Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy przyzwyczaiłeś/przyzwyczaiłaś się do swojej samotności?
Autor Wiadomość
NovemberRain
[Usunięty]

Wysłany: 2013-08-30, 23:23   

jedru napisał/a:
Wtedy myślałem, że uda mi się ukryć mysz przed nią :P
Jeszcze za złość mojej mamie moja mysz żyła najdłużej ze wszystkich które mieli kumple :P


Ukryć mysz, a to dobre :mrgreen: :oczko:

Oho, to już naprawdę okrutne zrządzenie losu, że żyła najdłużej! :mrgreen:
 
     
jedru 
Początkujący



Wiek: 28
Dołączył: 20 Sie 2013
Posty: 176
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-08-30, 23:35   

Wtedy to się wydawało na prawdę świetnym pomysłem :D
_________________
"Najpiękniejsza przyjaźń istnieje między ludźmi, którzy wiele od drugich oczekują, ale nigdy nie żądają."
"[...]przekonanie o własnej racji bywa tak samo niszczące jak brak skrupułów."
 
 
     
Hakim
[Usunięty]

Wysłany: 2013-08-30, 23:36   

NovemberRain napisał/a:
Świnki morskie też są świetne, koleżanka miała, uwielbiałam na nią patrzeć (na świnkę, nie koleżankę :oczko: )

Ja bym wolał patrzeć na koleżankę. :twisted: Dobra już nie piję :-P
Świnka jest fajna i wydaje fajne dźwięki :-D A przy tym wsuwa wszelką zieleninę jak mały kombajn :lol:
 
     
NovemberRain
[Usunięty]

Wysłany: 2013-08-30, 23:38   

Hakim napisał/a:
Ja bym wolał patrzeć na koleżankę. :twisted: Dobra już nie piję :-P
Świnka jest fajna i wydaje fajne dźwięki :-D A przy tym wsuwa wszelką zieleninę jak mały kombajn :lol:


Co do spojrzenia na koleżanką, to nic dziwnego przecież (biorąc pod uwagę to, że koleżanka była fajna i było na co popatrzeć :mrgreen: )

TAK!!! Właśnie o to wsuwanie wszelkiej zieleniny mi chodzi!!! :D To genialny widok :D
 
     
Mr.Nobody 
Nowy

Wiek: 30
Dołączył: 03 Sie 2012
Posty: 7
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-09-01, 06:51   

Co do tematu to napisze że przez 4 lata "zajebiście" przyzyczaiłęm się do samotności.Początkowo na sucho a teraz pomagam sobie piwem lub winem (wódy nie znoszę) uwielbiam wychodzić latem o 4-5 rano jak słońce się pojawia i patrzeć jak normalni szcześliwi ludzie maszerują do autobusu... ja oprócz samotności jeszcze mam problemy jakieś ideologiczne i "szukam sensu i za sensem gonie". Ocenianie ludzi pochopnie jest gujowe , ale mimo świadomości tego mój "mózg" wciaż daje mi sygnały że mimo swoich słabości jestem mnie spierdo****ony niż ta wiekszość ludzi. bełkot nie bełkot kiedyś komuś wyjasnie w realu bo nie lubie pisać :P
Ostatnio zmieniony przez Mr.Nobody 2013-09-01, 06:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Widelec 
Nowy


Wiek: 25
Dołączyła: 03 Wrz 2013
Posty: 14
Skąd: Dziupla Topolowa
Wysłany: 2013-09-03, 20:17   

Jak tak już mówicie o gryzoniach, to miałam kiedyś świnkę morską, która przeżyła 12 lat. :usmiech: A szczurki kocham po prostu i nie rozumiem kobiet (mojej mamy) które boją się myszy i szczurków.

A co do tematu... Jakoś kiedyś mi nie przeszkadzała samotność, czyli aż do momentu pójścia do gimnazjum. Miałam co prawda jedną przyjaciółkę, jedną, jedyną, z którą się nie rozstawałam i ona mi wystarczała za całe towarzystwo. Ale w gimnazjum poznałam drugą dziewczynę... Taki trójkąt przyjaźni nie wypadł dobrze, stara przyjaciółka stała się zwykłą jędzą, a ja bez żalu pożegnałam się z nią na koniec gimnazjum. Z tą nowo poznaną do dziś utrzymuję kontakt i myślę, że mogę ją nazwać prawdziwą przyjaciółką.
Ale i tak czuję się wyobcowana i samotna, w dodatku brak ojca dokucza mi bardzo, on jest wspaniałym człowiekiem i jak wyjeżdża to odczuwam takie kompletne osamotnienie, jakby już nikt nigdy nie mógł zapewnić mi potrzeby towarzystwa.
Nie przyzwyczajam się do tego. Nawet jeśli się to zaakceptuje i udaje, że to nie przeszkadza, to kłamstwo. :placze: Każdy potrzebuje drugiego człowieka.
_________________
"Słońce zawsze było wrogiem
Mojego życia chemiczny obłęd
Zachód słońca budzi we mnie świra
Jestem zirytowany, to uczucie wzmaga się"

___
Kawałek mojego świata
 
 
     
NovemberRain
[Usunięty]

Wysłany: 2013-09-06, 11:27   

Widelec napisał/a:
nie rozumiem kobiet (mojej mamy) które boją się myszy i szczurków.


Myślę, że to prawdopodobnie forma obrzydzenia, odrazy, a nie strachu, no ale chyba potocznie ludzie nazywają to właśnie strachem ;)


Widelec napisał/a:
Każdy potrzebuje drugiego człowieka.


Nie Widelczyku, chyba nie każdy potrzebuje drugiego człowieka. Jakiś tam pustelnik zapewne nie ;)
 
     
jedru 
Początkujący



Wiek: 28
Dołączył: 20 Sie 2013
Posty: 176
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-09-06, 13:21   

NovemberRain, a co to za książka? ;)
_________________
"Najpiękniejsza przyjaźń istnieje między ludźmi, którzy wiele od drugich oczekują, ale nigdy nie żądają."
"[...]przekonanie o własnej racji bywa tak samo niszczące jak brak skrupułów."
 
 
     
NovemberRain
[Usunięty]

Wysłany: 2013-09-06, 14:57   

jedru, to "Chłopiec z latawcem" :)
Przeczytałam dopiero 70 stron, tyle ile w autobusie zdążyłam ;) Ale rozpłakałam się już dwa razy, tak porządnie! Że miałam mokrą koszulkę od łez. Choć nie jestem raczej wiarygodnym miernikiem, bo jestem nadwrażliwa.
 
     
dominik00000 
Nowy

Wiek: 23
Dołączył: 10 Wrz 2013
Posty: 8
Wysłany: 2013-09-11, 18:51   

W sumie się już do tego przyzwyczaiłem, są takie dni gdy czuję ogromną potrzebę z kimś pogadać o czymkolwiek wtedy jest najgorzej, a tak to da się żyć :-)
 
     
KROPLA w morzu 
Milczący



Dołączyła: 21 Sie 2012
Posty: 76
Wysłany: 2013-09-13, 15:44   

To ja napiszę w ten sposób - obecnie nie jestem samotna, bo mam kochanego chłopaka ;) Ale zanim go poznałam, zanim zostaliśmy parą to baaaaaaaaardzo długo czułam się samotna. Oczywiście rodzice dawali mi wsparcie, dalszą rodzinę też mam w porządku i zawsze było mi miło podczas rodzinnych spotkań, ale brakowało mi ukochanej osoby u boku. Właściwie to wcześniej (przed obecnym chłopakiem) ktoś był, ale to nie było to, zupełnie nie to uczucie i na tamten moment w sumie czułam się samotnie. Potem przez pewien okres czasu byłam sama, ale nie traciłam nadziei, że los się odwróci. No i tak się stało, dużo się u mnie zmieniło prywatnie, w tym okresie zmian poznałam obecnego ukochanego :) wtedy, kiedy byłam sama było mi ciężej, ale to jeszcze nie było (chyba) przyzwyczajenie do samotności.
Chcę w ten sposób przekazać Wam, że warto walczyć o swoje szczęście, o bliską osobę, nie przyzwyczajać się do samotności, tylko mieć widoki na to, że się pozna kogoś fajnego :)))
_________________
I płaczę co noc
A łzy myje mi deszcz
I kocham ten ból...
 
 
     
VORTEX 
Nowy

Wiek: 36
Dołączył: 07 Wrz 2013
Posty: 2
Wysłany: 2013-09-13, 18:05   

przyzwyczajenia może i trochę, ale to raczej boli , bo nie można tego zaakceptować. Być samemu, coś się wydarzy , coś się usłyszy, a nie ma się z kim tym podzielić, nie można określić swojego punktu widzenia , bo komu??? praktycznie nie mam z kim rozmawiać, tyle co w pracy , ale tam hałas to tylko krzyczeć trzeba więc za wiele się nie pogada
, a gdy wrócę do domu to już cisza totalna, już znieść tego nie mogę

ja mam taką przypadłość że nie potrafię tego przełamać , nie potrafię się zmusić aby kogoś poznać nowego, mimo że chcę tego bardzo i tak nie mogę, to chyba strach przed odrzuceniem, raczej nie nieśmiałość, nawet gdy się już zdecyduję to w ostatniej chwili taki jakby paraliż, taki strzał "nie rób tego"...., to jest straszne bo wiem że sam się krzywdzę w ten sposób a mimo to i tak nie mogę tej bariery przełamać :/

może Wy coś podpowiecie.... bo ja nie mam pojęcia jak z tym sobie poradzić. To jest straszne....
 
 
     
Crowley 
Milczący



Dołączył: 15 Maj 2013
Posty: 84
Skąd: Kraków/Myślenice
Wysłany: 2013-09-22, 13:13   

Przywyczaiłem sie i POLECAM gorąco sie przyzwyczaić:):)

Nie śmierdzi się wtedy desperacją i jakoś ludzie pojawiają się sami.Polecam zaakceptować samotność,założyć sobie że w tym tygodniu następnym i natępnym pewnie też nikogo kto by mnie polubił,pokochał czy cokolwiek,nie spotkam i myśleć o tym tak długo aż przestanie boleć mózg to zaakceptuje i zacznie szukać innych form poprawienia sobie nastroju
_________________
Kogoś z kim można potańczyć i pogadać chetnie poznam;)
 
     
Metalhead
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-21, 19:36   

Taak, teraz to już tak naprawdę wolę spędzać czas sama...
 
     
Vyar 
Częsty bywalec



Wiek: 31
Dołączyła: 22 Cze 2013
Posty: 919
Skąd: Mar Vanwa Tyalieva
Wysłany: 2013-11-21, 20:16   

Nie, i nie lubię być sama.
_________________
Hai-ho, hai-ho, and off to hell you go...
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS