samotnosc bierze sie chyba z stad, ze w obecnosci drugiej osoby czuje sie po prostu gorszy. Nie ma znaczenia, czy istnieja logiczne przeslanki, zeby wierzyc w to, ze jestem gorszy. Bedac w jakims towarzystwie, jestem przez sytuacje konfrontowany z faktem, ze nie potrafie sie w niej odnalezc i zupelnie nie wiem co robic. Wydaje sie, ze jestem w pewnym sensie niepelnosprawny.


Mam tak samo, nie mam pojęcia dlaczego. Wiem, że jestem inteligentny, zabawny, ale to niczego nie zmienia, bo wciąż wydaje mi się, że jestem gorszy od towarzystwa, z którym obecine przebywam :-(


Czuje się że nie powinno nas tam być. że nie pasujemy, że powinniśmy wyjść. że na tle innych wypadamy jako gorsi. Mamy ochotę zapaść się pod ziemię...
_________________
Czemu mamy nierówne szanse?
Kiedy mamy wspólny cel.
Boże, powiedz, jak żyć naprawdę?
Nie wiem wcale jak mogę...
Ostatnio zmieniony przez Jasper 2014-01-25, 20:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
felix2622 
Nowy

Wiek: 25
Dołączył: 24 Sty 2014
Posty: 25
Skąd: Białystok
Wysłany: 2014-01-25, 20:39   

Good point Jasper.
_________________
Everybody lies
 
 
     
4w5 
Częsty bywalec


Wiek: 31
Dołączył: 24 Sty 2014
Posty: 984
Skąd: Poludniowa Polska
Ostrzeżeń:
 1/4/4
Wysłany: 2014-01-27, 01:43   

Samotność ludzi... główny powód istnienia tego forum.

Skąd się to bierze? Dlaczego właśnie ja? Czemu mnie to dotyka? Zapewne większość z was zadaje sobie to pytanie. Od dłuższego czasu drążę ten bardziej niż mi się początkowo wydawało skomplikowany temat. Jak to jest że w czasach w których mamy telefony, internety, skype’y, pizze na zamówienie pod sam próg mieszkania i tanie linie lotnicze do Kanady, USA czy Irlandii samotność staje się coraz powszechniejszym problemem?

No ale od początku… Możliwości komunikacji w dzisiejszych czasach w zasadzie mamy nieograniczone…. ( wiadomo ograniczają nas finanse ), no ale porównując to do tego jak wyglądało życie naszych rodziców czy dziadków – nie mieli oni praktycznie nic z tego co my na co dzień używamy. Jeszcze 25 lat temu nikt nie słyszał o komputerach, światłowodach, wi-fi, i-padach, i-podach, i-srodach, …..gdzieś tam czasem pojawiały się telefony na korbke, ale generalnie jedynymi sposobami komunikacji na odległość była kartka papieru długopis i stempel pocztowy, ….no i samochoód, na który nie każdy mógł sobie pozwolić ( przynajmniej moi rodzice nie mogli a jednak istnieję :ysz: ), no i jeszcze super szybkie linie przewozów masowych zwane PKP - w tej frazie nie ma ani krzty ironii pociągi na trasie Kraków – Rzeszów, którą jeszcze do nie dawna cyklicznie przemierzałem w czasach PRL’u przemierzały ją o połowę szybciej niż obecnie … jednym słowem wtf?... mniejsza z tym zbaczam z toru. Jednym zdaniem mimo przepaści technologiczno-komunikacyjnej jaka dzieliła życie kiedyś a dziś nie było problemu samotności… no może był ale nie w takim stopniu jaki jest obecnie. A jeśli spojrzymy w przyszłość, to nie chce was straszyć (nas) ale problem będzie się pogłębiał. Jak tego dowieść? Wystarczy rzucić okiem na społeczeństwa krajów znacznie bardziej rozwiniętych od naszej bidnej Polski. Dajmy na to takie Stany Zjednoczone albo archipelag wysp japońskich – tam problem samotności jest powszechny. ( W USA do poczucia samotności przyznaje się blisko połowa społeczeństwa, a o Japoniii to w ogóle nie ma sensu rozmawiać – będąc (chyba) najbardziej zaawansowanym technologicznie krajem na świecie równocześnie jej społeczeństwo jest uważane za jedno z najbardziej, samotnych, zakompleksionych, i zamkniętych w sobie sztywniaków, a to przecież stamtąd pochodzi większość klocków z których zbudowane są komputery przed, którymi właśnie siedzicie. Jaki z tego można wysnuć wniosek?... eeeee, yyyyyyy,,, postęp technologiczno-komunikacyjny zamiast ułatwiać nam komunikację z drugim człowiekiem daje odwrotny efekt? Nic z tego nie rozumiem ….a przynajmniej nie rozumiałem wbrew pozorom paradoksalnie coś w tym jednak jest. Mam jeszcze duuużo więcej na ten temat do powiedzenia .. no alee nie chce książki napisać tylko jeden krótki post. Aby znaleźć przyczynę takiego paradoksu należałoby spojrzeć na, życie poszczególnych społeczeństw i jednostek pod wieloma różnymi kątami takimi jak: życie rodzinne, relacje z rówieśnikami, życie społeczne, normy kulturowe aż po cechy indywidualne każdego z nas. Hmmm… co o tym wszystkim myślicie?

PS: Wybaczcie mi błędy stylistyczne, chaotyczność i niespójność tekstu dawno czegokolwiek tak długiego nie pisałem... ,za ortografie możecie spokojnie po mnie jechać :!:
_________________
"Przyjaciele przychodzą i odchodzą. A mistrzowskie bannery pozostają na zawsze."
- Kobe Bryant

"alkohol nie rozwiązuje żadnych problemów,... ale mleko też nie :)"
Ostatnio zmieniony przez 4w5 2014-01-27, 11:53, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Orion 
Milczący



Wiek: 25
Dołączył: 04 Mar 2012
Posty: 98
Skąd: Wrocłopole
Wysłany: 2014-01-27, 17:39   

Po prostu dawniej zawierało się małżeństwo po to, żeby mieć na starość małżonka i dzieci, które będą się tobą opiekować, jak już nie będziesz sam w stanie tego zrobić. Dlatego zawierało się małżeństwo na całe życie i nie było problemu. Stąd też bierze się ten "naturalny porządek rzeczy" czy też tradycyjny model rodziny. Teraz mozna sobie skończyć politechnikę, wyjechać do normalnego kraju, zarobić na starcie pięć tysięcy i już, przyszłość ma się zapewnioną, emeryturka się odkłada, więc po co komu rodzina. To nie jest tak, że miłość nagle przestała istnieć, bo ludzi stali się mniej ludźmi. Ona po prostu nigdy nie istniała, była tylko egoistyczna walka o przetrwanie swoje i kilku członków rodziny, przeplatana kilkoma prymitywnymi żądzami i bezsensowną hierarchią społeczną (można sobie o niej poczytać na wikipedii, w artykule o szympansach).
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS