Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Covid-19 a samotność
Autor Wiadomość
Senny 
Aktywny



Dołączył: 11 Paź 2012
Posty: 251
Skąd: Centrum
Wysłany: 2021-01-04, 00:27   

Green42 napisał/a:
Senny napisał/a:
lelahel,


Ależ oczywiście, tylko dlaczego ludzie orientują się dopiero w takiej sytuacji?



Bo ta sytuacja zmusza poniekąd ludzi do przebywania ze sobą w większym wymiarze czasowym...


To prawda, tylko dlaczego potrzeba takiego czasu? I dlaczego ludzie nie potrafią ze sobą przebywać kilkanaście dni 24 godz. na dobę? Przecież coś ich łączy, powinno łączyć.
Ostatnio zmieniony przez Senny 2021-01-04, 00:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Green42 
Nowy

Dołączyła: 24 Lis 2020
Posty: 17
Wysłany: 2021-01-04, 18:34   

Senny napisał/a:


To prawda, tylko dlaczego potrzeba takiego czasu? I dlaczego ludzie nie potrafią ze sobą przebywać kilkanaście dni 24 godz. na dobę? Przecież coś ich łączy, powinno łączyć.


Dobrze by było, ale teraz ludzie często żyją bardziej obok siebie a nie ze sobą...
 
     
długopis 
Aktywny


Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 438
Wysłany: 2021-01-07, 00:05   

Senny napisał/a:
lelahel,Śmieszni i słabi są ludzie, którzy popadają w depresję w czasie kilkunastodniowej kwarantanny spędzonej z rodziną.

Depresja to choroba i może być powodowana różnymi czynnikami. Nierzadko czynników jest kilka i ich oddziaływanie przed pojawieniem się choroby trwało latami. Nie ma się z czego śmiać.

[quote="Senny"][quote="Green42"]
Senny napisał/a:
lelahelAleż oczywiście, tylko dlaczego ludzie orientują się dopiero w takiej sytuacji?

Skąd pomysł, że wszyscy zorientowali się dopiero w pandemii? Może już wcześniej wiedzieli, że nie jest zbyt dobrze, ale zobowiązania podjęte w dorosłym życiu i sytuacja życiowa nie pozwalała albo w znaczącym stopniu utrudniała poprawy sytuacji? Poza tym dopóki można spotkać się z innymi ludźmi to może nie było wcale takie uciążliwe i można było sobie nieźle radzić nawet w związku, który nie wypalił.

Pomijam już oczywiste sytuacje, kiedy nie ma możliwości zmiany sytuacji typu dzieci żyjące z toksycznymi rodzicami itp Będziesz namawiał 13latkę, by uciekła z domu?

Senny napisał/a:
I dlaczego ludzie nie potrafią ze sobą przebywać kilkanaście dni 24 godz. na dobę? Przecież coś ich łączy, powinno łączyć.

Kredyt na mieszkanie, dzieci. To dla wielu wystarczająco dobre powody, by mieszkać razem nawet jeśli już "nie ma chemii", o ile nie jest zbyt uciążliwe.
Poza tym nawet ludzie, którzy się lubią albo kochają potrafią się pokłócić i mieć siebie chwilowo dość. Ludzie są bardziej skomplikowani niż przedstawiają to Hollywodzkie filmy albo romantyczne piosenki. Potrzebują trochę swobody oraz kontaktu z więcej niż 1 człowiekiem.

[ Dodano: 2021-01-07, 12:49 ]
Częstość odczuwania depresji, bezradności i znużenia osiągnęła wśród najmłodszych respondentów w wieku 18-24 lat najwyższy poziom na przestrzeni ostatnich dwóch dekad - wskazuje m.in. badanie CBOS "Samopoczucie Polaków w roku 2020".

https://www.bankier.pl/wiadomosc/CBOS-w-2020-r-najgorsze-nastroje-najmlodszych-respondentow-od-20-lat-8032741.html
 
     
Poddrzewem 
Częsty bywalec



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 650
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-02-04, 17:22   

Tak się zastanawiam, ile jeszcze... Kurdę ponarzekać potrzebuję - wybaczcie. Swego czasu zapadłem na pewną przypadłość i trochę uwięziła mnie w domu, ale już miał być fix i covid się w polsce pokazał (szpitale -close). Problemem że ciągle czekam :< aż wznowią mi diagnostykę i podejmą leczenie... a czas płynie. Normalnie z odczuciem samotności sobie radziłem (ba prawie go nie było), bo był ktoś na kim mi zależało. Lecz wyszło jak wyszło :<. Mam jeszcze jakiś kontakt z znajomymi przez internety(przynajmniej), ale to sami wiecie.

Czas płynie, od roku praktycznie z domu nie wychodziłem ( nie licząc, lek.) - bo ta przypadłość i covid. Do tego co robiłem (praca) się nie nadaje, bo przypadłość. Dni się zlewają, a tu już niedługo będzie półtora roku od kiedy mnie przypadłość męczy i nie widać końca.

Najgorsza jak zwykle jest cisza...
Ostatnio zmieniony przez Poddrzewem 2021-02-04, 17:30, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
Serious 
Aktywny


Dołączyła: 15 Cze 2015
Posty: 235
Wysłany: 2021-02-04, 23:29   

Nie wiem o jakiej przypadłości mówisz, ale nie brzmi to wszystko zbyt optymistycznie.

Od roku praktycznie nie wychodziłeś? A jakieś spacery po prostu nie wchodzą w grę? Spacer, nawet samotny, naprawdę czasem dobrze na człowieka wpływa...
 
     
Poddrzewem 
Częsty bywalec



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 650
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-02-05, 02:25   

Właśnie że nie, bowiem można powiedzieć że źle działa mi błędnik, a czasem wręcz prawie się wyłącza - efekt jest jak po kręciołku (czasem bardzo słaby, czasem mocny, zasadniczo trochę strach wychodzić, bo jak atak tego przyjdzie - jest nie fajnie). Do tego inne objawy.
Zaczyna mi brakować optymizmu i a może bardziej "nadziei" - z jednej strony wiem że to kwestia czasu, ale ten czas jest tak bardzo stracony w wielu aspektach że szkoda gadać.
Ostatnio zmieniony przez Poddrzewem 2021-02-05, 02:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Serious 
Aktywny


Dołączyła: 15 Cze 2015
Posty: 235
Wysłany: 2021-02-05, 13:29   

Poddrzewem, a no to jeśli to jest właśnie jedna z przypadłości, błędnik w sensie, no to teraz rozumiem, czemu coś takiego nie wchodzi w grę, jak zwykły spacer.
Kurde, no niefajna sytuacja.
A najgorsze jest to, że podczas tej cholernej pandemii nie leczy się absolutnie nic innego i ludzie, którzy potrzebują pomocy medycznej/diagnozy/porady są spuszczani na drzewo. :cry:
 
     
Poddrzewem 
Częsty bywalec



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 650
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-02-06, 09:59   

nom, nie jest fajnie. Zazwyczaj starałem się być zawsze człowiekiem który patrzy na przód z nadzieją i optymizmem, lecz ostatnio już natłok tego wszystkiego mnie przerasta - bowiem już miałem wyjęty jeden okres z życia przez depresje i s-myśli, a teraz wypadł kolejny ( i nie chodzi o samą w sobie pandemie, bo z tym bym sobie poradził, ale bardziej o tą nie możność działania, przez te moje problemy zdrowotne). Wcześniej jeszcze udało mi się zmotywować, próbowałem coś robić (hobby/pasje/rozwijanie umiejętności) - na tyle ile byłem w stanie - lecz teraz to nawet i na to nie mam siły psychicznej.

Wybaczcie, wiem że to może brzmieć jak użalanie się nad sobą, lecz potrzebuję trochę to z siebie wyrzucić, a trochę tak zarazem nie mam komu.
 
 
     
Serious 
Aktywny


Dołączyła: 15 Cze 2015
Posty: 235
Wysłany: 2021-02-06, 10:53   

Poddrzewem, e tam użalanie się nad sobą. Każdy pewnie czasem potrzebuje się wygadać po prostu. Nie ma co siebie biczować za to :)

Mega współczuję, naprawdę. :/
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2020
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS