Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Człowiek z pustki
Autor Wiadomość
JanekJanek
Nowy

Dołączył: 30 Kwi 2017
Posty: 10
Wysłany: 2017-04-30, 12:44   Człowiek z pustki

Witam,
Na początku uprzedzam, jeśli nie chcesz to tego nie czytaj, bo ta wypowiedz zawiera wyznania nieudacznika, odrealnionego od świata. Czyli coś, co pewnie przewijało się na wielu forach o tym jaki świat jest zły, a więc…

Mam 25 lat i przez całe życie jestem samotny, oczywiście pod względem drugiej połówki. Co do przyjaciół i znajomych to w sumie jest podobnie. Od początku mojej egzystencji miałem zawsze jednego, dwóch znajomych, którzy trzymali ze mną, bo np. chodziłem z nimi do szkoły lub ze względu na to, że coś posiadałem. Oczywiście z czasem te znajomości zostały zrywane, bo zawsze w ostateczności druga osoba okazywała się dwulicowa, do takich osób to ja mam prawdziwe szczęście. Teraz mam aktualnie jednego kumpla, z którym wychodziłem, np. na piwo, itp., ale odkąd znalazł dziewczynę, to pokazuje się raz na miesiąc, czasami rzadziej, częściej oczywiście jak coś chce.

Wiem, że kluczem do mojego spieprzonego życia, jest mój introwertyczny, nerdowski charakter. On nie pozwala mi być przebojowym towarzyskim gościem (po prostu nie potrafię). Tym bardziej jak miałbym sam do kogoś zagadać lub nawiązać jakąś znajomość. W towarzystwie rzadko kiedy się odzywam, gdyż nie mam z ludźmi tematów, nie jestem zwyczajnie na bieżąco. Interesuję się tylko muzyką, kinematografią, ewentualnie polityką, ale to budzi zawsze negatywne emocje. Z tego względu w towarzystwie przeważnie pełnię rolę słuchacza.

Kiedyś jeszcze mimo poważnej miny, która odpycha ludzi, byłem chociaż trochę przystojny i przyciągałem spojrzenia dziewczyn. Niestety sielanka ta nie trwała długo i od czasu rozpoczęcia pracy w skrajnych warunkach wypadły mi prawie wszystkie włosy. To był jeden z większych ciosów, który mocno ugodził w moją i tak już umęczoną psychikę. Robię wszystko, aby uratować to licho co zostało, ale i tak wiem, że bez drogiego przeszczepu włosów się nie obejdzie. Do tego mam zajebiste szpary pomiędzy zębami, co zmusza mnie, aby czynić kolejne gigantyczne inwestycje w jamę ustną. Moje mieszkanie rodzinne jest całe do remontu, który spoczywa na moich barkach. Nie mam nawet samochodu, ani prawka, co zmusza mnie do kolejnych inwestycji. A przynajmniej rozpoczęcia jakiejś pracy za minimalną krajową. Może do osiągnięcia trzydziestu lat i tyraniu non stop uda mi się to wszystko osiągnąć. Brak słów…

Najgorsze jest jednak to, że nie wiem, po co to właściwie robię, bo takie rzeczy przynoszą mało radości. To jak ciągłe gonienie obecnych standardów. Coś co jest normą dla przeciętnego człowieka, ja niestety nie otrzymałem w pakiecie. Gdybym miał chociaż jakąś bliską koleżankę, u której mógłbym liczyć na coś więcej, to moje życie byłoby całkowicie inne i wiedziałbym po co to robię, a tu zwykła pustka każdego dnia.

Dopiero po skończeniu studiów, które skończyłem, aby mieć dobre wykształcenie i jakieś zabezpieczenie na przyszłość, zacząłem w końcu robić, to co mi się naprawdę podoba, czyli zacząłem uczyć się grać na instrumencie (zawsze chciałem robić muzykę). Ale wiem, że na to również jest za późno, bo od małego nie byłem kształcony w tym kierunku z uwagi na sytuację finansową, teraz to zanim uda mi się coś osiągnąć, a przynajmniej nauczyć się dobrze grać to minie 15 lat, czyli mnie więcej będę miał około 40 lat. Poza tym wykształcenie muzyczne pozwala wykonywać ten zawód i poznawać muzyków, ja oczywiście nawet nie wiem czy do końca mojego wspaniałego życia nie będę chałturzył w czterech ścianach z towarzyszącą pustką. I to równie mocno mnie przeraża jak samotność. Czasami mam takie wrażenie, że do końca życia będę męczył się w jakiejś pracy, robiąc to co nie przyniesie mi krzty satysfakcji, ani nie będzie realizowało tego co czuję. A po powrocie do domu przywitają mnie ściany.

Przez te marne 25 lat nie miałem żadnej dziewczyny, nie wiem co to pocałunki, przytulenia, itp. Nie miałem w tym temacie żadnych doświadczeń. Wcześniej z uwagi na pracę i studia, nie miałem zbytnio na to czasu. Poza tym myślałem, że zawsze jakoś się to wszystko ułoży i w końcu natrafię na kogoś z kim mógłbym być, kto zaakceptuje mnie takiego jakim jestem. Ale znalezienie dziewczyny, który ma to coś i mi się naprawdę podoba oraz ma podobne zainteresowanie oraz wykazuje akceptację, to jak znalezienie czterolistnej koniczyny na Antarktydzie. Zauważyłem, że raz na kilka lat gdzieś spotykam dziewczynę, w której naprawdę mógłbym się zakochać, ale przeważnie ta dziewczyna ma tysiące adoratorów, którzy są strasznie przebojowi, dlatego taki ja nie robię żadnego wrażenia. Poza tym taka dziewczyna ma tysiące znajomych i prowadzi bardzo aktywne życie towarzyskie. A ja człowiek z pustki nawet nie mam z kim wyjść na piwo. A co dopiero przebywać w jakimś dużym gronie przebojowych i wygadanych osób, z tysiącami tematów. Najgorsze jest jednak, gdy widzę na ulicy te szczęśliwe pary ludzi znacznie młodszych ode mnie. To jak pinezki wbijane w moją duszę, żeby bardziej bolało. Kiedyś jeszcze chodziłem sam na wydarzenia kulturalne, typu koncerty, ale w tym roku nie zamierzam. Bo gdy muzyka cichnie wszyscy weseli ludzie łączą się w grupy, a ja zostaję sam.

Już dawno straciłem sens tego życia, bo ani w nim miłości, ani zawodowego rozwijania pasji. Nie chcę się zabić, bo wiem, że piekło stoi przede mną otworem. Nie chcę również tak żyć, bo prawie nic już nie przynosi mi tutaj radości. Nie da się ukryć prawdziwą radość przynosi drugi człowiek. Bardzo podziwiam ludzi, którzy gdzie się nie obrócą znajdują miłość i przez całe życie są szczęśliwi i smakują tego życia na wszelki sposób. W moim przypadku zgorzknienie momentami sięga apogeum.

Napisałem ten post, nie żeby usłyszeć jakiekolwiek słowa wsparcia, że będzie lepiej, po prostu chciałem o tym komuś powiedzieć. Sorki za wszelkie literówki i błędy, wracam egzystować w pustce. Pozdrawiam i dziękuję, jeśli dotrwałeś, dotrwałaś do końca tych wypocin ;-)
 
     
smutny 
Nowy

Dołączył: 29 Wrz 2014
Posty: 37
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 2017-04-30, 14:01   

hej! pogadamy?
 
     
Vyar 
Częsty bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 22 Cze 2013
Posty: 919
Skąd: Mar Vanwa Tyalieva
Wysłany: 2017-04-30, 16:53   

Złe towarzystwo... jeśli nie da się z nimi pogadać na takie tematy, jak kinematografia i muzyka, to zdecydowanie wpadłeś w niewłaściwe otoczenie.
Co do włosów, nie są Ci do niczego potrzebne. Łysi faceci też są ok. Moby, Przybyłek... wyglądają spoko pomimo braku włosów.
No i chyba zwracasz uwagę na dziewczyny przybojowe, co przy Twoim charakterze jest strzałem w kolano. Nie będziesz z taką szczęśliwy, zawsze będziecie nadawać na innych falach. Może rozejrzyj się za jakąś cichą? Wiem, że trudno taką wypatrzyć, bo nie błyszczy w towarzystwie, i nawiązanie kontaktu może nie być takie proste, ale jak już się uda, to na długo.
_________________
Hai-ho, hai-ho, and off to hell you go...
 
 
     
JanekJanek
Nowy

Dołączył: 30 Kwi 2017
Posty: 10
Wysłany: 2017-04-30, 17:32   

Na dzień dzisiejszy moim podstawowym problemem jest brak ludzi, z którymi mógłbym cokolwiek porobić. Kiedy jestem sam w śród ludzi mam takie wrażenie, jakby ktoś odciął mi pokłady energii. Za to np. gdy jestem z kimś, kogo bardzo dobrze znam i się dogaduję np. z kumplem to chwilami nawet załącza mi się ekstrawersja, jeśli mam coś do powiedzenia. Wtedy mógłbym przenosić góry i iść wszędzie, do tego jestem znacznie bardziej śmiały. Dlatego zauważyłem, że do jakichkolwiek interakcji potrzebuję kogoś w rodzaju katalizatora i długiego okresu czasu znajomości z tym człowiekiem, abym się w pełni otworzył i obył z tą osobą, inaczej czuję pustkę w głowie i nie wiem co mówić.

Co do dziewczyn to może i mam jakieś wygórowane oczekiwania, ale naprawdę chciałbym żeby dziewczyna mi się podobała niż miałbym z nią być tylko dlatego, że zabija moją samotność, a w głębi duszy nic do niej nie czuję. Nie chciałbym jej w przyszłości skrzywdzić, a tym bardziej zostawić, kiedy Bóg w końcu wysłucha mojego lamentu :P. Niestety wszystkie ładne są już zajęte lub wybierają tych, co w życiowym pakiecie otrzymali znacznie więcej niż ja.

THX za odpowiedzi ;-)
 
     
Marcy 
Aktywny


Wiek: 32
Dołączyła: 04 Lip 2015
Posty: 322
Skąd: Mazury
Wysłany: 2017-04-30, 18:24   Re: Człowiek z pustki

Witaj na forum. :)

Wiesz co, faktycznie smędzisz jak natchniony, ale w sumie ciekawie się to czytało. :lol2:

Po pierwsze, nie wszyscy muszą być duszami towarzystwa. Charakteru raczej nie zmienisz i nie ma co na siłę walczyć o to, by nagle stać się dusza towarzystwa. Sama zresztą mam zupełnie podobnie- naprawdę otwieram się wyłącznie w towarzystwie, które dobrze znam.

Moim zdaniem wypadanie włosów to sprawa do olania, zgól resztę i tyle. Łysi bywają bardzo pociągający, wiem co mówię, bo wielu łysych facetów mi się podobało. ;)

Co do pasji- to NIGDY nie jest na nią za późno i tutaj Twoje podejście jest już z góry negatywne, czego kompletnie nie rozumiem. Jest masa ludzi, którzy nie mają wykształcenia muzycznego, nie potrafią czytać nut, a porobili światowe kariery. Jeśli naprawdę coś kochasz- to po prostu to rób i nie zastanawiaj się, co będzie za miesiąc, rok czy dwadzieścia lat. Dawaj siebie i tyle. Zresztą w dzisiejszych czasach jest tyle możliwości zaistnienia, sam internet daje ogrom opcji, że tu naprawdę nie ma nad czym biadolić, tylko działać. :)

Po kolejne- nie wiem, gdzie Ty spotykasz takich ludzi, którzy jak piszesz "gdzie się nie obrócą znajdują miłość i przez całe życie są szczęśliwi". Nie ma takich ludzi, którzy są szczęśliwi całe życie. :lol2: Chyba dałeś się zmanipulować jakiemuś trendowi albo po prostu zasadzie, że "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma" i "wszyscy mają lepiej niż ja". Poza tym, po co się porównywać? Każdy z nas pisze swoją indywidualną historię, tak naprawdę nie wiesz, jak wygląda życie tych "szczęśliwych". A może to tylko ładny obrazek? Może to pozory? A może ten ktoś już w życiu wiele przecierpiał, a teraz jego życie zmieniło się na lepsze? Życie nie jest zero- jedynkowe.
A jeśli już musisz się porównywać, to pomyśl, ilu ludzi ma gorzej niż Ty. :)

Co do miłości- tutaj rad nie ma. Sama bym chciała jakąś złotą radę poznać w tej kwestii. :oczko: Ja na razie czekam, na siłę się nic nie zrobi. :usmiech:
 
     
JanekJanek
Nowy

Dołączył: 30 Kwi 2017
Posty: 10
Wysłany: 2017-04-30, 19:35   

Są tacy ludzie, którzy wszędzie znajdują miłość, a przynajmniej radość z bycia w związku :) Sam miałem na studiach kumpla, który w młodości miał kilka dziewczyn. Na studiach znalazł dziewczynę, może nie trwało to długo, ale miał, i wyrwał by jeszcze więcej, bo jak zauważyłem dziewczyny były w niego wpatrzone, do tego posiadał dobrą gadkę, dlatego z nim trzymałem, a on potrafił załatwić dużo rzeczy :) Potem ten ów kumpel w pracy sobie kogoś znalazł, ale już na stałe i nawet bierze ślub, stąd podziwiam go, bo ja byłem jego kompletnym przeciwieństwem. Nie ukrywajmy tacy ludzie właśnie żyją i smakują to życie, przeżywają wzloty i upadki, ale znają każde z uczuć :)
 
     
slawo07 
Milczący


Wiek: 25
Dołączył: 06 Sty 2015
Posty: 76
Skąd: Cieszyn
Wysłany: 2017-04-30, 20:00   

Witaj :)
Czytając twoją wypowiedz pomyślałem o sobie. Też mam prawie 25 lat kumple jacyś są ale to raz na 2-3 tyg się uda spotkać ale wiekszość czasu spędzam samotnie. Dziewczyne co prawda miałem ale to gimnazjalna miłość która szybko się rozpadła. Kiedyś wspominałem o tym tutaj i że "Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki”. Jak powiedziałem tak zrobiłem ale po pół roku wróciło do dziś. Rozmawiamy codziennie od ranka do późnej nocy. Spotkaliśmy się 2 razy od tego czasu ale nikt nie ma odwagi pomówić o tym co było i co jest. Dodam że ona jest po ślubie prawie 2 lata. Starałem się nie raz pogadać ale rozmowy nie wychodziły i tak przez prawie 8 lat przegadaliśmy z 3-4 razy. Przez ten czas o niczym nie zapomniałem a tylko się przyzwyczaiłem. Miałem kiedyś okazję z kimś być ale nie potrafiłbym być z kimś bo mi się tylko podoba.Co do włosów ja je mam ale jestem rudy to mój największy kompleks. Z kasą też u mnie zawsze było ciężko ale mam nie najgorzej płatną prace coś wyremontowałem w domu, mam 2 samochody i planuje mieszkanie od babci wykupić bo jest okazja za niższą cene. Żeby za dużo nie zamyślać się i nie popadać w nałogi zapisuję się do pracy w weekendy. Jak na swój młody wiek mam całkiem sporo ale tak na prawie nic. Nie czerpie radości z rzeczy materialnych. Introwertyczny charakter to ta sama cecha która ja posiadam. Wczoraj koledzy podsumowali mnie jako myśliciela odcietego od świata a jak już coś się odezwę to zaoram wszystkich. Pieniądze to nie wszystko :P
 
 
     
Marcy 
Aktywny


Wiek: 32
Dołączyła: 04 Lip 2015
Posty: 322
Skąd: Mazury
Wysłany: 2017-04-30, 21:52   

Panowie, jeśli tak będziecie smędzić, to nigdy nikogo nie znajdziecie.
Czym chcecie zainteresować potencjalną partnerkę? Swoim marudzeniem, kompleksami, brakami?
 
     
JanekJanek
Nowy

Dołączył: 30 Kwi 2017
Posty: 10
Wysłany: 2017-05-01, 10:53   

No właśnie czasami mam wrażenie, że nie mam kompletnie nic do zaoferowania. Ani z wyglądu, ani z charakteru i to jest chyba najgorsze.

Pamiętam jak chodziłem do gimnazjum to dziewczyny, który mi się strasznie podobały odwzajemniały spojrzenia i to nawet serdecznie. Ale mój zajebisty, zmulony charakter nie pozwalał mi żyć normalnie i coś dalej robić w tej kwestii. Wtedy też był trochę głupi wiek i jeden kumpel wystarczył do szczęścia. Teraz może jest trochę lepiej, co do charakteru z uwagi na większe obycie z ludźmi, ale i tak w większych grupach milczę i się denerwuję, mam pustkę w głowie. Szału nie ma. Poza tym kumple się skończyli i jestem w tym marnym położeniu gdzie jestem.

Tak sobie myślę, że mimo mojego introwertycznego charakteru bardzo lubię gdzieś wyjść, nawet codziennie, szczególnie jak jest ciepła pogoda. W gimnazjum często z kumplem wychodziliśmy się powłóczyć po mieście, jeździliśmy rowerami. Te czasy chyba najlepiej wspominam.
 
     
Liam
Milczący


Dołączył: 03 Kwi 2017
Posty: 62
Wysłany: 2017-05-02, 00:01   

Przestańcie myśleć i marudzić, a zacznijcie działać. Z tych postów wynika tak bardzo negatywne podejście, że aż głowa boli. :p Pieniądze to nie wszystko, kobiety to nie wszystko, jest mnóstwo innych rzeczy, z których można czerpać przyjemność(chociażby muzyka - kupuję niedługo perkusję, mimo że mam już 26 lat na karku:). No ale.. potencjalnej partnerce trudno będzie Was zaakceptować, skoro sami siebie nie potraficie. Znam dużo niezbyt ładnych ludzi, którzy świetnie sobie radzą w życiu - pewnie tylko dlatego, że nie przejmują się swoją urodą a żyją.:)

Janek, piszesz ciągle o tym, że jesteś introwertykiem, a szukasz dziewczyny, która 'ma mnóstwo adoratów', czyt. jest ładna, towarzyska i całkiem bystra? :D To naturalne, że takie osoby będą przyciągały ludzi, bez względu na płeć. Poza tym tak duża różnica charakterów może stworzyć toksyczny związek, czego nikomu nie życzę. :f

Posmęciłeś już sobie, teraz pogadaj z forumowiczami. :-D
Ostatnio zmieniony przez Liam 2017-05-02, 00:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Satan'sLittleHelper 
Aktywny


Wiek: 25
Dołączyła: 16 Mar 2014
Posty: 475
Wysłany: 2017-05-02, 09:15   

Liam napisał/a:
Pieniądze to nie wszystko, kobiety to nie wszystko, jest mnóstwo innych rzeczy, z których można czerpać przyjemność(chociażby muzyka - kupuję niedługo perkusję, mimo że mam już 26 lat na karku:).


Kurde, może jednak mi też się uda przełamać i kiedyś spróbuję spełnić to swoje głupie marzenie o perkusji :serce:

Liam napisał/a:
Janek, piszesz ciągle o tym, że jesteś introwertykiem, a szukasz dziewczyny, która 'ma mnóstwo adoratów', czyt. jest ładna, towarzyska i całkiem bystra? :D To naturalne, że takie osoby będą przyciągały ludzi, bez względu na płeć. Poza tym tak duża różnica charakterów może stworzyć toksyczny związek, czego nikomu nie życzę. :f


I tu chyba Liam ma rację, może lepiej rozejrzeć się za kimś o podobnym usposobieniu, bo jeśli będziesz szukał tylko wśród przebojowych dziewczyn to nie powinieneś być zdziwiony, że zawsze będziesz musiał konkurować o ich względy z innymi facetami, to dość logiczne, że takie wyróżniające się z tłumu kobiety mają jednak nieco większe powodzenie ;-)

A przecież introwertyczki nie muszą być nudne ani brzydkie, może po prostu trudniej je znaleźć bo nie wisi im nad głową neon z napisem "Przebojowa" :-D
 
     
JanekJanek
Nowy

Dołączył: 30 Kwi 2017
Posty: 10
Wysłany: 2017-05-02, 14:55   

Co do introwertycznych dziewczyn, to niestety rzadko takie spotykam, które mi się podobają. A jak już trafię na taką perełkę to na 100% jest z kimś w związku, nawet na odległość, gdzie widuje się z nim raz na miesiąc. Jakoś nie mam szczęścia :)

Co do cieszenia się małymi rzeczami, to czasami odczuwam z tego minimalną radość. Nie będę ukrywał, że trudno jest się ciszyć z uderzania w struny w domu przy pięknej pogodzie, która tylko zaprasza do świata. Ale ileż można samemu się włóczyć napotykając roześmiane gromadki osób... Tak jak już napisałem do prawdziwego szczęścia potrzeba drugiego człowieka i to takiego, który zostanie, z którym można coś przeżyć. I nie chodzi mi o kumpli, bo Ci i tak odejdą, chodzili mi o drugą połówkę z uwagi na już swój nie młody wiek.

Co do perkusji nie polecam kupować czegoś takiego przy mieszkaniu w bloku, kamienicy, itp. Nawet ściany z metrowego betonu by tego nie wygłuszyły, ponieważ drgania i tak rozejdą się po sąsiadach. Do takich rzeczy potrzeba garażu lub domu jednorodzinnego, żeby nikt nie przyszedł z pretensjami. Dla laików chcących nauczyć się grać, którzy mieszkają w mało komfortowych warunkach polecam perkusję elektroniczną alesis dm lite. Na takim zestawie idzie się nauczyć podstaw, poza tym perkusja sama niejako uczy zmieniając tempa i pokazując, czy uderzyliśmy w punkt. Niby zabawka, ale podłączona do programu DAW i odpowiednio wykorzystana dużo może. Sam taką mam i nawet dobrze mi na niej szło, ale praca i studia skutecznie zabiły resztki czasu jaki mogłem jej poświęć. Ale na pewno jeszcze kiedyś mi się przyda jak będę coś tworzył.
 
     
Satan'sLittleHelper 
Aktywny


Wiek: 25
Dołączyła: 16 Mar 2014
Posty: 475
Wysłany: 2017-05-02, 17:23   

Eeee tam, jak dzieciory sąsiadów drą japy na sześć pięter 24 na dobę nie przestrzegając ciszy nocnej to i na perkusje powinno być zezwolenie :lol:
Zresztą, ja na tej swojej perce to i tak gram sobie tylko w marzeniach ...

No to jak wolisz uderzać do tych bardziej szalonych to chyba nie pozostaje Ci nic innego jak samemu się bardziej rozkręcić, bo nie powiem, specyficzne wymagania masz co do płci przeciwnej ;) Ale powodzenia życzę!
 
     
Liam
Milczący


Dołączył: 03 Kwi 2017
Posty: 62
Wysłany: 2017-05-02, 17:36   

Problem głośności perkusji nie dotyczy mnie. Będę trzymał ją co najmniej 300 metrów od najbliższych zabudowań. ;p

Co do dziewczyn, jak dla mnie powinieneś spróbować się otworzyć i popatrzeć również na inne kobiety niż te o których masz wyobrażenie, że ci się podobają. Nawet jeśli nie znajdziesz kogoś, kto będzie pociągał cię fizycznie, co wiadomo, że jest ważne, to może spotkasz kogoś, z kim będziesz mógł się zaprzyjaźnić.
 
     
JanekJanek
Nowy

Dołączył: 30 Kwi 2017
Posty: 10
Wysłany: 2017-05-02, 19:26   

Liam napisał/a:
Co do dziewczyn, jak dla mnie powinieneś spróbować się otworzyć i popatrzeć również na inne kobiety niż te o których masz wyobrażenie, że ci się podobają. Nawet jeśli nie znajdziesz kogoś, kto będzie pociągał cię fizycznie, co wiadomo, że jest ważne, to może spotkasz kogoś, z kim będziesz mógł się zaprzyjaźnić.


Trafiłeś w punk, właśnie od jakiegoś czasu tak robię, szukając osób :P
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS