Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Nie mogę sobie poradzić z samotnością
Autor Wiadomość
samotnyniezwybo 
Nowy

Dołączył: 14 Lut 2018
Posty: 1
Wysłany: 2018-02-14, 10:06   Nie mogę sobie poradzić z samotnością

Witam Wszystkich
Jestem Kamil i jak już pewnie się dowiedzieliście po tytule mojego wpisu, mam pewien problem z którym nie mogę sobie poradzić. Samotność. Mogę powiedzieć wprost że nigdy w moim 22 letnim życiu nie miałem żadnego przyjaciela czy dziewczyny. Od najmłodszych szkolnych lat mimo że jeszcze rówieśnicy utrzymywali ze mną kontakt to zdarzały się momenty gdzie mnie po prostu omijali lub traktowali jak gorszego. Prawdziwym apogeum dla mnie był pobyt w nikomu niepotrzebnej placówce do degradacji przyszłego pokolenia, którą na szczęście się pozbyli czyt. gimnazjum. Te 3 znienawidzone przeze mnie lata porównałbym do katorgi której skutki odbijają się do dnia dzisiejszego. To miejsce i to za przeproszeniem bydło które się tam znajdowało ze spokojnego może trochę nieśmiałego i nieco pozytywnie nastawionego chcącego nawiązać nowe znajomości chłopaczka, zrobili zamkniętego w sobie, bardziej nieśmiałego i odsuniętego od innych wraka. Nie nawiązywałem bliższej znajomości z nikim. Przez swoich "oprawców" byłem upokarzany, poniżany wyśmiewany ku uciesze innych. Czułem się przez to jak odmieniec. Raz mnie nawet pobili gdy próbowałem się bronić. Byłem po prostu za słaby. Nawet niektórzy co jeszcze w poprzedniej szkole utrzymywali ze mną kontakt by upodobać się innym sami stali się "oprawcami". Cały czas zadawałem sobie pytanie dlaczego to tak musi być. W końcu poszedłem do technikum. Na początku trochę się bałem powtórki z rozrywki. Nie było tam tak źle. Nawiązywałem z nowymi ludźmi kontakt choć było i do teraz jest to dla mnie bardzo trudne. Jednak każdy się trzymał swojej paczki i nie mogłem nigdzie znaleźć miejsca. Starałem się zmienić swoją sytuację,wręcz byłem zdesperowany by wyjść z tego dołka. Technikum było dla mnie ostatnią deską ratunku by zaznajomić się z kimś lub znaleźć druga połówkę. Pomimo tego że przez 4 lata z paroma osobami się zaznajomiłem to cały mój plan skończył się fiaskiem choć mój stan nieco się poprawił. Do dnia dzisiejszego jestem samotnikiem. Nie mam dziewczyny czy przyjaciela z którym mógłbym gdzieś wyjść napić się czy po prostu pogadać. Ewentualnie raz na ruski rok odezwie się jakaś osoba z techników bo sobie jakimś trafem o mnie przypomniała. Samotność sprawia mi ból tym bardziej gdy widzę jak inni układają sobie życie, znajdują sobie kogoś, wyjeżdżają, imprezują z innymi, żenią się i robią dzieci. Nawet gdy wyjadę do pobliskiej miejscowości coś załatwiać i widzę innych dołuje mnie to i sprawia wewnętrzny ból. Nawet w swoim pokoju nie czuję się dobrze. To daje ciągle o sobie znać. Niekiedy się zdarza że nie mogę spać bo to wszystko mnie męczy. Więc w tym przypadku zasypiam dopiero nad ranem lub łyknę 1-2 browce i próbuje zasnąć. Staram się ukryć to wszystkimi przed innymi choć to trudne.To co kiedyś przynosiło mi radość już jej nie przynosi. A zwłaszcza w tym znienawidzonym przeze mnie dniu w roku. Mam dosyć już tego stanu i siedzenia w nieco odciętej od świata wiosce za którą nie przepadam. Chciałbym to wszystko przełamać, znaleźć bratnią duszę a tym bardziej dziewczynę choć z tym drugim może być problem. Może do paskud nie należę ale też Adonisem czy Heraklesem nie jestem i boskiego ciała takiego greckiego boga nie mam. Moją samoocenę obniża mój wzrost który nie przekracza 170-171 cm. Rozmawiać też za bardzo nie potrafię. Jeśli rozmawiam z kimś z rodziny to nie mam problemu ale jak już mam rozmawiać z kimś innym to już jest gorzej. Nie mam za bardzo tematów do rozmów ani rozmowa trochę się nie klei. I przede wszystkim nie wiem jak do wszystkiego się zabrać, co mam robić ,gdzie szukać, co i jak mam robić by takową drugą połówkę znaleźć. Naprawdę bardzo chciałbym to wszystko zmienić ale jeśli chodzi o tę sprawy jestem laikiem.
Chciałbym się teraz zapytać czy taki ktoś jak ja ma jeszcze szansę by coś zmienić, by przestać być samotnym. Co i jak mógłbym to zrobić bo coraz ciężej się z tym żyję
Pozdrawiam i z góry przepraszam że zanudzam.
 
     
andi 
Częsty bywalec


Dołączył: 26 Maj 2015
Posty: 844
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2018-02-14, 22:13   

Trudno mi coś doradzić na ten temat.Może spróbuj poszukać osób podobnych do siebie.Z doświadczenia wiem że zmienianie się na siłę nie zawsze przynosi dobry efekt.Może spróbuj zaakceptować siebie takiego jakim jesteś.Każdy człowiek jest kimś niepowtarzalnym i jedynym w swoim rodzaju i to jest właśnie fajne.Spójrz na siebie właśnie tak i poprostu idz do ludzi.Może nie od razu będzie dobrze ale z czasem...
 
     
karina97p 
Nowy

Wiek: 21
Dołączyła: 09 Maj 2016
Posty: 16
Skąd: podkarpackie
Wysłany: 2018-02-16, 11:46   

:-? Ja mam taką samą sytuacje jak ty chociaż ostatnio jakimś cudem jest lepiej jak chcesz to napisz pogadamy :) na maila np albo gg
 
     
marcinex 
Nowy

Dołączył: 16 Wrz 2017
Posty: 12
Wysłany: 2018-02-17, 15:16   

Powiem ci ze swietnie cie rozumiem. W dziesiejszych czasach jest ciezko o prawdziwe znajomosci, jesli za wczasu nie miales troche szczescia. Skąd jestes?Ja ze slaska. Jakby co to chetnie pogadam. Co ci moge poradzic to nie wiem, moze iscie na studia?Chyba ze juz jestes. Moze tam sie jeszcze cos uda. Sam nie wiem bo to dopiero przede mna i nie wiem czy pojde. Teroretycznie mozesz tez pojsc do jakiegos klubu, ale samemu moze byc troche ciezko, ja nie potrafilbym saemu isc.
 
     
saday
Nowy

Dołączył: 19 Lut 2018
Posty: 4
Wysłany: 2018-02-19, 13:30   

Nie mart się ziomuś ja też nie lubie gadać z ludźmi bo nie mam o czym dyskutować z nimi, wszyscy roześmiani i zadowoleni z życia, po prostu nimi gardze i też czuje się full samotny, często nawet płacze, że na tym smutnym świecie nie ma nawet jednej duperki mormalnej albo, że ja jestem popromienny. Nic nie poradzisz, gardź plebsem i wiedz, że to dlatego, że jesteś ekskluzywnym typem i tyle a z takim nie każdy ponawleka. Czaisz to ?!
 
     
Marcy 
Aktywny


Wiek: 32
Dołączyła: 04 Lip 2015
Posty: 322
Skąd: Mazury
Wysłany: 2018-02-19, 22:13   

saday napisał/a:
Nie mart się ziomuś ja też nie lubie gadać z ludźmi bo nie mam o czym dyskutować z nimi, wszyscy roześmiani i zadowoleni z życia, po prostu nimi gardze i też czuje się full samotny, często nawet płacze, że na tym smutnym świecie nie ma nawet jednej duperki mormalnej albo, że ja jestem popromienny. Nic nie poradzisz, gardź plebsem i wiedz, że to dlatego, że jesteś ekskluzywnym typem i tyle a z takim nie każdy ponawleka. Czaisz to ?!


Nie dziwie się, że nie masz o czym rozmawiać z ludźmi, jeśli bredzisz takim slangiem gimnazjalnym. Naucz się jakiegoś języka porządnie, wtedy Twoje problemy się skończą. :lol2:
 
     
Akcja 
Aktywny



Wiek: 34
Dołączył: 11 Maj 2016
Posty: 258
Skąd: Ze snów...
Ostrzeżeń:
 3/4/4
Wysłany: 2018-02-21, 20:12   

Ja sobie z samotnością radzę, a nawet z osamotnieniem.
Od tego nigdy całkiem nie uciekniemy.

Trzeba sobie tylko umieć z tym radzić.
_________________
No cóż, samotność nie jest dla nikogo dobra, ale chwilami się przydaje do przemyśleń nad egzystencją.
 
 
     
No_drama
Początkujący


Dołączył: 14 Lut 2017
Posty: 157
Wysłany: 2018-02-22, 19:05   

Akcja, a jak sobie poradziles? Jesli to oczywiscie,nie jest wiedza tajemna,ktora nie chcesz sie dzielic ;)
 
     
Akcja 
Aktywny



Wiek: 34
Dołączył: 11 Maj 2016
Posty: 258
Skąd: Ze snów...
Ostrzeżeń:
 3/4/4
Wysłany: 2018-02-23, 10:02   

No_drama napisał/a:
Akcja, a jak sobie poradziles? Jesli to oczywiscie,nie jest wiedza tajemna,ktora nie chcesz sie dzielic ;)

Wiesz, po prostu ja odczuwam samotność, czasami osamotnienie, ale staram się o tym ciągle nie myśleć, żebym się nie pogrążał.
Staram się też to akceptować, tak jak umiem i jakoś mi to wychodzi. Jeżeli ludzie żyją przez wiele lat w samotności, myślą ciągle o tym, to w niektórych przypadkach może prowadzić to do depresji.
Trzeba umieć, starać się radzić sobie, gdy jest ciężko, a ja to robię.
Psychika jest w tym wszystkim najważniejsza, bo jak ona siądzie, to już dobrze nie jest.
_________________
No cóż, samotność nie jest dla nikogo dobra, ale chwilami się przydaje do przemyśleń nad egzystencją.
 
 
     
mar27 
Nowy

Wiek: 28
Dołączył: 14 Sie 2016
Posty: 29
Wysłany: 2018-03-08, 17:32   

Ja wiem jedno że jestem wrażliwym chłopakiem i naprawdę trudno mi znaleźć choćby przyjaciółkę by wspólnie po spacerować,wybrać się do kina czy na kawę. Byłem na wielu portalach i na niektórych nadal jestem ale nie mam żadnego odzewu. Czasem zdarzają się pojedyncze wymiany słów. Czy to tak naprawdę trudno poznać dziś koleżankę z którą chce spędzić wolny czas. Wiem choruje na padaczkę i to odstrasza dziewczyny ale myślę że to po prostu bardziej brak wiedzy o tej chorobie. Powiem tak nie poddaję się bo nie chcę się zamknąć na świat ale czuje bardziej takie załamanie z braku kogoś bliskiego. Zobaczymy czas pokaże, rozglądam się wkoło ale taka prawda większość dziewczyn jest zajęta lub już mają dzieci. Ja nie chcę mieć dziecka i to nie świadczy o jakieś mojej nie dojrzałość. Mam po prostu inne priorytety czy podróże po Polsce i chęć spędzenia razem czasu wybrać się do teatru czy do kina.
 
 
     
Lenovo 
Nowy

Dołączył: 21 Mar 2018
Posty: 3
Wysłany: 2018-03-21, 11:53   Re: Nie mogę sobie poradzić z samotnością

samotnyniezwybo napisał/a:
Witam Wszystkich
Jestem Kamil i jak już pewnie się dowiedzieliście po tytule mojego wpisu, mam pewien problem z którym nie mogę sobie poradzić. Samotność. Mogę powiedzieć wprost że nigdy w moim 22 letnim życiu nie miałem żadnego przyjaciela czy dziewczyny. Od najmłodszych szkolnych lat mimo że jeszcze rówieśnicy utrzymywali ze mną kontakt to zdarzały się momenty gdzie mnie po prostu omijali lub traktowali jak gorszego. Prawdziwym apogeum dla mnie był pobyt w nikomu niepotrzebnej placówce do degradacji przyszłego pokolenia, którą na szczęście się pozbyli czyt. gimnazjum. Te 3 znienawidzone przeze mnie lata porównałbym do katorgi której skutki odbijają się do dnia dzisiejszego. To miejsce i to za przeproszeniem bydło które się tam znajdowało ze spokojnego może trochę nieśmiałego i nieco pozytywnie nastawionego chcącego nawiązać nowe znajomości chłopaczka, zrobili zamkniętego w sobie, bardziej nieśmiałego i odsuniętego od innych wraka. Nie nawiązywałem bliższej znajomości z nikim. Przez swoich "oprawców" byłem upokarzany, poniżany wyśmiewany ku uciesze innych. Czułem się przez to jak odmieniec. Raz mnie nawet pobili gdy próbowałem się bronić. Byłem po prostu za słaby. Nawet niektórzy co jeszcze w poprzedniej szkole utrzymywali ze mną kontakt by upodobać się innym sami stali się "oprawcami". Cały czas zadawałem sobie pytanie dlaczego to tak musi być. W końcu poszedłem do technikum. Na początku trochę się bałem powtórki z rozrywki. Nie było tam tak źle. Nawiązywałem z nowymi ludźmi kontakt choć było i do teraz jest to dla mnie bardzo trudne. Jednak każdy się trzymał swojej paczki i nie mogłem nigdzie znaleźć miejsca. Starałem się zmienić swoją sytuację,wręcz byłem zdesperowany by wyjść z tego dołka. Technikum było dla mnie ostatnią deską ratunku by zaznajomić się z kimś lub znaleźć druga połówkę. Pomimo tego że przez 4 lata z paroma osobami się zaznajomiłem to cały mój plan skończył się fiaskiem choć mój stan nieco się poprawił. Do dnia dzisiejszego jestem samotnikiem. Nie mam dziewczyny czy przyjaciela z którym mógłbym gdzieś wyjść napić się czy po prostu pogadać. Ewentualnie raz na ruski rok odezwie się jakaś osoba z techników bo sobie jakimś trafem o mnie przypomniała. Samotność sprawia mi ból tym bardziej gdy widzę jak inni układają sobie życie, znajdują sobie kogoś, wyjeżdżają, imprezują z innymi, żenią się i robią dzieci. Nawet gdy wyjadę do pobliskiej miejscowości coś załatwiać i widzę innych dołuje mnie to i sprawia wewnętrzny ból. Nawet w swoim pokoju nie czuję się dobrze. To daje ciągle o sobie znać. Niekiedy się zdarza że nie mogę spać bo to wszystko mnie męczy. Więc w tym przypadku zasypiam dopiero nad ranem lub łyknę 1-2 browce i próbuje zasnąć. Staram się ukryć to wszystkimi przed innymi choć to trudne.To co kiedyś przynosiło mi radość już jej nie przynosi. A zwłaszcza w tym znienawidzonym przeze mnie dniu w roku. Mam dosyć już tego stanu i siedzenia w nieco odciętej od świata wiosce za którą nie przepadam. Chciałbym to wszystko przełamać, znaleźć bratnią duszę a tym bardziej dziewczynę choć z tym drugim może być problem. Może do paskud nie należę ale też Adonisem czy Heraklesem nie jestem i boskiego ciała takiego greckiego boga nie mam. Moją samoocenę obniża mój wzrost który nie przekracza 170-171 cm. Rozmawiać też za bardzo nie potrafię. Jeśli rozmawiam z kimś z rodziny to nie mam problemu ale jak już mam rozmawiać z kimś innym to już jest gorzej. Nie mam za bardzo tematów do rozmów ani rozmowa trochę się nie klei. I przede wszystkim nie wiem jak do wszystkiego się zabrać, co mam robić ,gdzie szukać, co i jak mam robić by takową drugą połówkę znaleźć. Naprawdę bardzo chciałbym to wszystko zmienić ale jeśli chodzi o tę sprawy jestem laikiem.
Chciałbym się teraz zapytać czy taki ktoś jak ja ma jeszcze szansę by coś zmienić, by przestać być samotnym. Co i jak mógłbym to zrobić bo coraz ciężej się z tym żyję
Pozdrawiam i z góry przepraszam że zanudzam.

Znam ten ból. Mam dokładnie ten sam problem.
 
     
ponury701 
Nowy


Wiek: 32
Dołączył: 15 Maj 2018
Posty: 5
Wysłany: 2018-05-15, 19:08   

Kiedyś jak płakałem jaki ja to jestem samotny , użalałem się jak ostatni.... a teraz o dziwo mi z tym dobrze... wolnym być !
 
 
     
kamil94 
Nowy

Wiek: 24
Dołączył: 22 Kwi 2018
Posty: 21
Skąd: Śląskie
Wysłany: 2018-05-21, 18:48   

Witaj. Co do Twojej historii odnośnie szkoły rozumiem Cię doskonale. Również byłem zdala od grupy, nie byłem jakoś rozmowny. Początkowo przeżywałem to samo,gnębienie, próby zniszczenia mnie, miałem momenty załamania, lecz zebrała mnie w sobie rozmowa z wujkiem co się dzieje w szkole. I który zaczynał zaczepkę zaczął dostawać po prostu w trąbę. Później żaden nie miał odwagi podejść do mnie a wręcz chcieli żebym ja gnębił z nimi tych którzy się dawali w dalszym ciągu, lecz zrobiłem inaczej,powiedziałem że jeśli cokolwiek im zrobią,będą mieć ze mną do czynienia. A że potem chodzili tydzień w okularach ciemnych albo nie byli w szkole bo wstyd było się pokazać to cóż.. :D I to też gimnazjum. Otwartość na ludzi przyszła mi w szkole średniej, trafiłem na dobrych i naprawdę fajnych ludzi i otworzyłem się na świat. Otoczenie naprawdę potrafi dużo w człowieku zmienić.

Co do samotności na codzień, a gdzie pracujesz? Jesteś pośród ludzi czy masz raczej samotne stanowisko? Praca powinna Cię trochę otworzyć bo niejak jesteś zmuszony do współpracy między sobą w zespole i w kontakcie z ludźmi. Staraj się z nimi integrować, spotykać, będzie Ci trochę raźniej. Na początek warto zacząć od tego.

Ja też jestem sam, nie bez powodu na tym forum razem z Wami, po 5 latach związku i też świat wywrócił się do góry nogami. Co bym Ci radził osobiście? Wychodzić "do ludzi". Wybieraj się do kina na interesujące Cię filmy. Na imprezy które dzieją się w mieście,jakieś wydarzenia. Na początek by poruszać się wśród ludzi, by nie czuć się obco w ich towarzystwie.
Masz zwierzaka np psa? Jeśli nie, warto by było o tym pomyśleć. Miałbyś pretekst by wychodzić z domu nawet na te spacery, już od razu człowiek czuje się inaczej. W domu można dostać szału. Ja ciągle staram się wychodzić nawet na swoje osiedle, słuchawki w uszach i spaceruje, bo w domu im dłużej siedzę, tym bardziej narasta frustracja i nerwy, nie jestem sobą.

Co do portali randkowych.. jeden wielki żart. Panny rzadko kiedy odpisują na wiadomości. Jest to naprawdę minimalny odsetek. Serio na wysłane 50-60 wiadomości do różnych osób odzew na poziomie 2-3 i to jeszcze kilka bezsensownych wiadomości. Także taką formę poznawania ludzi bym sobie darował. Nie warto tracić na to czasu, czy pieniędzy. Ja sobie to darowałem.
Jeśli już poznawać dziewczyny to już lepiej na ulicy. Nie musisz walić do nich tekstami że Ci się podoba. Tylko podchodzić udawać zagubionego, zapytać o drogę czy Ci wytłumaczy bo nie jesteś stąd, albo czy Cię kawałek podprowadzi i międzyczasie rozwinąć rozmowę. Przez to też kontakt z ludźmi dla Ciebie powoli zacznie się otwierać. Ja dzięki temu zacząłem pomału podchodzić do ludzi i jakoś to wychodzi :)

Jeśli sobie naprawdę nie radzisz, warto wybrać się też do psychologa, zrzucić z siebie to, co Cię boli. Może ktoś neutralny kto z Tobą porozmawia rzuci Ci nowe światło na to, co możesz robić.
Ostatnio zmieniony przez kamil94 2018-05-21, 18:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS