Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak można sobie pomóc?
Autor Wiadomość
x..Hateru 
Nowy

Wiek: 21
Dołączyła: 12 Lip 2012
Posty: 19
Wysłany: 2012-07-17, 20:07   

Nawet nie wiecie jak miło mi się zrobiło, gdy to przeczytałam. Chociaż raz można było poczuć się od samego początku do końca zrozumianym. Przynajmniej wy, nie oceniając mojego wyglądu, ani nie znając mnie chcieliście mi na prawdę pomóc i to wy, a nie moja rodzina we mnie wierzycie. I to w was doceniam.
Rodziców nie było przez ostatnie cztery dni w domu, więc trochę się podreperowałam psychicznie i gdy wrócili po prostu zaczęłam od zera. Nie o to chodzi, żeby zacząć robić to co chcą, ale uznałam, że jeżeli przez to co są w stanie do mnie mówić jest mi źle, a jednak nie potrafię sobie z tym poradzić, to będę tego unikała. Aczkolwiek mam świadomość tego, że taki spokój nie będzie trwał wiecznie i właśnie wtedy, gdy ten moment nastąpi chcę zacząć słuchać tylko siebie. Im więcej razy będę to sobie powtarzała, tym bardziej w siebie uwierzę, a później gdy przejdzie to w groźby może i powiem im kilka słów, tego jeszcze nie wiem, ale naszły mnie takie myśli, że w końcu ktoś powinien. No bo skoro oni stawiają wszystko w ten sposób to szczerze i ja powinnam robić mniej więcej tak samo. A cały rok samotności idealnie uświadomił mi to kim jestem i w gruncie rzeczy przestałam się już tego wstydzić. Największą dobrą stroną tych wszystkich dolegliwości było to, że całkowicie się zmieniłam (mój charakter). W ciągu tego roku odnalazłam kilka zainteresowań i celów. Nawet muzyki zaczęłam słuchać innej, takiej, która mnie idealnie pociesza. I to chyba dowodzi, że wszędzie są plusy.
Kolejny referat :-?
 
     
bella47 
Początkujący


Wiek: 54
Dołączyła: 22 Cze 2012
Posty: 145
Skąd: warszawa
Wysłany: 2012-07-17, 20:13   

Pisz skarbie,pisz,to pomaga,a myślę,że po to jest to forum,cieszę się ,że powolutku wychodzisz na prostą,trzymaj tak dalej..pozdrawiam.
 
 
     
Selcia 
Początkujący


Wiek: 45
Dołączyła: 17 Lip 2012
Posty: 192
Skąd: Nieważne
Wysłany: 2012-07-17, 20:20   

Trzymam za ciebie kciuki. Tylko jak już uda ci się uwolnić od toksycznej pseudo rodzinki, to nie wpadnij w wir cieszenia się wolnością.
 
     
bella47 
Początkujący


Wiek: 54
Dołączyła: 22 Cze 2012
Posty: 145
Skąd: warszawa
Wysłany: 2012-07-17, 20:34   

No tak,aby nie ze skrajności w skrajność.
 
 
     
Mr.eM
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-18, 03:57   

bella47 napisał/a:
Nie zgadzam się z tym,że nie powinnaś szukać pomocy u psychologa,jesteś zbyt młoda,żeby działać sama ,najlepiej by było żeby twoi rodzice w tym uczestniczyli,przy obcej osobie twoi rodzice będą cię słuchać,ciebie samej nie słuchają bo uważają,że jesteś za młoda i nic nie wiesz.....ja też przerobiłam trudne dzieciństwo,trudne małżeństwo i trudy wychowania sama synów....czasami pomoc jest potrzebna, zwłaszcza osobie tak mocno wycofanej jak ty...pozdrawiam.


Zestawianie ze sobą słów 'psycholog' oraz ' pomoc' jest sporym nadużyciem.
Takie małe wtrącenie.
 
     
Hombre 
Milczący



Wiek: 25
Dołączył: 13 Lip 2012
Posty: 77
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2012-07-18, 11:41   

Mr.eM napisał/a:
Zestawianie ze sobą słów 'psycholog' oraz ' pomoc' jest sporym nadużyciem.
Takie małe wtrącenie.


To już zależy od konkretnej jednostki. Tak samo nie każdy mechanik potrafi porządnie doprowadzić samochód do porządku i nie każdy piekarz potrafi porządnie piec.
Jeżeli człowiek ma problem to najodpowiedniejszym wyborem jest zwrócić się do innego człowieka, w celu jego rozwiązania. Psycholog z definicji jest do tego powołany. Twoje doświadczenie mówi Ci, że psychologowie są źli, może to przez konkretnych ich przedstawicieli, których spotkałeś? Moje doświadczenie mówi mi, iż psycholog potrafi dojść do sedna problemu z kompletnie innej perspektywy, pomóc w zrozumieniu jego natury i zaproponować korzystne rozwiązanie. Podczas każdej sesji nie mam wrażenia, iż to co kieruje do mnie psycholog to tylko puste wskazówki. Wystarczy tylko dobrze przedstawić problem.

Jestem za tym, żeby x..Hateru zwróciła się o pomoc do osoby wykwalifikowanej w kierunku pomagania innym.
 
     
bella47 
Początkujący


Wiek: 54
Dołączyła: 22 Cze 2012
Posty: 145
Skąd: warszawa
Wysłany: 2012-07-18, 14:39   

zgadzam się z Hombre,nie można generalizować,nie wszyscy psycholodzy są źli i naprawdę potrafią pomóc.
 
 
     
Mr.eM
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-20, 22:36   

Hombre napisał/a:
Mr.eM napisał/a:
Zestawianie ze sobą słów 'psycholog' oraz ' pomoc' jest sporym nadużyciem.
Takie małe wtrącenie.


To już zależy od konkretnej jednostki. Tak samo nie każdy mechanik potrafi porządnie doprowadzić samochód do porządku i nie każdy piekarz potrafi porządnie piec.
Jeżeli człowiek ma problem to najodpowiedniejszym wyborem jest zwrócić się do innego człowieka, w celu jego rozwiązania. Psycholog z definicji jest do tego powołany. Twoje doświadczenie mówi Ci, że psychologowie są źli, może to przez konkretnych ich przedstawicieli, których spotkałeś? Moje doświadczenie mówi mi, iż psycholog potrafi dojść do sedna problemu z kompletnie innej perspektywy, pomóc w zrozumieniu jego natury i zaproponować korzystne rozwiązanie. Podczas każdej sesji nie mam wrażenia, iż to co kieruje do mnie psycholog to tylko puste wskazówki. Wystarczy tylko dobrze przedstawić problem.

Jestem za tym, żeby x..Hateru zwróciła się o pomoc do osoby wykwalifikowanej w kierunku pomagania innym.


Metodyka różni się znacznie... piekarz lub mechanik mają do dyspozycji odpowiednie narzędzia i są wyuczeni pod kontem funkcjonowania tych narzędzi, nie tak jak psycholog, który nie zna jednej konkretnej drogi do wyleczenia swojego pacjenta czy klienta i nie może zweryfikować skuteczności swoich metod. Ja nie wiem dlaczego Ty tak bezkrytycznie przyjmujesz wszystko co Ci mówi i co zaleca.
Zgodzę się tylko z tym że od każdej reguły są wyjątki. Jak rzeczywiscie czujesz sie dobrze po tych spotkaniach to albo trafiłeś na wyjątek, albo podchodzisz do tego aksjomatycznie i całkowicie pokładasz ufność w ich "profesjonalizm" już na wstępie, a to błąd. Dla mnie psychologia to taki hit'n'miss.
Ostatnio zmieniony przez Mr.eM 2012-07-20, 22:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
bella47 
Początkujący


Wiek: 54
Dołączyła: 22 Cze 2012
Posty: 145
Skąd: warszawa
Wysłany: 2012-07-21, 08:16   

Może dlatego,że jestem starsza sporo od ciebie i pewne doświadczenia mam już za sobą...a ty jesteś bardzo młody....i mylisz się,psycholog też ma narzędzia pracy i opracowane metody do każdego przypadku.Nie pokładam ufności w nikim na wstępie ale wiem,że w pewnych sytuacjach życiowych nie można sobie poradzić samemu i trzeba się zwrócić o pomoc,zwłaszcza jak się jest bardzo młodym.
 
 
     
Hombre 
Milczący



Wiek: 25
Dołączył: 13 Lip 2012
Posty: 77
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2012-07-21, 13:49   

Mr.eM napisał/a:
Metodyka różni się znacznie... piekarz lub mechanik mają do dyspozycji odpowiednie narzędzia i są wyuczeni pod kontem funkcjonowania tych narzędzi, nie tak jak psycholog, który nie zna jednej konkretnej drogi do wyleczenia swojego pacjenta czy klienta i nie może zweryfikować skuteczności swoich metod.

Ahem. Narzędziami psychologa są poszczególne metody postępowania i rozmowy z ludźmi, w zależności od tego jaka "usterka" w nich siedzi. Akurat ten rodzaj narzędzi jest o wiele bardziej "plastyczny", czyli tak, jakby mechanik potrafił sam sobie zbudować klucz rozkręcający śruby tego jednego konkretnego egzemplarza modelu samochodu. Dobry psycholog wdrąża się w umysł pacjenta i dostosowuje swój zestaw narzędzi.

Mr.eM napisał/a:
Ja nie wiem dlaczego Ty tak bezkrytycznie przyjmujesz wszystko co Ci mówi i co zaleca.

Nie przychodzę do psychologa z podejściem "ja sam wiem co jest dla mnie najlepsze", bo to się mija z celem. Nie chodzi mi oczywiście o to, żeby teraz łykać wszystko jak jakiś nie-mózg, ale spotkania z psychologiem to w ogromnym stopniu dyskusja (chciałem dać tu linka do Wikipedii, dla podkreślenia definicji tego słowa). Jeżeli czujesz, że wiesz lepiej od niego, to powiedz mu to i spróbuj go tym zagiąć. Małe szanse, że wygrasz takie konfrontacje, ale są one pożyteczne - wiesz po nich więcej.

Mr.eM napisał/a:
Jak rzeczywiscie czujesz sie dobrze po tych spotkaniach to albo trafiłeś na wyjątek,

Nie wiem u ilu byłeś psychologów, czy w ogóle u jakiegoś byłeś, w sumie ja mam doświadczenia tylko z jednym z nich, ale to mi wystarczy, żeby stwierdzić, że w gronie psychologów są porządne osobniki xd

Mr.eM napisał/a:
albo podchodzisz do tego aksjomatycznie i całkowicie pokładasz ufność w ich "profesjonalizm" już na wstępie, a to błąd.

>Nie mieć ufności do osoby, której za kilka minut streścisz całe swoje życie wraz z występującymi w nim problemami
>Sens
Powierzam mechanikowi samochód, pokładam na wstępie nadzieję w jego profesjonalizm, a więc nie stoję nad nim i nie patrzę mu na ręce i nie stresuję się w drodze do domu, bo ufam, że nie zje*ie go jeszcze bardziej.
Kupuję od piekarza chleb, pokładam na wstępie nadzieję w jego profesjonalizm, a więc nie pytam o jego higienę osobistą przy wyrabianiu chleba, ani nie stoję pół dnia nad kanapką zastanawiając się, czy wraz z ciastem nie zmielił się jakiś karaluszek, bo ufam, iż jest to wyrób jadalny i smaczny.

Mr.eM napisał/a:
Dla mnie psychologia to taki hit'n'miss.

Samotność jest pojęciem psychologicznym. Nidajsejmor?
 
     
amadeus 
Nowy

Wiek: 42
Dołączyła: 15 Lip 2012
Posty: 15
Wysłany: 2012-07-21, 20:52   Re: Jak można sobie pomóc?

x..Hateru napisał/a:
Witam wszystkich.. to mój pierwszy post na tym forum. Przede wszystkim: dziękuję każdemu kto poświęci chwilę uwagi na przeczytanie tego tekstu i postara mi się pomóc.
Jestem jeszcze dzieckiem, lat posiadam 14, jednak czuję się jak z innych lat.. po prostu czuję się bardziej dojrzała. Doskwiera mi samotność - od roku, a i tak jest już nie do wytrzymania.
Na prawdę krótko o moim problemie: Prócz samotności wplata się jeszcze dużo innych dolegliwości, niby nie są odpowiednie do tematyki tego forum, ale żeby zrozumieć mój problem to i je muszę krótko przedstawić. Nawet nie wiem kiedy to się zaczęło, do piątej klasy podstawówki byłam śmiałym dzieckiem. Później zaczęło się to zmieniać, tak gwałtownie, że już w szóstej klasie mało co mówiłam, a pierwsza gimnazjum to walka o choćby byle jakiego znajomego. Myślę nawet, że powoli staję się fobikiem. Wiele razy starałam się zmotywować do walki z nieśmiałością, czytając jakieś teksty, robiąc jakieś plany działania - ale nic z tego. Chcesz, a nie możesz. Po prostu stajesz się samotny. Dodam, że nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie sprawy, bo rodzice chcieli by widzieć jak chociaż połowicznie zapraszam do domu znajomych z klasy, jak z kims umawiam się na spotkanie czy spacer. Moi rodzice ogólnie nie rozumieją mojego problemu, słowa mojej matki dotyczące mojej niesmiałosci: "Nie ma niesmiałosci, jest tylko głupota". Później dorastałam, a rodzice zaczęli coraz bardziej mnie obrażać. Nie wiem czy to jakies ich odreagowanie, ale szczerze mówiąc: czuję się jakby cały czas mieli ochotę psychicznie mnie poniżyć i czerpali z tego radosc. Komentują dosłownie każdy element mojego życia, ograniczają moją wolnosc (choć jak na ten wiek i tak małą - to jednak cały czas jest ograniczona.). Czepiają się wszystkiego, ocen (chociaż prawie wychodził mi pasek), tego, że ponoć nie mam zainteresowań, tego, że siedzę taka cicha. nawet każdej dziedziny mojego wyglądu - poczynając od tego, że noszę dłuższe spodnie w lato (po prostu czuję się niekomfortowo odkrywając dużo ciała), później czepiali się mojej postawy chodzenia, mojej bladosci, moich włosów (które potraktowali jak rzecz). Dokładne słowa ojca: Zetnij jej te włosy na chłopaka. Matka: Nie, niech zostaną, te włosy to jeszcze najlepsze co ma. Po prostu nie w sposób napisać tego jaką krzywdę na co dzień mi wyrządzają, jak mnie to boli, jak mi to rujnuje psychikę, jak to na mnie wpływa, bo tylko by pisać i pisać. Obrażono wszystko co osiągnęłam przez te lata, obrażono wszystko to co robię, skrytykowano całą mnie. Rodzice nawet zabrali mi oszczędnosci, które są na ciuchy i matka stwierdziła, że to ona będzie kupowała mi ubrania, ponieważ byłam w sklepie i kupiłam sobie spódniczkę, która jej się nie spodobała (afera na trzy dni, z ciężkimi wyzwiskami). Cały czas porównują mnie do mojej kuzynki, cały czas nie mogę być od kogos lepsza, cały czas się staram, ale cały czas znajdują kogos lepszego do którego mogę być jedynie porównana i siedzieć w jego cieniu. To bardzo boli i chyba przez to odizolowałam się jeszcze bardziej. Straciłam jakiekolwiek poczucie miłosci własnie przez tą "ukochaną" rodzinę - przez troskliwą matkę i opiekuńczego ojca, do których chciałabym się zgłosić w problemie i mieć wsparcie, z którymi chciałabym przeżyć wdzięczne dzieciństwo i móc ze łzami w oczach wspominać jak bardzo ich szanuję, ale to po prostu nie możliwe.. Bo szczerze mówiąc to ja już ich po prostu za to nienawidzę. Zostałam porównana do siostry: Ona w porównaniu z tobą to złoto. Skierowano do mnie słowa: "Jestes naszą największą porażką życia", i jakies szesc miesięcy temu zaczęłam zastanawiać się co ja tu w ogóle jeszcze robię. Wpadłam stopniowo: w dołek, w większy dołek, w poczucie beznadziejnosci, spadła mi samoocena, miałam mysli samobójcze i w obsesji planowałam moją smierć. Po prostu - czysta depresja. Moje życie to samotnosc, jedna wielka samotnosc. Brak akceptacji, miłosci, zrozumienia i szacunku w rodzinie. Przez to, że nie mam nikogo uzależniłam się od komputera - tak jakby tylko ten głupi ekran mógł mnie zrozumieć. Forum jest moją ostatnią szansą, aczkolwiek wybaczcie - nie mogę się z wami za bardzo zaprzyjaźniać, bo rodzice i tak narzekają na rachunki za prąd, które - mam swiadomosc, że przeze mnie - z miesiąca na miesiąc są coraz wyższe. Ja po prostu nie daję już rady. Chciałabym isc do psychologa, ułożyć sobie życie, ale jestem niepełnoletnia - nie chodzi o to, że boję się powiedzieć rodzicom, bo w największej ostatecznosci życia zrobiłabym wszystko, aby sobie pomóc- ale o to, że oni po prostu czegos takiego nie zrozumieją i mnie wysmieją. Dodam nawet, że boję się napisać na tym forum, boję się, że ktos mnie wysmieje, a ja po prostu chciałabym sobie pomóc, chciałabym mieć dzieciństwo w którym będę ŻYŁA, a nie które jedynie PRZEŻYJĘ byle jak, byle do pełnoletnosci, albo do próby samobójczej. Nie mam komu o tym powiedzieć... i nie wiem jak żyć...
Przepraszam za niespójne zdania, ale bardzo się spieszę, mam nadzieję, że całość jest jakos do pojęcia.

Skarbie,wszystko co piszesz to samo zycie.Rodzice ...nikt nie uczy jak byc rodzicem,nie zdaja sobie sprawy jak wielka krzywde czynia Ci slowami,a one sa jak noz-rania.
Problem jest bo jestes niepelnoletnia i uzalezniona od mich.Warto jednak racjonalnie podejsc do tego czyli jak sobie pomoc.Sprobowac porozmawiac z mam na osobnosci,szczerze,uzgodnic ze Ty pojdziesz na kompromis jak oni rowniez.Ty cos dla nich oni dla Ciebie,czyli zero wyzwisk i ponizania.Nie pomoze pedagog w szkole,szukaj pomocy,mops,psycholog.Jestes swiadomoma krzywdy jaka doznajesz i nikt nawet wlasni rodzice nie moga ponizac myslac ze swoje dziecko moga,swoja postawa,czyli milczeniem dajesz na to pozwolenie.
Ich zachowanie doprowadzi do tego ze w nie dalekiej przyszlosci bedziesz miala nerwice,leki i inne fobie z ktorymi bardzo ciezko zyc,malo tego bedziesz odizolowana,niesmiala i td.
NA NECIE jest duzo info jak wzmocnic poczucie wartosci,zacznij uprawiac sport ,miej paskje to podnosi endorfiny.I miej swiadosc ze nikomu nie wolno Cie zle traktowac.
Rozumiem Cie bo ja pieklo w dziecinstwie tez przeszlam.Radze sobie jak umiem i wiem ze to wlasnie oni mnie skrzywdzili bo nie umieli inaczej,bo ich tez ktos skrzywdzil...
 
     
Mr.eM
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-28, 05:14   

Cytat:
Mr.eM napisał/a:
Dla mnie psychologia to taki hit'n'miss.

Samotność jest pojęciem psychologicznym. Nidajsejmor?
[/quote]

yes, you ought to...

Pojęcia mnie grzeją, jak i definicje i terminy, bo same w sobie mają tylko pusty mędrkowaty wydźwięk.Ale ja nie o tym...

Cytat:
[quote="Hombre"]
Mr.eM napisał/a:
Metodyka różni się znacznie... piekarz lub mechanik mają do dyspozycji odpowiednie narzędzia i są wyuczeni pod kontem funkcjonowania tych narzędzi, nie tak jak psycholog, który nie zna jednej konkretnej drogi do wyleczenia swojego pacjenta czy klienta i nie może zweryfikować skuteczności swoich metod.

Ahem. Narzędziami psychologa są poszczególne metody postępowania i rozmowy z ludźmi, w zależności od tego jaka "usterka" w nich siedzi. Akurat ten rodzaj narzędzi jest o wiele bardziej "plastyczny", czyli tak, jakby mechanik potrafił sam sobie zbudować klucz rozkręcający śruby tego jednego konkretnego egzemplarza modelu samochodu. Dobry psycholog wdrąża się w umysł pacjenta i dostosowuje swój zestaw narzędzi.


Kluczem jest SKUTECZNOŚĆ a nie sama elastyczność, która jest czynnikiem pośrednim, bo co z tego, jak psycholog będzie miał szeroki wachlarz sposobów 'leczenia' pacjenta/pacjentów, skoro żaden z nich nie zda 'końcowego' egzaminu i rezultat będzie mizerny. Dlatego można tutaj przypasować powiedzenie "co jest do wszystkiego to jest do niczego". jedna wypracowana PEWNA metoda > tysiąc niezbyt przydatnych narzędzi zrobionych z trefnego tworzywa.

Cytat:
Mr.eM napisał/a:
Ja nie wiem dlaczego Ty tak bezkrytycznie przyjmujesz wszystko co Ci mówi i co zaleca.

Nie przychodzę do psychologa z podejściem "ja sam wiem co jest dla mnie najlepsze", bo to się mija z celem. Nie chodzi mi oczywiście o to, żeby teraz łykać wszystko jak jakiś nie-mózg, ale spotkania z psychologiem to w ogromnym stopniu dyskusja (chciałem dać tu linka do Wikipedii, dla podkreślenia definicji tego słowa). Jeżeli czujesz, że wiesz lepiej od niego, to powiedz mu to i spróbuj go tym zagiąć. Małe szanse, że wygrasz takie konfrontacje, ale są one pożyteczne - wiesz po nich więcej.


No okej, chodzisz, czymś tam to chodzenie skutkuje, tego nie będę się czepiał :-P w Twoim wypadku jest to z życia wzięte. Miałem kilka wizyt i powiem Ci szczerze i bez ogródek - te osoby nie powinny być upoważnione do pomagania ludziom, bo robią to nieumiejętnie.
Wikipedią się nie podpieraj, bo to raczej mało wiarygodne źródło informacji wszelakich i wartość merytoryczna, tego co tam jest napisane, pozostawia wiele do życzenia. To że redagować ją może dosłownie każdy to raczej wiesz.

Cytat:
Mr.eM napisał/a:
Jak rzeczywiscie czujesz sie dobrze po tych spotkaniach to albo trafiłeś na wyjątek,

Nie wiem u ilu byłeś psychologów, czy w ogóle u jakiegoś byłeś, w sumie ja mam doświadczenia tylko z jednym z nich, ale to mi wystarczy, żeby stwierdzić, że w gronie psychologów są porządne osobniki xd


Na to czy byłem, odpowiedziałem powyżej. :-)

Cytat:
Mr.eM napisał/a:
albo podchodzisz do tego aksjomatycznie i całkowicie pokładasz ufność w ich "profesjonalizm" już na wstępie, a to błąd.

>Nie mieć ufności do osoby, której za kilka minut streścisz całe swoje życie wraz z występującymi w nim problemami
>Sens
Powierzam mechanikowi samochód, pokładam na wstępie nadzieję w jego profesjonalizm, a więc nie stoję nad nim i nie patrzę mu na ręce i nie stresuję się w drodze do domu, bo ufam, że nie zje*ie go jeszcze bardziej.
Kupuję od piekarza chleb, pokładam na wstępie nadzieję w jego profesjonalizm, a więc nie pytam o jego higienę osobistą przy wyrabianiu chleba, ani nie stoję pół dnia nad kanapką zastanawiając się, czy wraz z ciastem nie zmielił się jakiś karaluszek, bo ufam, iż jest to wyrób jadalny i smaczny.


> _ <

Czekaj, nie rozpędzaj się...jeszcze dopiszę, bo zapomniałeś.
Analogicznie - przychodzisz do psychologa, pokładasz na wstępie nadzieje w jego profesjonalizm, to znaczy rokujesz szanse na odmianę po pierwszej wizycie, nie myślisz przy tym o zrobieniu z siebie paranoika, którego owy psycholog nie odstępuje na krok i nie pozwala wystawić nosa za drzwi wiążąc to z potencjalnym zagrożeniem( deszcz , ludzie, odpowiednia ekspresja twarzy u innych)
To prawdziwy psycholog z krwi i kości, a jak psycholog, to nie ma wątpliwości...już od progu wita Cię rozpromieniony i uśmiechnięty, entuzjastycznie nastawiony,z dostrzegalnym błyskiem w oku, a Ty nie próżnujesz i dziarskim krokiem wchodzisz do gabinetu.
W końcu ten dar przekonywania nie jest na pokaz, w tym przekonaniu utwierdza już po pierwszych słowach. Wyciszasz się wewnętrznie, na drodze kolaboracji z bojownikiem o sens ludzkiego życia, słowa są niemal namacalne, ta sugestywność - tak Tobą owładnęła na drodze do łez szczęscia że nie mogłeś wydusić z siebie ani słowa. Skondensowane odczucia były jak fabryka fajerwerków pod nadzorem ukrywającego swą tożsamośc piromana,wiedziałeś że dasz temu upust.Taaaaaaak!Brawo!(Tutaj nie będzie opisu bo wiadomo - łzy łzy łzy rodem z polskich reportaży i nic więcej)Następna euforia, następne dobrze wydane siano...już za jakiś czas. A w międzyczasie możesz proklamować selfmejd hasełka gloryfikujące omawianego bohatera. Nie zapomnij polecić też rodzinie i znajomym. Sąsiad również pjjjonę przybije i nieraz zasponsoruje wizytę.
 
     
Hombre 
Milczący



Wiek: 25
Dołączył: 13 Lip 2012
Posty: 77
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2012-08-01, 12:22   

Mr.eM napisał/a:
Kluczem jest SKUTECZNOŚĆ a nie sama elastyczność, która jest czynnikiem pośrednim, bo co z tego, jak psycholog będzie miał szeroki wachlarz sposobów 'leczenia' pacjenta/pacjentów, skoro żaden z nich nie zda 'końcowego' egzaminu i rezultat będzie mizerny. Dlatego można tutaj przypasować powiedzenie "co jest do wszystkiego to jest do niczego". jedna wypracowana PEWNA metoda > tysiąc niezbyt przydatnych narzędzi zrobionych z trefnego tworzywa.

Śmiem stwierdzić, iż nie masz wystarczającej wiedzy, by negować skuteczność całej działalności psychologów xd Nawet jeżeli byłeś u więcej niż jednego xd
Sam nie twierdzę, że wszyscy są mega-święci, ale lol, wierz mi że istnieje armia ludzi zagubionych, którzy odnaleźli się dzięki psychologom. Widzę, że traktujesz mój przypadek jako jakąś magiczną anomalię.

Mr.eM napisał/a:
Miałem kilka wizyt i powiem Ci szczerze i bez ogródek - te osoby nie powinny być upoważnione do pomagania ludziom, bo robią to nieumiejętnie.

W takim razie kto jest upoważniony do pomagania osobie, która nie może liczyć nawet na najbliższych? Ręcoma i nogoma bronisz swojego zdania, iż "do psychologa nicht, bo psycholog gupi", podczas gdy może w jej okolicy hasa sobie egzemplarz zupełnie innego gatunku psychologów, niż taki, którego Ty spotkałeś.
Jesteś zdania "weź sprawy w swoje ręce". Okej. Stwierdziłeś to może z własnego doświadczenia. Okej. Tobie się to może udało i pomogło. Okej. Tylko psychologicznie (ho-ho-ho) każdy człowiek jest na swój sposób inny, przez to nie wszyscy posiadają umiejętność poprawnego "ogarniania siebie". Kiedy robią to źle, dzieją się nieszczęścia. Niektórzy się zabijają. I dlatego w tym momencie powinien wkroczyć nasz "bojownik o sens ludzkiego życia" ze swoim magicznym, plastelinowym śrubokrętem. Dlatego poprawna rada dla takiej osoby brzmi "spróbuj sama, jak nie wyjdzie to zostaje Ci tylko psycholog", a nie "działaj na własną rękę, a jak nie wyjdzie to... z Bogiem!"

Mr.eM napisał/a:
Zestawianie ze sobą słów 'psycholog' oraz ' pomoc' jest sporym nadużyciem.

A może jednak nie? Dowód? Ja. (epickie podsumowanie, lmao)

Cytat:
Analogicznie - przychodzisz do psychologa, pokładasz na wstępie nadzieje w jego profesjonalizm, to znaczy rokujesz szanse na odmianę po pierwszej wizycie, nie myślisz przy tym o zrobieniu z siebie paranoika, którego owy psycholog nie odstępuje na krok i nie pozwala wystawić nosa za drzwi wiążąc to z potencjalnym zagrożeniem( deszcz , ludzie, odpowiednia ekspresja twarzy u innych)
To prawdziwy psycholog z krwi i kości, a jak psycholog, to nie ma wątpliwości...już od progu wita Cię rozpromieniony i uśmiechnięty, entuzjastycznie nastawiony,z dostrzegalnym błyskiem w oku, a Ty nie próżnujesz i dziarskim krokiem wchodzisz do gabinetu.
W końcu ten dar przekonywania nie jest na pokaz, w tym przekonaniu utwierdza już po pierwszych słowach. Wyciszasz się wewnętrznie, na drodze kolaboracji z bojownikiem o sens ludzkiego życia, słowa są niemal namacalne, ta sugestywność - tak Tobą owładnęła na drodze do łez szczęscia że nie mogłeś wydusić z siebie ani słowa. Skondensowane odczucia były jak fabryka fajerwerków pod nadzorem ukrywającego swą tożsamośc piromana,wiedziałeś że dasz temu upust.Taaaaaaak!Brawo!(Tutaj nie będzie opisu bo wiadomo - łzy łzy łzy rodem z polskich reportaży i nic więcej)Następna euforia, następne dobrze wydane siano...już za jakiś czas. A w międzyczasie możesz proklamować selfmejd hasełka gloryfikujące omawianego bohatera. Nie zapomnij polecić też rodzinie i znajomym. Sąsiad również pjjjonę przybije i nieraz zasponsoruje wizytę.

cool story, bro
_________________
kolorowyzolw napisał/a:
Ale ładny jesteś smoku.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS