Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Nie daje juz rady
Autor Wiadomość
kgkrzysztof
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-15, 21:07   Nie daje juz rady

Moja historia jest dosc skaplikowana, od 20 lat zyje z osoba z ktora wydawalo mi sie ze przezyje do konca swoich dni. Od szesciu lat kazde z nas zyje na swoj rachunek, zona znalazla sobie swoja gromadke ludzi z ktora czuje sie jak z rodzina. Bardzo czesto sie spotykaja, dzwonia do siebie, pisza a mnie odstawila na boczny tor. Zyje w takiej stagnacji juz szosty rok, nie mam przyjaciol zostawiony samemu sobie. Od roku lecze sie na depresje. Mam za soba dwie proby samobojcze. Ale ja to nie wzruszylo. Ciagle jestesmy malzenstwem ale tylko na papierze. Co poczac kiedy zycie umyka. To co napisze tu nie jest nowoscia. Jestem bardzo samotny. Moim marzeniem jest byc szczesliwym. Podejrzewam od dluzszego czasu ze zona ma kogos.


Idąc cmentarną aleją szukam ciebie, mój przyjacielu
Odszedłeś bo byłeś słaby jak suchy liść
Dziś możemy dotknąć się naszymi pustymi duszami
Obnażyć swe oszustwa i nasze wypalone sumienia
Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia
Dziś nareszcie jesteśmy sami w ten listopadowy wieczór


Idąc jesienną aleją szukam ciebie, mój przyjacielu
Chcę być tylko z tobą przez kilka małych chwil
Pomóż mi przywołać dawne lata, ożywić śpiących ludzi
Pomóż mi...pomóż mi pokonać smutek, który pozostał gdy nagle odszedłeś
Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia
Dziś jesteśmy nareszcie sami w ten listopadowy wieczór...
Ostatnio zmieniony przez kgkrzysztof 2012-04-15, 21:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
mihi17maj 
Dyskutant


Wiek: 28
Dołączył: 05 Lis 2011
Posty: 1166
Wysłany: 2012-04-15, 21:15   

Cześć kgkrzysztof, wiadomo że zawsze na początku wszystko jest fajnie pięknie itp ale po czasie coś pęka i źle się dzieje zaraz.To co napisałeś jest praktycznie codziennością w tym świecie niestety :-(Może Ty powinieneś również tak jak Twoja żona z najść kolegów koleżanki,jestem pewien że na pewno takich masz a jak nie masz to zawsze możesz z najść.I w ogóle Twoja żona widać jest obojętna na to czy Ty żyjesz czy też nie :-( Czas pokazać jej że Ty też podtrawisz się dobrze bawić z znajomymi itp.A i jeszcze jedno Twoje przypuszczenie może być trawne więc może przyjrzyj się jej uważniej czy zaczęła dbać o siebie bardziej
_________________
MOŻESZ SPOTYKAĆ LUDZI... LEPSZYCH ODE MNIE, ZABAWNIEJSZYCH ODE MNIE, DUŻO ŁADNIEJSZYCH NIŻ JA, ALE JEST JEDNA RZECZ KTÓRĄ CHCĘ CI POWIEDZIEĆ. ZAWSZE BĘDĘ DLA CIEBIE, KIEDY ONI CIĘ ZOSTAWIĄ.
 
 
     
Radclifka 
Początkujący



Wiek: 30
Dołączyła: 14 Kwi 2012
Posty: 151
Skąd: Ostatni dom po lewej na Krańcu Świata:-)
Wysłany: 2012-04-15, 21:16   

Witaj. A nie myślałes o rozwodzie skoro wasza sytuacja jest tak ciężka
_________________
Diabeł wie wszystko, nie wie
tylko gdzie kobiety ostrza
swoje noże.
 
     
KiciKiciKici 
Aktywny



Dołączyła: 22 Paź 2011
Posty: 320
Skąd: New York
Ostrzeżeń:
 2/4/4
Wysłany: 2012-04-16, 00:00   

JA czegos tu nie rozumiem! Dlaczego osoba potrafi ciagnac cos co dawno umiera i traci sens?


Jesli zwiazek stracil dawno swoja definicje i czlowiek wie ze nie moze liczyc na swojego partnera to powinien sie tym zajac a nie siedziec i rospaczac. Panie krzysztofie, czy piszac tu o swoim problemie myslisz ze nagle twoje zycie malzenskie nabierze barw? A jesli nie oczekujesz ze sie poprawi to niebardzo rozumiem na co czekasz. Lata mijaja a wlasciwie leca a ty stojisz w miejscu i czekasz na czary mary. Czy to poczucie bezradnosci?? jak to mozna nazwac? Dwie osoby ktore dawno pobiegly swoim torem poinny sie albo odnalesc posrodku albo dojrzec do rozwodu. Jesli depresja jest przyczyna zlych relacji to moge ci powiedziec ze sama depresja nie zabije zwiazku. Jesli dwie osoby sie kochaja to jedna drugiej nie zostawi a bedzie pomagac w walce. TYlko ze ta walka z depresja to musi byc we dwoje a nei ze ty czekasz jak zona wypedzi to zlo z twojej duszy. Dwie osoby ktore chca pielegnowac swoje relacje postaraja sie za wszelka cene odmalowac swoja zardzewiaja milosc. Jesli twoja zona miala dosc twojej depresji ( co jest calkiem mozliwe) i nie mogla sobie z nia poradzic to sa inne sposoby jak odstawiania cie na bok i pozucania. Co z tego ze ktos z soba jest pod jednym dachem i sie widuje skoro umieraja emocje i fizyczny kontakt.

Ty powinienes brac sprawy w swoje rece, nie poddawac sie, nie szukac powodu do placzu tylko powodu do dzialania. Zapytaj siebie czy chcesz w ten sposob przezyc kolejne 6 lat. Albo ktos idzie w jedna strone albo w druga:) ALbo ktos zostaje w relacji zepsutej i nie marudzi albo robi cos , nawet drastycznego by wprowadzic zmiany.
Ty siedzisz jakbys sie bal zmian...zmiany dawno nastapily tylko ty im nie pozwalasz zyc. Mam wrazenie ze czekasz jak ktos zreperuje wasze relacje, jak zona ocknie sie i powie kochanie tesknilam! nie czekaj tylko bierz swoj los w rece.

Cierpisz a nic z tym nie robisz.?
_________________
Haters don't really hate you. They hate themselves because you're a reflection of what they wish to be. Poor, confused people.
 
     
Orion 
Milczący



Wiek: 26
Dołączył: 04 Mar 2012
Posty: 98
Skąd: Wrocłopole
Wysłany: 2012-04-17, 23:22   

A ja nie zaproponuję rozwodu. Kiedyś miałem przyjaciółkę, która bardzo mnie lubiła do czasu, gdy przestałem się interesować czymkolwiek poza nią. Wtedy zacząłem się czuć źle, bo nie byłem wystarczająco blisko niej, a w końcu stałem się mało interesującą osobą i jeszcze bardziej się ode mnie odsunęła. To z kolei tylko zapętliło proces. Myślę, że i Twoja depresja mogła się zacząć jeszcze zanim zaczęły się problemy w Twoim otoczeniu. Popracowanie nad sobą może Cię uczynić bardziej interesującą osobą... Chociaż wiem, że w depresji to trudne. Zresztą mam tylko osiemnaście lat i moje zdanie w takiej kwestii jest skrajnie niewiarygodne... Niemniej jednak, z logicznego punktu widzenia rozwód doprowadzi Cię tylko do namacalnej, fizycznej samotności, w której nie będziesz miał nawet w kierunku kogo mówić.

Bogowie, nie cierpię takiego pozytywnego plecenia głupot.
 
 
     
skazany24
Nowy

Dołączył: 12 Kwi 2012
Posty: 12
Wysłany: 2012-04-19, 20:15   

Poprostu boisz sie byc sam ale musisz podjac to ryzyko.
 
     
Karolina
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-19, 22:28   Re: Nie daje juz rady

kgkrzysztof napisał/a:
Moja historia jest dosc skaplikowana, od 20 lat zyje z osoba z ktora wydawalo mi sie ze przezyje do konca swoich dni. Od szesciu lat kazde z nas zyje na swoj rachunek, zona znalazla sobie swoja gromadke ludzi z ktora czuje sie jak z rodzina. Bardzo czesto sie spotykaja, dzwonia do siebie, pisza a mnie odstawila na boczny tor. Zyje w takiej stagnacji juz szosty rok, nie mam przyjaciol zostawiony samemu sobie. Od roku lecze sie na depresje. Mam za soba dwie proby samobojcze. Ale ja to nie wzruszylo. Ciagle jestesmy malzenstwem ale tylko na papierze. Co poczac kiedy zycie umyka. To co napisze tu nie jest nowoscia. Jestem bardzo samotny. Moim marzeniem jest byc szczesliwym. Podejrzewam od dluzszego czasu ze zona ma kogos.


Idąc cmentarną aleją szukam ciebie, mój przyjacielu
Odszedłeś bo byłeś słaby jak suchy liść
Dziś możemy dotknąć się naszymi pustymi duszami
Obnażyć swe oszustwa i nasze wypalone sumienia
Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia
Dziś nareszcie jesteśmy sami w ten listopadowy wieczór


Idąc jesienną aleją szukam ciebie, mój przyjacielu
Chcę być tylko z tobą przez kilka małych chwil
Pomóż mi przywołać dawne lata, ożywić śpiących ludzi
Pomóż mi...pomóż mi pokonać smutek, który pozostał gdy nagle odszedłeś
Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia
Dziś jesteśmy nareszcie sami w ten listopadowy wieczór...


Przepraszam że napiszę to dość obcesowo i być może wręcz niegrzecznie...ale czy Ty jesteś masochistą? Od 6 lat Twoje małżeństwo to jedynie dokument który podpisałeś dawno temu w urzędzie. Ty od roku leczysz się na depresję, dwukrotnie chciałeś odebrać sobie życie...a Twoja żona już dawno zamieniła relacje z Tobą na relacje ze swoimi przyjaciółmi...
Długo tak jeszcze dasz radę żyć? Nie rozumiem dlaczego sam siebie krzywdzisz, skazując się na taką wegetację...Boisz się spojrzeć prawdzie w oczy? Dobrze Ci radzę, zastanów się poważnie nad swoim życiem i zapytaj sam siebie ile jeszcze wytrzymasz...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS