Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.

Poprzedni temat «» Następny temat
Lęk przed pracą
Autor Wiadomość
cytrynka83 
Częsty bywalec



Wiek: 35
Dołączyła: 05 Lip 2012
Posty: 858
Skąd: lubelskie
Wysłany: 2013-02-01, 19:16   Lęk przed pracą

Czy ktoś z was odczuwa lęk przed znalezieniem pracy? Chodzi mi o to, że wie iż musi pójść do tej pracy, ale panicznie się tego boi, odczuwa wręcz paraliżujący lęk, boi się nowego miejsca, nowych ludzi, tego, że nie da rady, że z niczym sobie nie poradzi.
Czy ktoś z was przeżywa coś takiego i jak sobie z tym radzi? A może komuś udało się ten lęk przezwyciężyć? Macie jakieś rady?
 
     
Adik 
Milczący



Wiek: 32
Dołączył: 29 Gru 2012
Posty: 99
Skąd: Świdnik k/Lublina
Wysłany: 2013-02-01, 19:43   

Ja odczuwam właśnie taki lęk :-| . Właściwie, to jest połączenie kilku rzeczy: lęku przed samymi obowiązkami (w sensie, czy sobie z nimi poradzę, a także kwestia krytyki) oraz tego, że praktycznie nie wiem, co chcę w życiu robić. Studiowałem geografię, byłem na specjalizacji kartograficznej, ale nie wniknąłem za bardzo w środowisko... Zresztą, tak teraz myślę, że taka praca kartografa po prostu by mnie nie satysfakcjonowała, jeśli ma to oznaczać siedzenie przed kompem i arcy-żmudne wklikiwanie punkcików :-P . No i ten lęk... Jak skończyłem studia, to po prostu bałem się wysłać gdziekolwiek swoje CV... W efekcie, obecnie nie jestem pewny już swoich kwalifikacji do czegokolwiek.

Co jakiś czas postanawiam, że spróbuję znaleźć jakąś pracę (choćby dorywczą), choć niewiele z tego wychodzi. Do tej pory pracowałem krótko z ulotkami (z kolegą poszedłem), byłem na dwóch stażach w starostwie powiatowym (oba 3-miesięczne, za namową ojca), po drugim pracowałem tam jeszcze przez miesiąc na umowę-zlecenie, i byłem jeszcze na praktyce absolwenckiej w jednym biurze przez 1,5 miesiąca. Ponadto uczestniczyłem w dwóch edycjach Szlachetnej Paczki jako wolontariusz. Starałem się też o płatne praktyki w Wlk. Brytanii, ale nic z tego nie wyszło. To niewiele, jak na 2,5 roku odkąd skończyłem studia... Bardzo chciałbym znaleźć jakieś zarobkowe zajęcie, ale nie jestem już pewien po prostu, co robić i gdzie iść. Taki typowy bezrobotny magister :-( .

A co mi może pomóc? To, że kończą mi się pieniądze zarobione ze stypendiów i stażu :-P . Jestem dość oszczędny, ale odkąd chodzę na prywatny angielski na poziomie C1, to szybko tracę swoje oszczędności ;-) . Zatem trzeba się będzie w końcu zmobilizować i przełamać ten lęk.

Wybacz, że się tak rozpisałem, ale chyba potrzebowałem tego...
_________________
"Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą." Jan 17:17
 
 
     
cytrynka83 
Częsty bywalec



Wiek: 35
Dołączyła: 05 Lip 2012
Posty: 858
Skąd: lubelskie
Wysłany: 2013-02-02, 11:03   

Adik fajnie, że chociaż ty napisałeś :mrgreen: . A jak się czułeś odbywając te wszystkie staże, czy miałeś ochotę zwiać z stamtąd jak najszybciej, czy czułeś, że zadania cię przerastają, że nie rozumiesz wydawanych poleceń? Czy jak czegoś nie rozumiałeś to potrafiłeś się zapytać, czy miałeś z tym problem, bo np. bałeś się, że ktoś wyśmieje twój brak wiedzy?

Ja miałam właśnie taki problem, jak byłam na stażu, bałam się żeby dyrektor nie zlecił mi jakiegoś zadania ( a zaznaczam, że to były proste polecenia). W mojej głowie to jednak urastało do rangi kosmicznego problemu. Bałam się, że źle wykonam polecenie i przez to się ośmieszę i odsłonię swój brak wiedzy. Bałam się ochrzanu, że ktoś mnie opieprzy, a ja nie zachowam twarzy ( czytaj, rozpłaczę się publicznie).
 
     
Adik 
Milczący



Wiek: 32
Dołączył: 29 Gru 2012
Posty: 99
Skąd: Świdnik k/Lublina
Wysłany: 2013-02-02, 23:31   

Dwójka osób z tym lękiem mi wystarczy, bo jednak nikomu nie życzę tego lęku :-) .

Cytrynka83 napisał/a:
A jak się czułeś odbywając te wszystkie staże, czy miałeś ochotę zwiać z stamtąd jak najszybciej, czy czułeś, że zadania cię przerastają, że nie rozumiesz wydawanych poleceń?
Na szczęście mój lęk nie ujawnia się zbytnio, gdy już gdzieś pracuję :-) . Generalnie nie mam problemów z samym robieniem obowiązków (szczególnie gdy wiem co robię). Ale wiadomo, zdarzają się sytuacje, że zrobię coś nie tak, albo zapomnę coś zrobić. Wtedy raczej staram się zagadać do osób, co do których wiem, że nie wyskoczą na mnie z krzykiem czy pretensjami ;-) . Gorzej, jak jest to nieuniknione, lub ta osoba sama z siebie zwróci mi uwagę. Pamiętam, jak pani naczelnik, bardzo porywcza kobieta, musiała mi powiedzieć, co zrobiłem źle. Mówiła bardzo spokojnie, jak na siebie :-P i chyba wiedziała, co robi (w końcu wiedziała, że się tu tylko uczę). Mimo to, mając w pamięci jak potrafiła podnosić głos, już sama myśl, że mogą się w niej kłębić negatywne emocje z mojego powodu (nawet jeśli nie musiało to być prawdą) sprawiała, że było mi po prostu słabo...

Cytrynka83 napisał/a:
Czy jak czegoś nie rozumiałeś to potrafiłeś się zapytać, czy miałeś z tym problem, bo np. bałeś się, że ktoś wyśmieje twój brak wiedzy?
Zdarzały się takie sytuacje... Szczególnie, że jak już gdzieś byłem dość długo, to i tak potrafiłem zapominać, co czasem trzeba robić. Tak było, gdy miałem staż w rejestracji pojazdów - mam słabą pamięć krótkotrwałą, a tam był wręcz nawał pracy (praca z interesantem) i jednocześnie trzeba było wiedzieć, co w danej sytuacji robić ;-) . Bałem się pytać, ale po prostu nie miałem wyjścia i czasem dostawałem z tego powodu opieprz.

U mnie jest chyba tak, że poczucie obowiązku tłumi we mnie ten lęk. Ale kiedy nie mam żadnych obowiązków (czytaj: pracy), to lęk dominuje. Zatem boję się szukać pracy przed sytuacjami takimi, jak wyżej, ale jak już się odważę i będę pracować, to zwycięża we mnie poczucie obowiązku.

Cytrynka83 napisał/a:
Ja miałam właśnie taki problem, jak byłam na stażu, bałam się żeby dyrektor nie zlecił mi jakiegoś zadania ( a zaznaczam, że to były proste polecenia). W mojej głowie to jednak urastało do rangi kosmicznego problemu. Bałam się, że źle wykonam polecenie i przez to się ośmieszę i odsłonię swój brak wiedzy. Bałam się ochrzanu, że ktoś mnie opieprzy, a ja nie zachowam twarzy ( czytaj, rozpłaczę się publicznie).
Cytrynko, rozumiem, że Twój lęk ujawnia się również podczas wykonywania obowiązków, tak? U mnie to się ujawnia tylko, gdy robię coś po raz pierwszy i nie mam pojęcia, co z tego wyniknie :-) . Z czasem człowiek chyba nabiera pewności co do swoich obowiązków. I tak, czasem będąc pod ostrzałem również bałem się, że nie wytrzymam i nagle ucieknę gdzieś się ukryć. Choć nigdy do tego na szczęście nie doszło.

Może zapytam jeszcze: czy próbowałaś doszukiwać się, skąd Ci się wziął ten lęk? Ja próbowałem i chyba wiem, co go spowodowało. Ale nie jestem pewien, czy nie przenieść się z tym na PW.
_________________
"Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą." Jan 17:17
Ostatnio zmieniony przez Adik 2013-02-02, 23:39, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
     
Bart87 
Milczący


Wiek: 31
Dołączył: 02 Lut 2013
Posty: 92
Wysłany: 2013-02-03, 15:40   

Mam podobny problem, z którym w ogóle nie potrafię sobie poradzić... Właściwie jest to mój największy problem, samotność to przy tym pikuś! Szczegóły na PW ;)
 
     
Dreamska
Aktywny



Dołączył: 02 Gru 2011
Posty: 470
Wysłany: 2013-02-03, 16:00   

hm.. u mnie lęk przed pracą nie występuje, raczej lęk przed jej brakiem.
Tylko tyle, że ja ciągle pracuję nad swoją (już nie) chroniczną nieśmiałością i niską samooceną.
Ja w sytuacjach stresowych jestem najbardziej kreatywna, proszę o pomoc w krytycznych sytuacjach, jak czegoś nie wiem to się sama doszkalam
Tyle, że moja aktualna praca nie jest uważana za normalną .
 
     
cytrynka83 
Częsty bywalec



Wiek: 35
Dołączyła: 05 Lip 2012
Posty: 858
Skąd: lubelskie
Wysłany: 2013-02-03, 19:03   

Dreamska napisał/a:
Ja w sytuacjach stresowych jestem najbardziej kreatywna


Ja mam odwrotnie, totalny paraliż, a do tego zewnętrzne objawy, czyli drżenie rąk, drżący głos (czasami).
 
     
void 
Nowy

Dołączył: 13 Lut 2013
Posty: 4
Wysłany: 2013-02-15, 23:20   

Również coś takiego odczuwam. Bardzo chciałbym się przełamać, ale okropnie się boję, że sobie nie poradzę.
Myślę, że dużo złego robią opowieści o złych przełożonych, którzy chamsko traktują innych ludzi.
Sam już trochę pracowałem i zawsze spotykałem się z przyjazną, a w najgorszym wypadką neutralną atmosferą. Mimo to nie potrafię się pozbyć tej obawy przed tym, że w nowym miejscu nie będę potrafił robić tego co do mnie należy. Szukam oczywiście w myślach jakiegoś pocieszenia, starając się argumentować to racjonalnie: bo przecież jeśli już jakąś pracę się dostanie, to znaczy, że pracodawca jest w miarę świadomy kogo bierze, w przeciwnym wypadku skończyłoby się to na etapie rekrutacyjnym.
 
     
cytrynka83 
Częsty bywalec



Wiek: 35
Dołączyła: 05 Lip 2012
Posty: 858
Skąd: lubelskie
Wysłany: 2013-02-20, 19:08   

void napisał/a:
Myślę, że dużo złego robią opowieści o złych przełożonych, którzy chamsko traktują innych ludzi.Mimo to nie potrafię się pozbyć tej obawy przed tym, że w nowym miejscu nie będę potrafił robić tego co do mnie należy.


Tak...Nawet jak usłyszysz mnóstwo innych pozytywnych słów, to w momencie kiedy usłyszysz, coś negatywnego, czego się boisz, to właśnie najbardziej zostaje w pamięci, bo pasuje do tego co czujesz. Wszystko inne na dany temat jest ignorowane. Racjonalne myślenie pomaga, ciężko jest jednak przekonać samego siebie. Szybciej niż racjonalne myślenie włącza się lęk i panika.
 
     
śnieżynka 
Milczący


Wiek: 29
Dołączyła: 12 Mar 2011
Posty: 97
Skąd: Wawa
Wysłany: 2013-03-11, 08:50   

Witaj, też miałam ten problem i mam. Są rodzaje pracy, których bym nie podjęła ze względu na lęk w kontaktach z ludźmi i chorobę związaną z emocjami...A niestety mój kierunek studiów, które niedługo skończę właśnie przygotowuje do tego rodzaju pracy...
Bardzo mnie to ogranicza, sprawia że nie mogę się w pełni realizować a podejmuję proste prace, które nie wiążą się z dużym stresem i kontaktem z ludźmi, publicznymi wystąpieniami...

Jak pokonywać lęk? Najlepszą i niezastąpioną metodą w pokonywaniu lęku jest zmierzenie się z tym co trudne, spróbowanie...Im więcej takich prób tym lęk będzie mniejszy...a może okazać się że wcale nie jest tak źle i strasznie jak podsuwają lęki i wyobraźnia...
_________________
"Módl się aby Twoja samotność stała się bodźcem do poszukiwań dla których mógłbyś żyć" Dag Hammarskjold
 
     
laluna 
Nowy

Dołączyła: 22 Sie 2013
Posty: 2
Wysłany: 2013-08-22, 19:32   

Jak to dobrze, że nie jestem osamotniona w swoich lękach. Cieszę się, że tu trafiłam. Ulżyło mi nieco, mam nadzieję, że się nie obrazicie... Ale do rzeczy.
Mnie dopada stres na rozmowach kwalifikacyjnych. Kolega mówił, że to kwestia wiary w siebie. Doradzał mi testy psychologiczne, które jakiś czas temu sobie robił, pokazujące moje dobre i złe strony - takie Tomas International. Co o tym myślicie?
_________________
laluna
 
     
bargman 
Częsty bywalec



Wiek: 27
Dołączył: 04 Paź 2012
Posty: 590
Skąd: Deep Web
Wysłany: 2013-08-22, 20:28   

Wtrącę swoje trzy grosze:

Człowiekowi zawsze towarzyszy strach, wymieszany z podnieceniem kiedy udaje się do nowego miejsca, między nowych ludzi. To naturalne. Opowiem coś na swoim przykładzie:

W roku 2009 naskrobałem maturę, zaczynały się najdłuższe wakacje, więc co? Wypadało by znaleźć pracę. Chciałem zarobić na lapka. Marzył mi się nowy komputer... łooo szmat czasu. Więc byłem zdeterminowany. Pomijam przeboje w pierwszej pracy, bo to był cyrk na kółkach, do którego wróciłbym tylko w przypadku, gdy żołądek mi do kręgosłupa przyschnie.

Fakt, nowe miejsce, nieznani mi ludzie, OBOWIĄZKI... Przyznaję, nieco się cykałem. Ale miałem motywację. Cholerną motywację. Zaparłem się jak nigdy, że dam sobie radę, zarobię te pieniądze i kupię sobie komputer. I tak: Było kilka wpadek w pracy. Wiadomo, na produkcji różne rzeczy potrafią się zdarzyć. Na ludzi którzy mi uprzykrzali życie nie zwracałem uwagi, trzymałem się swojego celu. Pracowałem we wszystkie możliwe dni tygodnia, miałem pokaleczone ręce, bolały mnie wszystkie mięśnie, grupka debili, których znałem jeszcze z gimbazy zbijała się ze mnie dzień w dzień, ale miałem ten cholerny cel. Banalny bo banalny, ale był.

Przetrwałem, zarobiłem, kupiłem, nadal używam.

Więc co? Na strach najlepsza motywacja. Cel, który osiągniemy dzięki pracy. Wyznacz sobie cel, motywację do działania, a reszta pójdzie w diabły :-D
Mi pomogło :mrgreen:
_________________
"Sa­mot­ność nie bie­rze jeńców: al­bo puszcza ich wol­no, al­bo zabija"
 
     
Hiacynta 
Nowy

Wiek: 27
Dołączyła: 23 Sie 2013
Posty: 8
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-08-23, 08:47   

I ja wtrące swoje 3 grosze:D
Strach zawsze nam towarzyszy, zwłaszcza w pierwszych dniach. Sama zaczynałam już 2 rpace i wiem jak to jest. W obcenej dłuuugo,długo nie mogłam się odnaleźć. Zależy też od stanowiska jakie się zajmuje, ja mam teraz bardziej odpowiedzialne a że raczej nie wierzę w swoje umiejętności cieżko było mi podejmować dezyzje. Na szczęscie trafiłam na wyrozumiałych ludzi. Ehh,jak pomyślę że niebawem znoów trzeba będzie szukać i się wdrażać, to już panikuję:)
Ale chyba najlepszym motywatorem jest myślenie że robisz to dla siebie. W końcu przede wszystkim zarabiasz pieniądze, możesz się rozwijać-zależy od pracy oczywiście, poznwać ludzi.
Ja na rozmowach o dziwo wypadałam dobrze, bo umiałam"się sprzedać",miałam dużo telefonów zwrotnych-zapraszajacych,ale później... Szkoda mówić. Najważniejsze być wytrwałym i się nie poddawać!
_________________
Najlepszy czas na działanie jest teraz.
 
     
Yogi 
Częsty bywalec



Dołączył: 30 Sie 2012
Posty: 583
Skąd: Tychy
Wysłany: 2013-08-27, 00:11   

Ja niby mam 2 oferty pracy, zaczynam od września, ciekawe czy w ogóle to wypali. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, ale byłoby super mieć 2 prace i co najważniejsze żeby być w oczach moich pracodawców dobrym pracownikiem, wtedy miałbym te prace na stałe. :marzyciel:
Ostatnio zmieniony przez Yogi 2013-08-27, 00:14, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Hiacynta 
Nowy

Wiek: 27
Dołączyła: 23 Sie 2013
Posty: 8
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-08-27, 08:09   

Yogi, najważniejsze to uwierzyć w siebie,choć wiem że bywa trudno:) trzymam kciuki!
_________________
Najlepszy czas na działanie jest teraz.
Ostatnio zmieniony przez Hiacynta 2013-08-27, 08:10, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2013
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS