Samotność - forum psychologiczne na temat samotności - dla wszystkich samotnych i osamotnionych - samotnosc

FAQ SzukajUżytkownicyGrupy Chat Gry RejestracjaZaloguj

Samotność

Psychologiczne forum dyskusyjne związane z tematem samotność, osamotnienie - na temat samotności dla wszystkich samotnych i osamotnionych.
Znalezionych wyników: 2
Samotność Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Moje życie i to co z niego zotało
Raid

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 1150

PostForum: Samotność   Wysłany: 2013-10-29, 19:39   Temat: Moje życie i to co z niego zotało
Samur napisał/a:
Nie zrozum mnie źle, ale tryb "cycka mamusi" niestety musisz wyłączyć już w połowie edukacji szkoły podstawowej. Przynajmniej na pokaz, jeśli normalnie nie potrafisz.

Może i masz rację, ale nie będę udawał kogoś kim nie jestem. Nie potrafiłbym tak.
Zresztą bycie miłym chyba złe nie jest?

Samur napisał/a:
Z tym już do psychologa musisz iść, albo poczekać aż sam dorośniesz. Jedno z dwóch, bo w zasadzie oba rozwiązania pomogą, takie mam wrażenie.
Nie myślałem o pójściu do psychologa.

Poddrzewem napisał/a:
Jak dobrze rozumiem chodzisz aktualnie do L.O.? Pierwy rok?

Chodzę do technikum 1 rok. Myślę żeby zmienić na L.O klasa policyjna. Uważam że taka klasa dodałaby mi pewności siebie, bo tam są różne zajęcia. I dzięki temu chyba też nauczyłbym się pływać :D, bo nie umiem. Przez brak tej umiejętności czasami odczuwam że jestem gorszy. Dodam że nowa szkoła jest spoko ma ciekawy profil i w dodatku chodzi tam ta dziewczyna o której wcześniej pisałem.
  Temat: Moje życie i to co z niego zotało
Raid

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 1150

PostForum: Samotność   Wysłany: 2013-10-28, 21:23   Temat: Moje życie i to co z niego zotało
Nie wiem od czego zacząć, więc może zacznę od początku. Chciałbym tutaj opisać, a przynajmniej spróbować opisać moje życie o ile można to tak nazwać. Jeżeli to przeczytasz drogi użytkowniku, będę bardzo Ci wdzięczny.

Okej! Koniec owijania w bawełnę. Przejdę do moich problemów, z którymi nie wiem jak sobie poradzić.

W ogóle nie pamiętam kiedy ostatnio byłem szczęśliwy, zadowolony z czegoś z tego co zrobiłem. Zawsze byłem inny niż wszyscy. Jestem jedynakiem. Mieszkam na wsi. Jak chodziłem do przedszkola byłem ( chodz nie wiele pamiętam ) przyjaznym dzieckiem, kimś z kim każdy chciał spędzać czas, bawić się. Miałem nawet przyjaciela, z którym obecnie znam się na ,,cześć”.
Kiedy udałem się do szkoły z czasem było coraz gorzej, a jednocześnie mi trudniej. Nie byłem dobry w sporcie ani w nauce chociaż się starałem. Znajomych prawie nie miałem. Nie miałem kogoś z kim można by porozmawiać czy wyjść gdzieś. Nie byłem dobry w sporcie ani w nauce, a wiadomo że ktoś taki, kto nie jest w niczym dobry nie ma za wiele do zaoferowania więc jest mało interesujący i mało kto chce się z nim przyjaźnić.

Potem zaczęło się gimnazjum. W sumie niewiele się zmieniło, tak mówiąc prawdę to NIC. Kolegów czy tam koleżanek nadal nie miałem, nie myśląc już o dziewczynie. Nauka jak nauka, uczyłem się na miarę swoich możliwości a i tak musiałem spełniać ambicje mojej mamy.
Wycieczek klasowych nie lubiłem. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Na takich wycieczkach jest wesoło, wszyscy się dogadują i ogólnie taka sielanka. Na początku pisałem że jestem inny. Co to ma znaczyć? Już odpowiadam. Moja ,,inność” polega na tym, że nie lubię hucznych zabaw, imprez, chamskich żartów. Dużo bardziej wolałbym posiedzieć z kimś, porozmawiać, wyjść do kina.
Nie lubię być chamski i nigdy nie byłem. Nikogo nie obraziłem ani nie poniżałem a mimo tego, że większość ludzi w gimnazjum to osobniki, którzy chamsko się zachowywali, ubliżali, tępili innych.
Nawet dziewczynom nie odpuszczali. Oceniali dziewczyny tylko po rozmiarze ich biustu, liczył się tylko wygląd.
Mimo że starałem się być miły, grzeczny to nie zasługiwałem na to by mieć znajomych.
Ja osobiście nie oceniam dziewczyn po rozmiarze biustu tylko po np. czy fajnie się z nią gada, chociaż z mało którą rozmawiałem. Nie potrafiłem i dalej nie potrafię. Nie mam pojęcia jak zainteresować dziewczynę sobą, żeby zwróciła na mnie uwagę. Nie wyobrażam sobie, że poznam kiedyś swoją drugą połówkę, że ożenię się, będę miał dzieci. Są to ,,marzenia” tak dalekie i mało realne dla mnie, że aby je spełnić musiałbym się chyba urodzić jeszcze raz innym człowiekiem.

W kontaktach moich z dziewczynami jest źle, chociaż jest taka jedna, która można powiedzieć że mi się podoba. Nie chodzi tu o wygląd ( większość ludzi uważa ją za po prostu brzydką i że byłoby wstyd z nią chodzić) choć dla mnie jest ładna i pociągająca. Ostatnio czekałem na pociąg na dworcu PKP i przyszła ONA. Zaczęliśmy rozmowę. Gadaliśmy o szkole, o tym co było, trochę wspomnień. Ogólnie po rozmowie z nią humor mi się poprawił i to ze dwa razy. Za kilka dni znowu z nią rozmawiałem i było fajnie. Poczułem, że to właśnie ONA mogłaby być moją dziewczyną. Boje się jej to wyznać, a nawet zaprosić ją gdzieś. Być może jest to zauroczenie i za jakiś czas poznam inną. Ta dziewczyna w sumie trochę pasuje do mnie. Taka trochę samotna ale ma jakąś przyjaciółkę. Ja jestem nieśmiały i brak mi pewności siebie. Boje się że jak powiem jej że mi się podoba czy cos to ONA mnie odrzuci i ja się załamię. Boje się tego a z drugiej strony chciałbym z nią być.


Poza tym nie mam w ogóle znajomych. Tak właściwie to mam 3 kolegów z gimnazjum, którzy dojeżdżają ze mną obecnie do szkoły średniej ale…. Nie klasyfikuje ich jak swoich dobrych znajomych. Dlaczego? Po prostu nie odpowiadają mi. Nie mam z nimi o czym pogadać. Jedyne co mógłbym z nimi robić to chyba zapalić papierosa, albo napić się wódki czego nie praktykuję.

Teraz napiszę o moich problemach, chyba z głową. Stresuję się wszystkim, dosłownie. Nawet jak mam iść do sklepu, coś załatwić. Boje się spojrzeć ludziom w oczy. Nie potrafię np. podczas lekcji zapytać nauczyciela o coś. Dużo lepiej mi się rozmawia z osobami które znam, nie stresuje się tak.
Kiedy jestem w domu zachowuje się zupełnie inaczej.
Potrafię się cieszyć. Np. kiedy dostaję jakiś prezent, albo dobrą ocenę, lub gdy ktoś mnie doceni.

Nie jestem zadowolony ze szkoły do której chodzę. Początkowo kierunek informatyczny wydawał mi się spoko, ale potem się przekonałem że jednak to nie dla mnie. Zadowolony byłbym wtedy, gdy poszedłbym do szkoły zawodowej. Wydaje się to proste bo szkołę można zmienić. Ale przecież wg. Mojej mamy muszę iśc na studia. Mniejsza z tym może pójdę do zawodówki, chociaż wątpię.

Większość ludzi działa spontanicznie na zasadzie że jakoś to będzie. J taki nie jestem. Być może to jest jedna z przyczyn mojego stanu samotności. Zanim coś zrobię myślę nad tym dokładnie i dogłębnie,( np. kiedy miałem iść na ognisko klasowe myślałem nad tym co tam będziemy robić kto będzie itd.) ale i tak przeważnie wybieram to złe rozwiązanie.


Jak już mówiłem albo i nie jestem samotny. Święta, urodziny, wakacje, ferie czy weekendy spędzam sam przeważnie przed komputerem, albo TV. Nikt do mnie nie zadzwoni, nie napisze, nie zapyta co słychać. Ja też nie dzwonię bo przecież nie będę gadał z ludźmi za którymi nie przepadam. Czasami pracuję w ogrodzie co bardzo lubię i czym się interesuje. Może jest to dziwne zainteresowanie jak na 16-letniego chłopaka. Interesuje się też rolnictwem. Wstydzę się tego mojego hobby. Założę się że gdybym przyznał się komuś w klasie czym się interesuje i co sprawia że się uśmiecham to klasa by mnie wyśmiała. Kiedy idę ulicą i widzę zakochane pary, grupę znajomych idących do pizzerii czy do kina robi mi się przykro. Bo ja zwykły chłopak ze wsi, trochę nieśmiały nigdy nie miał okazji żeby gdzieś wyjść.

W ostatnim czasie, właściwie od września miałem parę myśli samobójczych. Czułem wtedy, że nie mam po co żyć, dla kogo i że lepiej będzie gdy mnie nie będzie na tym świecie. Chyba poza rodziną to nikt by się tym nie przejął i wszyscy żyli by dalej.
 
Skocz do:  

Samotność Forum © 2011 - 2020
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Serwisu Google XML RSS